na dobry początek

No i mamy to za sobą. Wejście w Nowy Rok. A na blogu książkowym wiadomo, ze najlepiej uroczysty dzień uczcić książkowym stosikiem. Dlatego, zaczynam tegoroczne blogowanie od wieżyczki książek, jakie przywiozłam z Krakowa.

Tak, jeszcze zerkam w stronę Festiwalu Conrada i targów Książek. Przytaskałam stamtąd, jak widać, trochę dobra. A na dodatek, już w trakcie podróży do domu, spotkała mnie mila okołoczytelnicza przygoda.

Otóż w moim przedziale, przy oknie, siedział ktoś czytający Agatę Chrsitie. Od razu wydawało mi się, że jak czyta o Pani Marple, to jest to osoba sympatyczna. I słusznie! Ten Pan, nie dość, że pomógł mi wrzucić na półkę walizkę, to jeszcze na mojej stacji, która okazała się też stacją wysiadkową dla niego, zupełnie bez proszenia chwycił mój ciężki od książek bagaż i zniósł go za mnie w dół, a następnie w górę, po licznych schodach!

Tak moi drodzy, jeśli szukacie w podróży Anioła Stróża, a raczej Anioła Niosącego Pomoc i Ciężkie Walizki, poznacie go po tym, że ma przy sobie tomik autorstwa Królowej Kryminału. Agata wskaże Wam drogę!

A w walizce były:

  1. „Zimowy Sen” Goli Taraghi, który zakupiłam impulsywnie po wysłuchaniu Perskich Opowieści i zręcznie podetknęłam autorce, nad obiadowym talerzem, by dostać autograf.
  2. „Guguły” Wioletty Grzegorzewskiej, kupione na Targach i tez z wyproszoną dedykacją od pisarki
  3. „Księgarnie” Jorge Carrion, zakupione na Festiwalu w ramach rekompensaty za niemożność udziału w spotkaniu z autorem
  4. „Pięć razy o przekładzie” Małgorzaty Łukasiewicz, bo zagadnienia translatorskie zajmują mnie od dawna
  5. „Księga Herbaty” Kakuzo Okakura, bo jestem zagorzała wielbicielką i tradycji japońskiej i herbacianych napojów
  6. „Listy do młodego kontestatora” Christophera Hitchens, bo czasy skłaniają do kontestacji, a ja chciałabym ją uprawiać umiejętnie
  7. „Duchologia polska” Olgi Drenda, bo lubię mieć literackie wsparcie we wspomnieniach
  8. „Nie ma się co obrażać” Patryka Mogilickiego, cudowna książka z obrazkami, bo zawierająca jakieś 400 prac ponad dwudziestu polskich ilustratorów.
  9. tutaj powinno też się znaleźć „Mężczyźni objaśniają mi świat”, ale podświadomie dałam upust chęci podzielenia się treścią tej książki z jak najszerszą rzeszą kobiet i zapomniałam jej u fryzjera.

A teraz to, co powinno się znaleźć w pierwszej noworocznej notce:

SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU!

NIECH WAM DOSTARCZY DOBREGO ZDROWIA, LUDZI I KSIĄŻEK!

Reklamy

12 uwag do wpisu “na dobry początek

  1. O, mam też tę Łukasiewicz, ale znając moje tempo pochłaniania zbiorów własnych, pewnie przeczytasz szybciej niż ja ;). Mam w ogóle cały stosik takich książek o przekładzie, jakiś cykl bym może nawet z tego zrobiła, tylko czasu brak. Mam i Carriona, a jeśli pisze tak cudownie jak opowiada, to książka musi być fantastyczna! Ciekawa jestem też Twojej opinii o „Śnie zimowym”.
    Ponieważ życzeń nigdy nie za wiele, dzięki i Tobie też, samych dobrych książek w nowym roku! 🙂

  2. Szczęścia, pomyślności i trafionych wyborów książkowych na cały 2018 rok również dla Ciebie! Tak mi się nostalgicznie zrobiło po Twoim wpisie, ech te podróże pociągiem do Krakowa! I to torby dźwiganie, bagaży na półkach upychanie i podglądanie, co też czytają współpasażerowie, nie mówiąc o 100-minutowych spóźnieniach pociągu i powrotach do domu w totalnym ścisku…

  3. Naia: No nie wiem czy faktycznie tak będzie, bo jak widać swoich zbiorów nie tylko nie czytam, ale i je gubię 😆 Carriona przejrzałam, sen nadczytałam, ale to narazie ciut za mało, żeby o nich coś więcej powiedzieć. Wzajemnie, wszystkiego Najlepszego po raz kolejny 😊

  4. Beata: Ścisk teraz jakby do Krakowa mniejszy, bo w pociągu obowiązują miejscówki, ale cała reszta się zgadza 😁
    Tobie też tego samego na Nowy Rok !

  5. Podoba mi się hisotoria o panu od Agathy Ch.;)
    Widzę, że króluje Karakater i wcale się nie dziwię, Mogilnickiego pierwsza bym przygarnęła.

    Dużo dobrych lektur w Nowym Roku życzę.;)

  6. Czytankianki: mnie się też podoba jako jej głównej beneficjentce 😊 Karakteru króluje bo mnie sprowokować do zakupów sporą zniżką 😆 Nawzajem, samych pięknych zaczytań 😊

  7. „Pięć razy o przekładzie” właśnie kupiłam przyjaciółce na urodziny i bardzo się zastanawiam, czy okaże się fajna i przydatna dla przyszłego tłumacza, czy jednak nie trafiła.
    Ja kiedyś w pociągu ucięłam sobie miłą pogawędkę z pewnym panem, na temat Lema, którego akurat czytałam, i przy okazji zrobiłam biedakowi krótki wykład na temat fontów szeryfowych i bezszeryfowych. Pan okazał się salezjaninem incognito, i zaskoczony moim edytorskim gadaniem wziął ode mnie maila, gdyż „Może jak skończysz studia akurat będziemy potrzebować kogoś w wydawnictwie”. Jeżdżenie pociągami z książką działa jak lep na takie sytuacje 😀

  8. Spock: w takim razie musze te wyklady nosic stale przy sobie, dobrze eksponujac okladke. A nuz ktos zaoferuje mi wspolprace przy tlumaczeniu literatury 😊

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s