Kategoria: Mariusz Urbanek Tuwim

Julek politulek

Tuwim 3

Żyj tak aby twoim znajomym zrobiło się nudno kiedy umrzesz.

Julian Tuwim w Mariusz Urbanek „Tuwim, wylękniony bluźnierca”.

To tuwimowskie motto stało się głównym powodem dla którego sięgnęłam po te książkę. Bo pierwsze, chciałabym mieć znajomych, którym by również ono przyświecało, po drugie miałam nadzieję, że autor wziął je sobie do serca i zastosował parafrazując na „pisz tak, żeby po zakończeniu książki twoim czytelnikom zrobiło się nudno, bo ją skończyli”. Niestety, mnie przy tej książce zrobiło się nudno znacznie wcześniej. Bo choć szalone lata dwudzieste to w życiorysie Tuwima barwny czas, w jego biografii słabo to widać.
Najciekawiej opisane są początki tuwimowskiego poetyzowania, jednak szybko książka przeistacza się w przegląd polemik politycznych poety i historię jego zaangażowania po stronie tej lub innej władzy. Mistrz przetrwania, Tuwim potrafił urządzić się dobrze i za Piłsudskiego i za Bieruta i właśnie ten cenny talent zdaje się najbardziej fascynować autora tuwimowskiej biografii.
A szkoda, bo na przykład wolałabym się więcej dowiedzieć o Tuwimie-człowieku, Tuwimie domowniku, a nie o Tuwimie z pierwszych lub dalszych stron gazet. I choć na pewno we współczesnej poecie prasie częściej pisano o jego poglądach politycznych niż zwykłych codziennych czynnościach, to chętnie poczytałabym coś na ten drugi temat. Tymczasem Tuwim-człowiek ze stron książki dziwnie umyka, zostaje Tuwim mówca i autor, pieszczoch niejednego systemu politycznego. A mnie szczerze mówiąc to, jak go te systemy hołubiły, nieszczególnie obchodzi, wolałabym poczytać jaki Tuwim miał rytm pracy, co jadł na obiad, co na śniadanie i czy często kłócił się z żoną. Niestety, zostaje mi tylko figurka poety ulepiona z archiwizowanych wycinków prasowych. Przyszarzona, smutna i nudna.

mowa o:

Tuwim