Kategoria: Marcel Proust „W stronę Guermantes”

w stronę księżnej

Umysłowość pani de Guermantes podobała mi się i przez to, co wykluczała (a co było właśnie substancją mojej własnej myśli) i przez to wszystko, co właśnie z tej przyczyny mogła zachować, tę powabną krzepkość gibkiego ciała, której nie skaziła żadna wyczerpująca refleksja, żadna troska moralna ani zaburzenie nerwowe.

Marcel Proust „W poszukiwaniu straconego czasu”, T.3, Str 468 

 Marcel dojrzewa. Wstępuje w świat osób dorosłych. Koniec biegania po parku za Gilbertą, ścigania po plaży Albertyny. Zostawia dziewczęta, zaczyna się rozglądać za kobietami. I jego wzrok przykuwa najznakomitszy okaz gatunku, wspaniała dama, księżna Guermantes. Zaczyna się z nią snuć, kryć po zaułkach i wnękach bram, by śledzić podczas spacerów i przejażdżek. Czytelnik za nim, podąża w opisy wspaniałych kreacji, kunsztownych fryzur, wyniosłych gestów. Po to, by razem z narratorem doznać zaskoczenia, jakie da bliższe poznanie.

Królowa nie okazuje się naga, chłopiec nie wyciąga w zdumieniu ręki wskazując krzykiem na wyraźne braki dostojnej osoby. On siedzi grzecznie przy stole albo w kącie salonu i cichutko podgląda, zapamiętując każdy detal, grymas i powiedzonko. Potem powtarza to wszystko z precyzją budzącą i zdumienie i zniecierpliwienie. Dzięki temu zabiegowi udaje mu się bardzo wyraziście odmalować to środowisko do którego aspirował, ludzi do których wzdychał, a którzy okazują się płytkimi, pozbawionymi oryginalności ignorantami.

Dopiero pod koniec drugiego rozdziału intencja autora staje się czytelna. By jednak ją dojrzeć, trzeba najpierw dać się zawlec do tych dusznych pomieszczeń o słabych lampach i zakurzonych tapetach. Pomieszczeń, gdzie przyjdzie wysłuchać jałowych rozmów, niedorzecznych pytań, głupiutkich wypowiedzi osób uznawanych za wielkie. Na dłuższą metę przyjemne to nie jest, a uzupełnione o szczegółowe dywagacje polityczne, głównie dotyczące sprawy Dreyfusa, staje się wręcz trudne do wytrzymania. I kiedy już prawie całkiem przestaje się widzieć od ziewania, nagle trzeba zamrugać szybko, by lepiej się przyjrzeć opisowi sytuacji, która pokazuje bohaterów w bardzo ostrym, czyli niekorzystnym świetle. I dla tych gwałtownych mrugnięć Marcela poczytać warto.

mowa o: