Kategoria: Evzen Bocek Ostatnia Arystokratka

zamek którego nie trzeba zdobywać

zamek 8

Poparł to kilkoma pytaniami zadawanymi przez zwiedzających: kto to był barok?, Od kiedy era jest nasza?Dlaczego jezuici ukrzyżowali Chrystusa? Co to jest Rembrant? Gdzie leżało średniowiecze?

Evzen Bocek Ostatnia Arystokratka, str 219

W moim mieście nie ma prawdziwego zamku, takiego do zwiedzania. Na zwiedzanie trzeba jechać do Łańcuta, gdzie jest zamek Lubomirskich z parkiem, fosa, marmurami, pergolami i wnętrzami z epoki. Jako dziecko uwielbiałam tam bywać, oglądać te wszystkie urodziwe i cenne przedmioty, a potem, przed snem, marzyć jakby to było móc mieszkać w takim miejscu, w tych olbrzymich, ze smakiem urządzonych pokojach.
Okazuje się, że raczej nie wyglądałoby to różowo. Przekonałam się o tym podczas mojej niedawnej lektury „najśmieszniej czeskiej książki”. Tak jest ten tytuł u nas rekomendowany przez wydawnictwo. Czy jest to najzabawniejsza książka w Czechach nie jestem w stanie ocenić, bo niestety literaturę tego kraju znam słabo. Faktem jest, że dawno się przy czytaniu tak często nie chichrałam.

zajezdnia 1

Książka jest pisana przez młoda arystokratkę, świeżo upieczona współwłaścicielkę i dziedziczkę odzyskanego w Czechach szlacheckiego zamku. Tak, wiem, mnie też to w ogólnym zarysie przypomina opowieść Dodie Smith. Tyle, że tu historię opowiada nie egzaltowana panienka, ale rzeczowa i dowcipna dziewczyna, która krytycznym, choć nie pozbawionym życzliwości okiem, obserwuje swoje otoczenie. A nie brak w nim barwnych postaci. Jest tatusiek, główny władca zamku, niegdyś amerykański profesor, obecnie kombinator i sknera, próbujący jakoś wiązać koniec z końcem w obliczu finansowej katastrofy, jaką okazuje się odzyskane dziedzictwo. Jest mamuśka, Amerykanka zachwycona swoim świeżo zyskanym arystokratycznym imidżem, która zaczytuje się w biografii Diany i bierze sobie księżnę za wzorzec osobowy. Jest też i zamkowa służba, czyli cierpiący na turystofobie kasztelan, rozmiłowana w domowych nalewkach gospodyni i muzykujący ogrodnik. Po pewnym czasie cale to niewydarzone towarzystwo dostaje się we władanie energicznej specjalistki od marketingu, która za wszelką cenę chce przekształcić zamek w dochodowy park rozrywki. Jak jej to wychodzi musicie już sami przeczytać, bo nie podejmę się streszczenia tych wydarzeń jako ze na pewno wyszło by mi mniej śmiesznie niż w książce.

zamek 6
Autor sam był latami kustoszem czeskiego zamku, wiec i marketingowe trendy i zachowania turystów zna od podszewki i naprawdę się nie certolił i ostro, choć z wielkim humorem, i jednym i drugim przywalił. Oczywiście nie należy się tu spodziewać dogłębnej analizy całej sytuacji, bo to nie ten typ lektury. To jest po prostu lekko zjadliwa satyra, która się czyta szybko i nie bez uśmiechu.

brama 1
Jest to tez debiut na rynku nowego wydawnictwa o nazwie stara szkoła. Kilka słów tutaj muszę powiedzieć, bo nie wiem czy przez brak doświadczenia czy przez fatum zwane nomen omen czeskim błędem, wydawnictwo naliczyło mi omyłkowo podwójną opłatę za koszt przesyłki. Powiadomiono mnie szybko o całej sprawie mailem i zaproponowano kilka rozwiązań. Wybrałam opcje przesłania kolejnej książki. Nie bez lęku wybrałam, bo nie wiedziałam, czy będę zwolniona tylko z opłaty pocztowej czy z całości i jak i czy faktycznie ten drugi egzemplarz przyjdzie. Tymczasem pani z wydawnictwa była ze mną w stałym kontakcie, i drugą książkę, bez żadnych opłat, dostałam w niecały tydzień po odebraniu pierwszej. Byłam mile zaskoczona, że wydawnictwo tak się dla swoich klientów stara. Zwłaszcza, że jego książki są nie do dostania w księgarniach, a jeszcze w tym roku ma się ukazać drugi tom zamkowych opowieści. Z ulgą więc stwierdziłam, że mogę spokojnie zamawiać u nich dalej, bo nawet jak się pomylą, to z nawiązką mi to wynagrodzą. No i jeszcze mnie cieszy ten zapasowy egzemplarz. Będzie jak znalazł na prezent dla zagonionej matki trójki dzieci albo zarobionego księgowego. Jestem przekonana, że im dostarczy niezłej rozrywki, a mnie przysporzy towarzyskich punkcików.

mowa o:

 arystokratka