Kategoria: John Fante Pył

Kultowa Charlsowa

Ciężka dola pchała mnie ku maszynie do pisania. Siedziałem przy niej ogarnięty współczuciem dla Arturo Bandiniego. Czasem w pokoju pojawiał się pomysł. Fruwał po nim niewinnie niczym mały biały ptak. Nie miał złych zamiarów. Chciał tylko pomóc, ptak kochany. Ale ja rzucałem się na niego jak wariat, bębniłem po klawiaturze i umierał biedak w moich dłoniach.

John Fante „Pył”, Str. 33

Książka legenda, obrosła mitem dzięki miłości Charlesa Bukowskiego. To od jej czytania wszystko się u niego zaczęło. Styl życia i styl pisania. Po lekturze biografii Bukowskiego wiedziałam o niej całkiem sporo i bardzo chciałam ją przeczytać. Dlatego wielkie było moje zdumienie, kiedy pewnego dnia odkryłam ją w szufladzie mojego ofisowego biurka. Jak to się stało? Pewnie wiedziona impulsem kupiłam ją przy jakiejś okazji, jeszcze w czasach, gdy o jej historii nie miałam pojęcia. A potem takie odkrycie!

Zanim zabrałam ją do domu minęło trochę czasu, kilka kryzysów i katastrof. Nawet, o ironio, pył ruin zdołał na niej osiąść. W końcu stwierdziłam, że czas na nią.

Charles mówił na takie książki „wartka rzeka”. Faktycznie styl narracji jest tu potoczysty, choć jak dla mnie za bardzo emocjonalny czasami. Z drugiej strony może dzięki temu dobrze jest oddany charakter głównego bohatera, młodego chłopaka, który postanawia zostać pisarzem. W tym celu wyprowadza się z domu, pomieszkuje w tanim hoteliku i pisze. A ze mało co wydaje klepie biedę, niedojada i nie płaci czynszu. Jakby jego kłopotów było mało zaczyna się interesować latynoską dziewczyna, młoda kelnerka z pobliskiego baru. Jego zaloty są toporne i mało skuteczne. W końcu jakoś udaje mu się zdobyć wybrankę swojego serca, ale nie na długo. Okazuje się, że dziewczyna darzy miłością kolegę z pracy, tez o ambicjach pisarskich. Pewnego dnia prosi bohatera o przeczytanie pracy najdroższego. I tu zaczyna się najciekawszy watek. Bo dzieło okazuje się niestrawne. Bohater ma wiec problem podwójny: po pierwsze jak delikatnie zasugerować, że autorowi pisanie nie idzie. Po drugie jak przeboleć, że najdroższa zamiast docenić jego talent woli cherlawego grafomana. Robi się z tego w pewnym momencie dramatyczne love story i to jest lekkie przegięcie.

Ogoleni jednak nie jest źle. Choć nie do końca łapię, skąd się wziął bezkresny zachwyt Charliego, to musze przyznać ze Pyl jest niezła książką o inicjacjach wszelkiego rodzaju. Oraz o tym ze talent i spełnianie związanych z nim marzeń niewiele pomagają w osiąganiu szczęścia.

mowa o: