NA MARGINESIE, ogladając i czytając, podróżniczo, wyznania i zeznania

Raport z pewnego festiwalu

Ha, tym razem się udało! Jestem z tego taka dumna, że przerywam milczenie. Tak, wczoraj zdołałam dotrzeć na Festiwal Conrada. Przyznam od razu, że wpadłam tam jak błyskawica. Na pół dnia zaledwie. A że błyskawicy zwykle towarzyszą gromy, to trochę tu sobie pogrzmię. Po pierwsze z powodu niedofinansowania festiwalu z państwowej kiesy. Oszczędności dało się… Czytaj dalej Raport z pewnego festiwalu

NA MARGINESIE, podróżniczo

kambek

Czas się wynurzyć. Z kurzu podróży, słonecznych wiatrów, przeczytanych kartek. Czas klepnąć się w czoło, otrząsnąć i westchnąć. Zabrać za znaki powrotu. Zetrzeć pył z lustra i szepnąć odbiciu: Ruszaj się Buksy idziemy na bloga. A tu późno, późno już na wakacyjne porady. Nawet nierychliwe wydawnictwo Książki zapodało w miłym, broszurkowym formacie letnie wydanie i… Czytaj dalej kambek

Konkursy, NA MARGINESIE, podróżniczo

nie zawsze słodka śmietanka

Els Quatre Gats znajdowała się rzut kamieniem od domu i było to jedno z moich najbardziej ulubionych miejsc w Barcelonie. Tam właśnie, w roku tysiąc dziewięćset trzydziestym drugim, poznali się moi rodzice, nie bez powodów więc przypisywałem urokowi tej starej kawiarni, przynajmniej po części, początek mej podróży ku życiu na tym świecie. Kamienne smoki strzegły… Czytaj dalej nie zawsze słodka śmietanka

NA MARGINESIE, podróżniczo

niezawodnik

Każdy kto wybiera się do Barcelony powinien pamiętać o tym, ze dobry przewodnik to najlepszy przyjaciel, jakiego może sobie w tym miejscu wymarzyć. Nie zrozumcie mnie przypadkiem źle, absolutnie nie liczcie na to, że waszym przewodnikiem zostanie przyjacielski Barcelończyk. O właściwe towarzystwo musicie zadbać przed przybyciem do tego wyjątkowego miasta.  Jeśli nie macie wcześniej oswojonych… Czytaj dalej niezawodnik

NA MARGINESIE, podróżniczo

patataj w dziwny kraj

Lekki zez i spora dezorientacja, tak właśnie wyglądałam przez większą cześć moich wakacji. Zez był rozbieżny, a właściwie rozbiegany, bo nie wiedziałam gdzie najlepiej zatrzymać oczy, żeby nacieszyć się w pełni całym otaczającym mnie pięknem. Dezorientacja była nie tylko od nadmiaru wrażeń, ale i z powodu geopolitycznej sytuacji. Oto bowiem gdy tylko samolot posadził swój… Czytaj dalej patataj w dziwny kraj

NA MARGINESIE, podróżniczo

comeback

Wróciłam, wreszcie wróciłam, z bardzo późnych w tym roku wakacji. Nawet opróżniłam walizki, wysypałam piasek z książek i zakamarków ubrań, zawinęłam w ciepłe spodnie i sweter wszystkie ślady opalenizny. I teraz siedzę i czekam, aż się z powrotem przyzwyczaję do cichych ludzi, brzydkich ulic i chłodnych wiatrów. Dla złagodzenia aklimatyzacji rzeczywistość serwuje mi małe przyjemności: a… Czytaj dalej comeback

NA MARGINESIE, podróżniczo

w taką pogodę tylko o jedzeniu

Pamiętacie czikowaty bestseller Gilbert, który parę lat temu przemknął przez półki księgarń? Nie wiem zresztą, czy słowo przemknął jest tu właściwie, bo on się całkiem nieźle zakorzenił, a potem i rozsiał kolejne tytuły autorki po regałach. Mój wzrok błądził po gąszczu koralików i kwiatów zdobiących okładki zbiorów życiowych mądrości złotowłosej Elizabeth. Poddałam się wtedy nie… Czytaj dalej w taką pogodę tylko o jedzeniu

NA MARGINESIE, podróżniczo

Trzech Panów w mieście, nie licząc mnie

  Kiedy sama nie siedzę przy kawiarnianym stoliku, uwielbiam przyglądać się tym, co to robią. I trochę ich podsłuchiwać oczywiście. Z reguły nie mówią rzeczy ważnych ani oryginalnych, ale zabawnie jest odgadywać jakie relacje ich łącza i kim są, kiedy przestają sączyć kawę czy drinka pod płóciennym parasolem. Czasem też otwieram sobie w głowie taki… Czytaj dalej Trzech Panów w mieście, nie licząc mnie