Kategoria: Prof. Misia

już nie dziecię

prof

Fachowość badaczy literatury nie zapewnia im pozycji gwiazdorskich, mistrzowskich, ale pewnie łatwiej bylibyśmy skłonni się z tym pogodzić, gdyby istniało większe instytucjonalne uznanie, gdyby ten pakt państwa z uczonymi był traktowany jako trwała wartość. A nie jest. Zastąpił ją system ścisłej normalizacji i kontroli produktywności. W humanistyce to metoda zabijająca.
Maria Janion w Prof. Misia, Str 24

To jednak jest możliwe, pomyślałam czytając tę książkę, że dwie kobiety spotykają się i nie rozmawiają o dzieciach, facetach i aferach w pracy. Potrafią mało mówić o sobie, a więcej o sprawach abstrakcyjnych, dywagować filozoficznie i literacko. Wolę gubić się w takich dyskusjach, niż w tych na temat zadań domowych piątoklasisty czy metod nauczania sześciolatków. Choć i z jednych i drugich rozmów nic konkretnego nie wynika, to te pierwsze dają przynajmniej sposobność do rozruszania inteligencji i pobujania w obłokach.
Dlatego mogłabym czytać rozmowy z Janion co miesiąc. Za każdym razem pewnie zwróciłabym uwagę na co innego. Przy pierwszym czytaniu krzywiłam się trochę na obgadywanie Norwida i zachwyty nad Herzogiem. Przy kolejnym przeglądaniu zatrzymałam się na dłużej na zapiskach z lat siedemdziesiątych, odszukanych z znienacka przez profesorkę. Nie tylko ich treść, ale i sposób w jaki opowiedziała o ich znalezieniu, wykluta z tego przypowiastka o wdzięczności rzeczy za szacunek do nich, uznałam za fascynujące. I tak sobie myślę, że warto byłoby sobie te książkę na dłużej koło łóżka położyć, na wieczorne oczyszczanie myśli z codzienności.

mowa o:

prof 1
P.S. I tak mamy pierwszą laureatkę konkursu. To Partycja odgadła, że rozmowy z Janion mogą się znaleźć wśród trzech następnych notek. Partycji serdecznie gratuję i proszę o informacje którą z książek w nagrodę wybiera. Będzie oczywiście kolejny zwycięzca/ zwyciężczyni, ale o tym w następnej notce.

Reklamy