Kategoria: NA MARGINESIE

Czy Pani robi „cha, cha”?

„Żadna książka nie ma szans podbić mojego serca, jeśli choć raz się przy niej nie zaśmieję” mówi w swoim ostatnim artykule mój ulubiony dziennikowy recenzent, Piotr Kofta.
I zaczęłam się zastanawiać, czy mogę się z nim zgodzić. Już na wstępie musze dokonać małej korekty – zamiast śmiechu wstawić uśmiech, bo czytam jakoś tak bardziej do wewnątrz, emocje przy przyswajaniu literatury nie buzują we mnie aż tak, bym  wybuchała niepohamowanym chichotem lub łkaniem. Przeglądam książki, które opisałam choćby dotychczas i powoli, i po części zaczynam się zgadzać z Piotrową tezą. Jakaś odrobina humoru, jedynie przebłysk maleńki „uczłowiecza” dla mnie książkę. W „szczęśliwych dniach” z satysfakcją wyłuskałam ten fragment przygotowań do Świąt: „Dwaj mężczyźni w kombinezonach stawiają choinkę, która skrępowana siatką, przypomina cyprys”. W nader poważnym w wymowie „Nocnym pociągu do Lizbony” (pełna recenzja będzie niebawem, bo już kończę czytać)  nie mogłam przejść obojętnie koło takiego zdania: „religię, w której centrum stoi scena egzekucji, uważam za odpychającą -powiedział kiedyś- Wyobraź sobie, że byłaby to szubienica, gilotyna lub garota. Wyobraź sobie, jak by wtedy wyglądała nasza religijna symbolika”. Zgodnie z życzeniem autora natychmiast wyobrażam sobie każdą szkolną klasę w naszym kraju z szubienicą nad biurkiem nauczyciela. Nie porwał mnie śmiech perlisty na ten obraz, ale nie mogłam powstrzymać leciutkiego wahnięcia kącików ust w górę. I tu dochodzimy do sedna sprawy. Pan K, zachwyca się śmiesznością „Zapisków z małej wsypy”, której humorystyczny charakter miał udowodnić fragment cytowany w poprzednim wydaniu Dodatku Kulturalnego do Dziennika. Tylko, że podczas czytania tego urywka nawet się nie uśmiechnęłam. Bo ja nie chcę, żeby autor co drugie zdanie usiłował być zabawny, nie chce komentarzy, opisów osób i sytuacji, przy których wirtualnie postawił gwiazdkę „szalona radość czytelnika”. Przy tego rodzaju lekturze zanoszę dziękczynne modły, że do książek nie można, wzorem seriali komediowych, dać podkładu chóralnych śmiechów. Bo Drogi Autorze ja nie chcę, żebyś mnie dźgał palcem w brzuch, nietrzęsący się od śmiechu, na siłę mi kazał zęby wyszczerzać, walił tortem w portrety swoich bohaterów. Lepiej nagle zamachaj przed nosem niezwykłym skojarzeniem, nieużywaną nigdy metaforą, pomysłem na pokazanie rzeczywistości. Zaskocz mnie jak najbardziej znienacka, a wdzięcznie uśmiechnę się na pewno.

 

 

Reklamy

konkurs trwa czyli nagroda druga

Mogę dziś zaanonsować kolejna wygraną w konkursie ”czar par” ! Tym razem wszystkie pary bezbłędnie odgadła Agnieszka Azj, autorka bloga mały pokój z książkami. Agnieszka wybrała  na nagrodę „Po słonecznej stronie ulicy” Diny Rubiny. Serdecznie gratuluję i życzę zadowolenia z lektury :-).

 

craving

Niby powinno się mówić po polsku, ale są słowa które zastąpić mi trudno. Na przykład takie craving: nie oznacza po prostu tęsknoty, nie oznacza też byle jakiej zachcianki.

I get this craving

for my mother food,

I leave art Galleries

in search of plantains

saltfish/sweet potatoes

mówi Grace Nichols i już wiem, ze jest to głęboko zakorzenione w niej pragnienie i nie odzyska spokoju, póki go nie spełni. Dlatego nie mogę powiedzieć ,że po prostu mam ochotę, o nie, ja mam autentyczny craving na jakąś książkę w ciemnej okładce i z przeciągami, bohaterem o zmarzniętych stopach, który jest trochę głodny, trochę zmęczony  i szuka czegoś, czego być może nie odnajdzie do ostatniej strony. Wbrew temu, że zima, że śnieg, że minus 7, unikam przegrzanej kuchni  w „stu odcieniach bieli”, mam nawet dosyć ciepła Babcinego saloniku „lali”, nie kusi mnie aromat rosołu pichconego przez adiutanta Napoleona w „Namiętności’  i pure z ziemniaków którym zajada się Emma.  

Pozostaje mi skręcić kaloryfer, albo iść do biblioteki ;-).

czar par

 

Walentynki. Święto miłości czy sprzedawców spuchniętych serduch i kiczowtych gadżetów? Na szczęście możemy o tym sami zadecydować. Osobiście mam w nosie kupowanie przesłodzonych kotków czy ptaszynek, za to chętnie podzielę się dzisiaj jedną z moich wielkich miłości: Do książek. Jednym słowem Lets Celabrate jak na blog buksowy przystało: Proponuję walentynkową zgadywankę. Poniżej zamieszczony obrazek pokazuje cztery znane z literatury pary. Pierwsze trzy osoby, które odgadną imiona tych par, oraz autora i tytuł książki w jakiej występują, otrzymają nagrody książkowe. Do wygrania są: Po słonecznej stronie ulicy” Diny Rubiny, „Kafka nad morzem” Haruki Murakami i „Martha F.” Nicolle Rosen. Odpowiedzi proszę przesyłać na maila: peek-a-boo@gazeta.pl, ze wskazaniem preferowanej książki. Życzę miłej zabawy:-).

 

czar-par