Kategoria: Anthony Horowitz Dom Jedwabny

na zbyt gorące lato

chłodne

Bezlitosna zima przypuściła wczesny atak na Londyn, mróz zdawał się ścinać nawet płomyki gazowych latarń, a ich wątły blask tonął w nieskończonych tumanach mgły. Ludzie sunęli chodnikami niczym duchy, z pochylonymi głowami i zasłoniętymi twarzami, a dorożki mijały ich w pędzie, jakby koniom śpieszono było do ciepłej stajni.

Anthony Horowitz Dom Jedwabny Str 17

W zeszłym roku dla ochłody proponowałam zaśnieżony Nowy Jork. Tego lata, dla odmiany, serwuje dżdżysty i mżysty Londyn i mrożącą krew żyłach opowieść kryminalną. Na dodatek opowiedzianą nie przez byle kogo, bo samego doktora Watsona. Tak jest, nie tak dawno urządziłam sobie czytelniczą wycieczkę na Baker Street, w trakcie której byłam raczej zadowolona. Wydawało mi się to trochę dziwne, bo nigdy nie byłam fanką Holmes’a, a próby zawarcia bliższej znajomości z reguły szybko porzucałam, zniechęcona. Zastanawiam się wiec, jakby na ten, moim zdaniem udany pastisz, zareagował prawdziwy fan znanego detektywa. Czy zżymałby się na nieścisłości, parskał przy oczywistych, dla stałego czytelnika zapewne, odnośnikach do dawnych przygód i o nich opowieści? Być może. Mnie jednak, jako dyletantce, te rzeczy nie mogły przeszkadzać. Za to cieszyła mnie wartka fabuła, potoczysty język snutej opowieści.

Sherlock jak zwykle jednym rzutem oka jest w stanie odkryć nieujawnione fakty, Watson jest nieco przyciężkawym, ale wiernym kompanem jego poczynań. Sam fakt opowiedzenia jeszcze jednej holmesowskiej historii, jest usprawiedliwiony wyjaśnieniem, że nie mogła ona być ujawniona za czasów Conan Doyle’a ze względu na delikatne sprawy, jakich dotyczyła. W końcu po blisko pięćdziesięciu latach Watson decyduje się na jej opowiedzenie, a czytelnik może z uśmiechem zanurzyć się w opisy małego pokoiku Holmesa, do którego drzwi stuka kolejny klient. Tym razem jest to handlarz dzieł sztuki, zaniepokojony nagabywaniem przez obcego przybysza. Akcja rozwija się jak trzeba, są i bandyci i niewinne ofiary zbrodni. I choć rozwikłania zagadki można domyślić się jeszcze przed ostatnim rozdziałem, to muszę przyznać, że jak na sequel, całość czytało się nadspodziewanie dobrze.

mowa o:

Holmes