Matka Niepolka

Lalki jak dzieci

Zeżarłyście mi pół mózgu, kochaneczki, i to całkiem na darmo. Na darmo, za darmo, za wszystko na świecie, zeżarłyście, i to od samych narodzin. Jak gąsienice, które nim owiną się w kokon, bezlitośnie wcinają, wszytko co zielone, długo słychać głośne chrupanie, po czym nagle zapada straszliwa cisza. Na znak dyrygenta orkiestra zamiera, i tylko gdzieś na gałęzi, niczym dwa worki bokserskie, huśtają się na wietrze dwa tłuściutkie zawiniątka.Wyleciały z gniazda, zostawiając matkę na pastwę losu.

Petra Hulova „Macocha”, tłum. Julia Różewicz, str 59 

W dniu Święta Tłumaczy wracam na bloga, ale nie po to żeby się tłumaczyć. Tak, wiem, suchar, a jeśli nawet nie, to kiepski dowcip. Ale nie bijcie, i tak jestem dostatecznie dręczona przez przeziębienie. Jednak nie komunikat o stanie zdrowia chce tu wystosować. Nic z tych rzeczy. To będzie pean na rzecz niedawno czytanej książki. Majstersztyku nie tylko sztuki pisarskiej, ale i translatorskiej.

Wygląda słodko i niewinnie, jak pudełko czekoladek na Dzień Kobiet. Różowa okładka, malutki format, to wszystko powinno zwiastować lekka i banalna prozę, w sam raz do damskiej torebki. Do czytania na przystanku, u fryzjera, lub w autobusie. Ostrzegam od razu. Że zgadza się tylko jedno. To wyborna książka dotorebkowa. Tylko, że trzeba uważać gdzie się po nią sięga. Zastanówcie się, czy w danym miejscu nie zaskoczą otoczenia wasze okrzyki, parsknięcia śmiechu i łapanie się to za brzuch, to za głowę. Bo tekst na pewno takie reakcje wywoła.

Ta opowieść pijanej, pyskatej i inteligentnej autorki średniej klasy romansów, to coś, czego nie da się czytać obojętnie. Z alkoholowych zwid, wspomnień i wywodów tworzy ona monolog współczesnej kobiety. Jest to historia gorzko kwaśna, przyprawiona niebywałym humorem, wypowiedziana w ostrych słowach i z wielką werwą. Powiecie, że na naszym rynku ostatnio sporo literatury o niedolach matki, żony i kochanki. Możliwe, ale na pewno nie są te opowieści poprowadzone w taki sposób. To nie są smęty na temat przyciasnych po ciąży spodni, brudnej ceraty i debetu na koncie. Przede wszystkim to nie są smęty. Zacznijmy od tego. To jest wrzask, bełkot i plucie w gębę mieszczańskiego społeczeństwa. Coś, czego jeszcze w naszych księgarniach nie było. A pojawiło się dzięki świetnej tłumaczce i wybitnej pisarce. Nie mającej sobie podobnych wśród autorek polskich.

Warto:

IMG_5987.JPG

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Matka Niepolka

  1. „To jest wrzask, bełkot i plucie w gębę mieszczańskiego społeczeństwa” – bardzo ładnie to ujęłaś i muszę powiedzieć, że właśnie takie rozwrzeszczane, bełkotliwe i opluwające kobiece monologi ostatnio najbardziej do mnie trafiają. Chcę więcej. Chyba Ci mówiłam o tej Vedranie Rudan, przeczytaj też, trochę tam wojennych klimatów, ale początek bardzo mi Hulovą przypominał. No a Hulova, rzeczywiście, jest doskonała 🙂

  2. naia: Też chcę więcej takiej prozy i nie wiem gdzie ją znaleźć. Na półce z literaturą rodzimą będzie ciężko.Tym mocniej Ci dziękuję za wskazanie kolejnej autorki piszącej w tym stylu :). Jak jeszcze trafisz na coś podobnego, daj znać koniecznie. Ze swojej strony obiecuję się odwzajemnić.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s