Kategoria: P.L.Travers

Pamela i starcy

muzeum zabawek 3

Pamela kiedyś opowiedziała im historię anioła, który przychodzi do wszystkich nowo narodzonych dzieci i wyjaśnia im znaczenie życia. Ale ciii!, nie wolno im nikomu tego zdradzić. Anioł kladzie palec na ustach dzieci, dlatego wszyscy mamy dołeczek nad górną wargą – to pozostałość po delikatnym dotknięciu palca anioła. 

Valerie Lawson To ona napisała Mary Poppins życie P.L.Travers,  str 358

Jasnowłosa i pucułowata P.L. Travers zupełnie nie przypominała swojej bohaterki, kostycznej Mary Poppins. Może i na szczęście, bo jako złotowłosa dziewoja znacznie łatwiej mogła stać się ulubienicą starszych i wpływowych panów, którzy tak bardzo lubili oglądać siebie w pełnych podziwu oczach młodych panien. I którzy mogli jej sporo pomóc w robieniu pisarskiej kariery.

muzeum zabawek 4

Tak naprawdę PJ Travers nie nazywała się ani Travers ani PJ, tylko Helen Lyndon Goff i nie była Brytyjką, tylko Australijką. Wychowywana przez ciotkę i matkę, w dzieciństwie z rozrzewnieniem wspominała ojca, a biografka chętnie rozszerzyła ten sentyment na mit o pragnieniu autorki uratowania ojca, i jego książkowego alter ego, pana Banksa, przez czarodziejską nianię Mary Poppins. Prawda była taka, że papę Goffa mogła ocalić tylko wszywka esperalu i stałe kontakty ze stowarzyszeniem AA. W XIX wieku nie miał jednak do nich dostępu i zmarł szybko i nieoczekiwanie. Odtąd Lyndon była pod opieką niezbyt odpowiedzialnej matki i rozsądnej ciotki Ellie, która użyczyła potem wielu cech charakteru wspaniałej niani.

muzeum zabawek
Lyndon była dzieckiem z wyobraźnią i wyrosła na pełną fantazji dziewczynę, której marzyła się kariera aktorska. Taka młodość to gratka dla każdego biografa, nie ma to jak żądna przygód bohaterka, która najpierw snuje się po objazdowych teatrzykach, a potem ni stad ni zowąd decyduje się pojechać na drugi kraniec świata, do Londynu. Tam Lyndon nadzwyczajnie dobrze sobie radzi, zaczynając pisać artykuły i wiersze. Z łatwością też zawiera znajomości ze sławami swojej epoki, z których najważniejszą jest irlandzki dziennikarz, polityk i myśliciel, George Wiliam Russell, w skrócie zwany AE.

muzeum zabawek 7

Ta postać zachwyciła nie tylko ówczesną Lyndon, ale i jej biografkę, która z takim zapałem opisuje jego losy, że w pewnym momencie Pamela (czytaj Lyndon) ginie gdzieś w tekście, a czytelnik musi rzucić okiem na okładkę, żeby się upewnić, czyją biografię tak naprawdę czyta. To się potem powtórzy nieraz, to zagubienie głównej bohaterki pod warstwami innych historii i analizami jej twórczości.

muzeum zabawek 6
W ten sposób biografia staje się zbiorem sprawnie opisanych faktów nie do końca na temat. Owszem, fajnie było prześledzić, jak z egzaltowanej poetessy powstała zdyscyplinowana stylistycznie pisarka. Jeszcze lepiej byłoby zastąpić parę z kilkudziesięciu stron opisujących relację Travers z AE opowieścią o jej związku z Marge Brunand, córką wieloletniego wydawcy słynnego Puncha. Darować sobie udowadnianie, jakoby Mary Poppins miała ratować nie Janeczkę i Michasia, ale pana Banksa. I dopowiedzieć, że choć współcześni Travers hippisi nie interesowali się Mary P., to być może sięgali po skręta dlatego, że tęsknili do czarów codzienności będących jej dziełem. I bezpowrotnie im zabranych wraz z dzieciństwem przez jej ulatującą do nieba postać.

mowa o:

Travers 1

Reklamy