Kategoria: Matei Visniec Sprzedawca początków powieści

urlopowa

Niejednoznaczność jest takim solidnym fundamentem dla fikcji!

Matei Visniec ”Sprzedawca początków powieści” Str73

Wzięłam tę książkę na wakacje, bo, przyznaję, wydała mi się przygodową sensacją, do łyknięcia w ciągu trzech, czterech dni. Myliłam się! O i to jak bardzo, jak mocno, jak dogłębnie! Ale to nie znaczy, że żałuję. Wcale nie. Wręcz przeciwnie. Cieszę się, że na czas większej swobody zafundowałam sobie właśnie taką lekturę. Wymagającą uważnego i powolnego czytania. Czyli eksperyment w niezwykłej formie.

Co okazał się zupełnie czym innym, niż się spodziewałam. Ale że lubię i wygłupy i okołoliterackie rozważania i dygresje, przeczytałam go, kontemplując niemalże każde zdanie, od deski do deski. I wiecie co? Przekonałam się, że do tego, by książkę uznać za dobrą, nie potrzebuję wcale oszałamiających zwrotów akcji czy konsekwentnego następowania po sobie scen i zdarzeń. Natomiast niezbędna dla mnie jest błyskotliwość, inteligencja, oczytanie i umiejętność niesztampowego myślenia. A także mistrzowskie operowanie słowem i wyobraźnią. Oraz odpowiednia dawka poczucia humoru.

O czym z satysfakcją informuję, przewracając ostatnią stronę tej książki.

Dal niebojących się wyzwań:

Reklamy