się nie dało czytać czyli najgorsze książki anno 2017

z choinki 4

Styczeń. Choinka żyje i morduje bańki. Na podłodze pełno szklanych trupków. Rzeź kruchości i wspomnień. Budzi się we mnie żałość, ale i przewrotna chętka. Żeby się dołączyć i też podręczyć przedmioty. A ponieważ jestem na blogu, zacznę od książek.

Nie będę ich darła, ani paliła, bez obaw, na to jestem zbyt cywilizowana. Wezmę się za nie na swój sposób. Obgadam, czasem obśmieję i zaliczę do najgorszych.

Tak właśnie zacznę podsumowanie zeszłego roku. Od opowiedzenia książek, których niedoczytałam, bo stwierdziłam, że są nie do czytania. Oraz książek, które przeczytałam w całości, i dzięki temu przekonałam się, że są złe od początku do końca.

I tak moim pierwszym niedoczytaniem zeszłego roku była Miniaturzystka Jessie Burton. Zaczynała się interesująco, od migotliwego światła starego Amsterdamu i opowieści mieszkanki jednego z jego domostw. Niestety, potem robiło się coraz grzej, bo autorka skupiła się na tym by udowodnić, że w XVII kobiety i wszelkie mniejszości były uciśnione. Problem polega na tym, ze jest to teza udowodnienia niepotrzebująca. Bo nie jest tezą, tylko wszem i wobec znanym faktem. Jedynym plusem książki są opisy zwyczajów domowych panujących w dawnej Holandii. Reszta jest kiepska i niewiarygodna, na dodatek stopień egzaltacji narratorki wielokrotnie przekraczał mój poziom tolerancji. Na szczęście książka była z biblioteki i łatwo mogłam się jej pozbyć.

Kolejnym niedoczytaniem zeszłego roku jest Rok Królika Joanny Bator. Miała być mroczna przypowieść psychologiczna, wyszedł nudnawy gniot o kobiecie niewiedzącej co ze sobą zrobić. Bohaterka zmienia tożsamość, miejsce pobytu, pisze harlekina i snuje się po Ząbkowicach Śląskich, nocuje w obskurnym hotelu i plącze się po smętnych ulicach. Na dodatek autorka sili się tak bardzo na oryginalność, wtyka do tekstu taką ilość przedziwnych odniesień i metafor, że nie wiadomo, czy się śmiać czy pukać w głowę. Sami powiedzcie, co zrobiliście z porównaniem ziaren kawy do cipek? Zachwycać się raczej nie da. Czytać też nie bardzo, doszłam do takiego wniosku gdzieś w połowie książki. A dotrwałam przy niej tak długo tylko dlatego, że autorka od czasu do czasu wtrącała opowiastki o sposobach na znajdowanie tematów na opowiadania i książki. Gdyby tych warsztatowych sekretów nie zamieszczała, porzuciłabym czytanie znacznie wcześniej.

Wreszcie moje największe nieodoczytanie, nie tylko ze względu na gabaryty, ale także z uwagi na rozmiar zawodu, są Niksy Nathanna Hilla.

Książka była wychwalana pod niebiosa przez osoby które niby na pisaniu i czytaniu się znają. Korzystając z okolicznościowej obniżki zdecydowałam się ja kupić. I powiem, że na początku wydawało mi się, że będzie dobrze. Bohaterami okazali się nieudacznicy, a ci z reguły stanowią wdzięczny temat literacki. Cóż, nie tym razem. Choć rozbawiły mnie pierwsze akapity z historią leniwej, ale sprytnej studentki, dręczącej głównego bohatera, to potem, w miarę rozwoju akcji, było coraz gorzej. Autor decyduje się na coraz głębszą retrospekcję, a im dalej sięga wstecz, tym mocniej się akumulują nieszczęśliwe przypadki jego bohaterów. W rezultacie powstaje katalog traum współczesnej Ameryki, mniej więcej od wojny w Wietnamie poczynając, na zwycięstwie ostatniego prezydenta kończąc. Jakby tego było mało, losy głównego bohatera wykazują niepokojące podobieństwo do przypadków bohatera Szczygła. Obydwaj chłopcy tracą w dzieciństwie matki, obydwaj są pozostawieni samym sobie, wreszcie obydwaj darzą wielka i nieszczęśliwą miłością dziewczęta piękne, zdolne i zajmujące się muzyką. Jak na mnie, to trochę tych paraleli było za dużo. Weźmy do tego wysiłki autora by sporządzić Great American Novel i mamy ciężkostrawną i wtórną lekturę propagandową.

Żeby zachować równowagę z książek złych i przeczytanych wymienię trzy, z czego dwie były już wcześniej na blogu opisane. Ta nieopisana, bo na tyle niedobra, że na pisanie o niej szkoda było czasu i miejsca na blogu, to Costello. Przebudzenie. Liliany Hermetz. Autorka wpadła na dziwaczny pomysł pożyczenia bohaterki od Coetzee i zrobienia z niej postaci mniej intelektualnej, a bardziej cielesnej. W rezultacie Elizabeth zostaje pretensjonalną, starszą panią, popadająca w coraz większy zachwyt na punkcie swojego wyglądu. Jakby tego było mało zachwyt udziela się otaczającym ją mężczyznom, bez wyjątku i bez względu na wiek i stan cywilny. I tak Costello wymyka się spod kontroli swojego twórcy. Co gorsza wymyka się również i autorce i staje się, wbrew jej zamierzeniom, postacią niewiarygodną, a miejscami wręcz groteskową.

Pozostałe dwie książki, których czytania żałuję, to biografie. Jedna dotyczyła Tyrmanda i zaskoczyła mnie nieudolną narracją i chaotycznym opisem wydarzeń. Druga, właściwie nie biografia, ani nie zbiór wspomnień, zupełnie nie wiadomo co, to Pra Ludwiki Włodek. Naprawdę żal bierze, że taki autor jak Iwaszkiewicz został opisany w tak kiepskiej książce.

No i się wyżyłam, opisując moje zeszłoroczne cierpienia czytelnicze. O przyjemnościach powinno być wkrótce. Bo najpierw muszę uzupełnić notki o lekturach z tamtego roku.

mowa o:

zeszłoroczne1

 

Reklamy

41 uwag do wpisu “się nie dało czytać czyli najgorsze książki anno 2017

  1. Ha! Moja wrodzona przekora sprawiła, że do wyłażących już niemal z lodówki „Niksów” w ogóle mnie nie ciągnęło, i widzę, że dobrze na tym wyszłam :). A książki Jessie Burton to są takie trochę skrojone pod publikę wydmuszki. Historia, namiętność, tajemnica, kontrowersje, równouprawnienie – takie tematy się dziś sprzedają, i zdaje się, że i w tym przypadku faktycznie się całkiem nieźle sprzedały, i za granicą, i u nas.

  2. Wypożyczyłam „Niksy”, początek mi się spodobał, potem czytalam powoli, bo przez cały listopad, ale też listopad był dla mnie ciężki. I powiem tylko, że dobrze, że nie ciągnęłaś lektury, bo koniec jest najgorszy. Największe moje rozczarowanie minionego roku.

  3. Piotr: teraz zaluje ze nie zamieścilam notki ostrzegawczej dwa meisiace temu, gdy rzucalam Niksy w kąt 😆

  4. naia: ech poddałam sie po wysłuchaniu pochwal Chutnik i wstępnym oglądzie w księgarni. Pech chciał ze książka otworzyła mi się na ciekawym zdaniu 😆 Takich czytelniczych wydmuszek jak opisujesz jest niestety na rynku coraz więcej. A słuchałaś dzisiaj Czytelni w radiowej dwójce? I tam Costello króluje wśród książek najgorszych 😆 A pod koniec chwalili czeska Palinke polecaną przez Ciebie 😊

  5. Karolina.ja: No wlasnie początek jest obiecujacy, a konca nie mam zamiaru czytac ksiażka lezy porzucona w polowie i tak juz zostanie.

  6. Piotr: Ech, na drugi raz trzeba wziąć na przeczekanie. Jakieś półroczne co najmniej.

  7. Te „Niksy” to już z każdego kąta wyskakiwały !
    Po lekturze Twojego wpisu czuję się zmobilizowany, by napisać o moich rozczarowaniach 2017 roku.
    pozdrawiam 🙂

  8. Tommyknocker: Napisz koniecznie! Ku przestrodze . Zeby sie kmous jakies Niksy nie przytrafiły…

  9. Nie pozostało mi nic innego jak cieszyć się, że nie sięgnęłam bo żaden z wymienionych przez Ciebie koszmarków 😉 Chociaż muszę przyznać że zaopatrzyłam się w „Miniaturzystkę” dłuższy czas temu i tak sobie czekała na swoją kolej więc ostatecznie pewnie dam jej szansę.

    A co „Małego życia” to ja poddałam się po 200 stronach CHOLERNEJ NUDY, kiedy człowiek nie może już dłużej utrzymać otwartych oczu to znak że trzeba odpuścić. Nie dla mnie farmazony typu „Ale ona się rozkręca po 200 stronach” – to znaczy ze co? Przez te pierwsze 200 stron muszę się przemęczyć tak? No nie, nie ze mną te numery.

  10. Bookcity zapewniam ze masz sobie czego gratulowac 😊Male zycie bylo chyba mocniej chwalone niz Niksy. Tym bradziej jestem koczona ze w czytaniu takie marne. Chyba ze teraz trzeba wziac co innego pod uwage przy wybieraniu lektur: im gorsza ksiazka, tym wieksza potrzeba marketingowcow, by mowic o niej głosno zeby ja sprzedac 😆

  11. Nie, jeszcze podsumowania roku w Czytelni nie słuchałam, ale słuchałam za to tego odcinka poświęconego m.in. „Costello”, jakoś to chyba było na początku roku, i faktycznie, przewalcowali ją ;). Mądrości z magazynów dla pań, jakoś tak to mniej więcej szło ;). O, nie wiedziałam, że „Palinkę” też omawiali, dzięki za informację! Lubię w ogóle tę „Czytelnię” (nawet choć nie zawsze się z ich opiniami zgadzam), za bezkompromisowość i za to, że Kofta właśnie w „Czytelni” wygłosił chyba jedną z najbardziej entuzjastycznych recenzji Rafała opowiadań – a od takiego surowego krytyka pochwała jednak sporo znaczy ;).

  12. Naia: Kofte lubie z tej trojcy najbardziej. Bardzo podobały mi sie jego felietony o ksiazkach publikowane dawno temu w Dodatku Kulturalnym do Gazety Prawnej. Palinka byla wymieniona pod koniec spotkania, nie wiem czy kiedys byla jej poświecona cala audycja. Trzeba bedzie pogrzebac. Dopiero teraz odkrylam ze Czytelnie archiwizuja 😊. A jesli Kofta dobrze sie wyrazal o ksiazce Rafala, to faktycznie mozna goraco pogratulowac!

  13. Wypada mi pogratulować swojej intuicji, że ustrzegła mnie przed „Niksomanią” 😉 Mam za to na koncie inne książkowe rozczarowania, w tym pierwszą część sagi Anne Ragde (na Insta wszyscy zachwyceni!). Jak najmniej czytelniczych niewypałów w 2018 życzę!

  14. Leżę-i-czytam: wyglada na to ze tylko ja dalam na Niksy sie nabrac. Ragde nawet nei kojarze, na swoje szczescie! Teobie tez tego samego w Nowym Roku 😊

  15. Mam podobne wrażenia po (również niedokończonej) lekturze Niksów. Wątek ze studentką, a konkretnie ta pierwsza długa rozmowa to najlepszy fragment całej tej książki. „Małe życie” to przy tym niemal arcydzieło, choć rzecz jasna też żadnym arcydziełem nie jest.

  16. Blanche: rozmowa jest zabawna i prawdziwa, w przeciwieństwie do reszty książki. Malego zycia mam zamiar konsekwentnie unikac 😆

  17. Dokładnie, właśnie tak to zapamiętałam i rozmowę jak i książkę. Z całej tej pokrętnej i naciąganej fabuły pamiętam tylko to, że ta studentka przyszła do niego w piżamie 🙂

  18. Blanche: mnie tylko utkwilo w pamieci ze miala niewiele na sobie. I w swojej glowie tez nie za duzo.
    Za to kombinowala na wszystkie strony😆

  19. „Miniaturzystka” kusiła mnie ostatnio z bibliotecznej półki, ale ilość książek czekających w kolejce i opis na okładce, sprawiły, że z niej zrezygnowałam i po Twojej opinii już po nią nie sięgnę. Potwierdziłaś moje przypuszczenia. „Rok królika” odstraszał mnie okładką. Zresztą dla mnie Bator to „Japoński wachlarz” i „Chmurdalia”. Ostatnio przeczytałam „Purezento”, ale odbieram tę powieść jako dokładnie zaplanowany pisarski eksperyment. Wszechobecność „Niksów” na Instagramie skutecznie odstraszała mnie od zakupu, mimo różnych świątecznych promocji. Do moich czytelniczych porażek minionego roku zaliczam „Tego lata w Zawrociu” Kowalewskiej i „Dom nad jeziorem” Morton. Obydwie mocno chwalone w internetach…

  20. Beata: Rok Krolika faktycznie ma okladke tak okropna ze strach go kolo lozka polozyc, bo koszmary mogą się przyśnic 😏 Lubie dokladnie te same ksiazki Bator co Ty! I ciagle mam nadzieje ze wtda coś równie dobrego. Purezento mam napoczete, troche lepsze niż Krolik ale wciaz tam brak tej wibracji która miala Chmurdalia. Morton mam w oczekujacych, juz nie pamietam jaki tytul, ale po Twojej rekomendacji nadal nie bedzie w czytaniu 😆

  21. „Niksy” mnie odstraszają, podobnie jak chwalone w zeszłym roku „Małe życie” – myślę, że je sobie obie podaruję.
    Jeśli chodzi o Bator, to w minionym roku absolutnie zachwyciła mnie „Wyspa łza” (ale ona albo trafi do czytelnika albo nie, do mnie trafiła na maksa). Bator opisuje w niej m.in. swój kryzys twórczy i pracę nad „Rokiem królika”. Sam „rok” nie zachwycił mnie wcale, męczyła mnie powtarzalność wątków, duszny klimat i smętnie postępująca akcja. Rewelacyjne wydało mi się ostatnie paredziesiąt stron, kiedy do akcji wkroczył dziadek… – ale to i tak nie uratowało całości.
    Bardzo jestem ciekawa Twoich ulubieńców minionego roku 🙂
    Pozdrawiam!

  22. Muszę przyznać, że opinie rzekomo profesjonalnych krytyków w tym roku sprawiły mi wiele nieprzyjemnych niespodzianek, a wisienką na torcie była dziesiątka najlepszych książek Magazynu Książki z Karpowiczem na czele listy. Powoli zaczynam dochodzić do wniosku, że te opinie to takie poklepywanie się ze znajomymi pisarzami/wydawcami itp.po plechach, ew. oddawanie przysług.

  23. Agussiek: O, wyspa lza zupelnie mi nie podeszła, moze zamysł był ciekawy, za to realizacja, delikatnie mówiąc, kiepska. Moim zdaniem najlepszą formę Bator ma w Chmurdalii, nie wiem co sie stalo, że potem nastąpił taki zjazd w dół. Może nagroda źle jej zrobiła? Najlepsze bedą, ale za kilka notek 😊

  24. Czytankianki: zdaje się że masz absolutną rację. Rankingi i pochwaly ( pewnie nagrody tez ) to tylko wynik działan przeróżnych kółek wzajemnej adoracji. Dlatego lepiej przy szukaniu lektur czytac blogi ksiazkowe, zamiast tzw fachowe pisemka! A jeszcze lepiej kierowac sie wlasnymi upodobaniami 😆

  25. Nie mogę przyklasnąć ani zaprzeczyć, bo żadnej z wymienionych nie czytałam. Choć Bator akurat mam/miałam w planach. Ale bardzo mnie zaciekawilaś swoją opinią o Niksach. Których i tak nie mam zamiaru czytać. Ale twój głos to pierwsza krytyczna opinia, na którą trafiam 😉

  26. Zofia: Jesli nie czytalas to dobrze zrobilaś. Tak trzymaj😊 A w dobre opinie o Niksach nie wierz, bo to pewnie wydawniczy sponsoring 😑

  27. Czytankianki: a faktycznie, dzieki za info, wlasnie zerknęłam. Z tym ze nie zgadzam sie ze Niksy lepsze od Szczygla. Moze to zalezy od kolejnosci czytania? A przy okazji dowiedziałam się, że nastepna Szczupaczynska jest w drodze!

  28. A Taką miałam ochotę swojego czasu na „Pra” ale dobrze, że jednak się powstrzymałam. (Dobrze, że napisałaś o tym teraz). NIksy mają branie, nawet dziś o nich słyszałam, ale to chyba nie moje gusta, chociaż i ja zaliczyłam pierwsze rozczarowanie 2018 (chociaż na razie sprawa nie jest przesądzona, bo książki jeszcze nie skończyłam). Już wiem, że będę unikać jak ognia opinii na portalach książkowych. (A nie tylko profesjonalnych krytyków, którzy, których zdanie mało mnie obchodziło od dłuuuższego czasu). Wszystkiego zaczytanego, i trafionego (w gust, rozwój, rozrywkę) w 2018 roku.

  29. 5000lib: w Pra to sobie zdjęcia poogladaj. A czytanie odpuść. Ciekawa jestem jaki masz pierwszy zawód tego roku? Życzę jednocześnie żeby był ostatnim i odtąd trafiały się książki tylko dobre ☺

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s