Kategoria: Michał Witkowski Zbrodniarz i dziewczyna

igła z nitką i Michałem

tailor 1

Cały ja, wyrzucanie śmieci w ciuchach od Roberta Cavalli.

Michał Witkowski „Zbrodniarz i dziewczyna”, str 347

Przy okazji wydania tej książki Myster W. ogłosił, że faszion to jego nowa paszion. A, że mi się zawsze mariaż mody z literaturą niesłychanie podobał, to jak najszybciej objęłam książkę posiadanie. I gdzie te ciuchy? Jęknęłam pod koniec, ale był to jedyny skowyt żalem spowity. I obrzydzeniem, bo Autor stosuje krawiectwo tzw. głębokie, częściej niż nożyczek używa skalpela, a tnie głównie skórę. W końcu ciało to stale noszone przez nas ubranie, można tak to sobie wytłumaczyć. Ale nawet przy tej interpretacji po nadczytaniu pierwszych stron o sekcji zwłok, szybciutko ten rozdział pominęłam. Kiedyś nie skorzystałam z oferty cięcia trupów zawartej w programie studiów, to i odpuściłam ją sobie w formie literackiej. Zwłaszcza, że lubię czytać do jedzenia, a tu, wbrew zapewnieniom autora, że wybebeszanie człowieka wzmaga łaknienie, opisy szczegółów skutecznie zniechęcały mnie do konsumpcji. Z drugiej strony może być to policzone książce in plus przez każdego, kto właśnie chce zrzucić parę kilo. Lepszego podkładu pod odchudzanie niż opisy Michaśki, z których nawiasem mówiąc jest niesłychanie dumny, nie znajdziecie.
Ale oprócz lekkiego jadłowstrętu lektura dała mi całe mnóstwo radości. Żadne tam słowotoczenie Pani K., ale właśnie michaśkowe oplatanie dotyka we mnie tego czułego punktu zwanego poczuciem humoru. A już całkiem odpadłam przy monologach mojej ulubionej postaci, czyli Polonisty Pauli, który cierpi jak rozdarta sosna, wtłaczając do uczniowskich głów kanon literatury polskiej. Mam nadzieję, że Paula nie zniknie w sequelach drwalowej opowieści i stanie dzielnie w szeregu czołowych bohaterów po społu z Jadzią Parszywą i Lujem. Którzy się w pełnej krasie i w tej części pojawiają.
Bajka, tutaj nawet watek miłosny jest zabawny. Może za mało romansideł w życiu przeczytałam, żeby się jako ekspert w tej dziedzinie wypowiadać, ale żeby love story była jednocześnie laugh story, to się często nie zdarza. Albo i nawet zupełnie. To tylko u Michaśki jest możliwe. Jak, to nie będę opowiadać, sami przeczytajcie, bo naprawdę warto, dla języka i galerii postaci i dla wątku kryminalnego też, który tym razem nie jest taki sobie.

mowa o:

Michał

Reklamy