Kategoria: Amelie Nothomb "Tak wyszło"

taka sobie

 

Amelie Nothomb.

Na większości zdjęć Amelie Nothomb wygląda jak skrzyżowanie zwariowanego Kapelusznika z Alicją. I tego samego mniej więcej się spodziewam po jej prozie. Mieszanki absurdu z gorzkim realizmem, elokwencji i precyzji opisu osób, miejsc i sytuacji. Tymczasem ostatnio Amelia w czytaniu wydaje mi się nieco mdła. Mówię tu o najnowszej książce Ameli, która została u nas wydana jakieś dwa miesiące temu i zdążyła już być przez wielu przeczytana, a przez niektórych nawet opisana.

Sama fabuła mogłaby stanowić zaprawę pod niezłą książkę psychologiczną. Oto Szaremu Obywatelowi nadarza się okazja do przybrania postaci zamożnego i tajemniczego gościa, który ni stad ni zowąd pada trupem w jego mieszkaniu. Szary z szansy zmiany kolorów na wielobarwne skwapliwe korzysta, i obejmuje w posiadanie cudzy samochód i nieswoje domostwo, łącznie z cudowną kobietą, obrażonym kotem i pełna szampana piwnicą. Jeśli chodzi o akcje książki, to byłoby na tyle. Co prawda Szarego prześladują jakieś bliżej nieokreślone typy, jednak dosyć sprawnie udaje się mu umknąć, a przy okazji udaje się i autorce uciec od prób stworzenia historii tajemniczego zmarłego oraz psychologicznego pogłębienia postaci.

W rezultacie wiec mamy do czynienia z niezłym czytadełkiem, który stanowi ni to przypowiastkę, ni to moralitet na czas kryzysu. Bo tak moim zdaniem należy interpretować tę nowelkę, opisującą grę pozorów na której rosną niby- potęgi finansowe, trzymające się nawet nie na słomianych, a na całkiem zmyślonych nogach. Główny bohater, zmuszony do ucieczki, przemieszcza się do Sztokholmu i tam, na podstawie fikcyjnego życiorysu świetnie sobie radzi, będąc założycielem kompletnie absurdalnej fundacji sztuki współczesnej. Nawet zadłużony po uszy dostaje wciąż możliwość brania kolejnych kredytów, czego, paradoksalnie, nie mógłby zrobić, będąc uczciwym, ale przeciętnym obywatelem. Cała sprawa polega bowiem na tym że:

 Banki są przywiązane do swoich monstrualnie zadłużonych klientów tak samo, jak do swoich miliarderów, zwłaszcza jeśli debet tych pierwszych poprzedziła fortuna: bankierzy wmawiają sobie, ze człowiek, który był tak bogaty potrafi się odkuć, Jeśli nadal tkwi w długach to dlatego, że zainwestował. Tak odważny człowiek wierzy w przyszłość, czego najlepszym dowodem moja fundacja sztuki współczesnej. 

A. Nothomb „Tak wyszło”

 Jednym słowem jest bardzo pouczająca historia, której morał powinni przeżuć nie tyle amatorzy psychologii, co pracownicy bankowych działów kredytowych.  

mowa o:

Amelie Nothomb Tak wyszło - Amelie Nothomb

Reklamy