Dwa Michały : Michał Pierwszy czyli Rusinek na Książkowych Targach.

Rusinek na Targach

Wiadomo, że legendy kiełkują z innych legend. Smok wawelski wylągł się przy Wawelu, Mrożek przy Przekroju, a Michał Rusinek przy Szymborskiej. Odkąd brakuje poetki stał się bytem osobnym, samodzielnie niosącym poezji kaganek. A mnie się bardzo chciało i ten kaganek i tę legendę zobaczyć z bliska.

Dlatego Spotkanie z Rusinkiem było jedyną imprezą tegorocznych Targów Książki, na jaką się wybrałam. Na salę przyszłam wcześniej, zajęłam dobre miejsce i zaczęłam się wokół rozglądać. Moja uwagę zwrócił niepozorny pan w nienowym garniturze, z bródką, przyszarzony siwizną. Podszedł do stolika, sięgnął do torby, zaczął wykładać na blat książki. Kiedy skończył, grzecznie usiadł z boku, a mnie naszła refleksja, jaki ten Kraków jest inteligencki, skoro nawet pan tragarz jest zainteresowany spotkaniem autorskim.

Na dalsze rozmyślania czasu mi brakło, bo wkroczył sam bohater wydarzenia. Wyglądał nieskazitelnie, wymuskany, dyskretnie elegancki, nigdzie niewymięty. Zupełnie jakby go Poetka przechowywała w przeznaczonej na najcenniejsze bibeloty szufladzie z cedrowego drzewa, wyłożonej pergaminem i delikatną bibułką. Najbardziej w tym wszystkim wyróżniała się zwisająca mu z ramienia szara torba z napisem konsTYtucJA.

Rusinkowy ekwipunek

Rusinek rzucił torbę na biurko, a potem w przestrzeń bon mocik o tym, że przydałoby się zielone sukno, mineralna i paprotka. Pani Organizatorka (też szaro – siwa, nie z bródką, ale z koczkiem) spłoszyła się podwójnie, bo żądanie wzięła na serio, a na dodatek ktoś zaczął jej robić zdjęcia z konstytucyjno- kontestacyjną torbą.

Jej niepokój jakoś został ukojony i spotkanie się zaczęło. Nie miało formy rozmowy, tylko wygłoszonej na stojąco przez autora opowieści, co w rezultacie sprawiło, że czułam się trochę jak uczestnik wykładu. Trzeba jednak dodać, że wykładu poprowadzonego z wdziękiem, lekko i dowcipnie.

Rusinek i Fistaszki

Najpierw usłyszeliśmy kilka słów o tym, jak Rusinek zaczął przygodę z tłumaczeniami. Okazało się, że „Wiersze dla Krzysia” A.A. Milne’a (autora Kubusia Puchatka) były trzecią tłumaczoną przez niego książką i że początkowo o ich przekład Ilg poprosił Szymborską, ta jednak odmówiła. A że Rusinek akurat coś robił w tym samym pokoju, w trakcie toczącej się na ten temat rozmowy, Ilg od niechcenia rzucił do niego „A może Ty byś to zrobił?”.

Rusinek zażartował, że wobec takiej zachęty wyraził zgodę. I tak się potoczyło. Dowiedzieliśmy się o niuansach współpracy nie tylko z autorami ksiazek dla dzieci, ale i ze śpiewakami, bo Michał porwał się kiedyś na tłumaczenie musicalu. Okazało się, że w tym przypadku największym problemem było nie dobranie odpowiednich ekwiwalentów językowych ojczystej mowy, tylko właściwych do śpiewania samogłosek!

Rusinek z ksiażka

Usłyszeliśmy także, dlaczego Rusinek nie zdecydował się przetłumaczyć dzieł Conrada (trauma z dzieciństwa spowodowana wisząca nad łóżkiem półką z dziełami zebranymi autora Jądra Ciemności) i jak mu się współpracowało z Keretem ( pisarza okazał się wyjątkiem od reguły, że najlepiej tłumaczyć autorów nieżyjących).

Cały czas było zabawnie i miło, czułam się trochę jak spotkaniu w niegdysiejszym Wisławowym saloniku. Zrozumiałam jeszcze lepiej, czym Michał Rusinek zauroczył Szymborską. I dlaczego poetka mogła tak długo z nim współpracować.

A największe zdziwienie przeżyłam na końcu, gdy domniemany Pan Tragarz nagle wyskoczył na środek sali, pochwycił mikrofon i zaczął się przedstawiać. Jako jeden z Prezesów Stowarzyszenia Tłumaczy.

mowa o:

Rusinek i Peter Pan

Reklamy

15 uwag do wpisu “Dwa Michały : Michał Pierwszy czyli Rusinek na Książkowych Targach.

  1. Lucyna Harland: o tak poczucie humoru świetne, takie dyskretne i z cicha pęk, doskonale uzupełniało mowę.

  2. Ha! A jak czytałam Twój wpis, to pomyślałam, że Pan Tragarz ma na imię Michał…
    „Pypcie” są pyszne, choć jak je czytałam, a raczej słuchałam (w wykonaniu Autora) to poczułam się staro. Momentami. A „Fistaszki” kuszą, może kiedyś…

  3. 5000lib ależ skąd Pan Michał w niczym tragarza nie przypomina, co najwyżej jest w typie przedwojennego adwokata.
    Pypcie na języku wciąż przede mną, ale nie wiedziałam, że są też w formie audiobuka. To może być niezły pomysł na prezent, dzięki 😊

  4. Może każda osoba, która posiada choćby najmniejszą biblioteczkę jest tragarzem, tragarką? 🙂 Skusiłam się na wersję audio bo: a) była czytana przez Autora, b) była promocja akurat na „Pypcie”, które i tak chciałam przeczytać.

  5. 5000lb masz na myśli tragarzy literatury przenośnej? Jak u Villa Matiasa? W sumie tłumacz jest takim tragarzem, mi bo przenosi literaturę z jednego języka w drugi 🙄

  6. 5000lib a ta promocja na audiobuka z pypciami dawno była? Myślisz że jeszcze można się załapać?

  7. Tragarz to pojęcie szerokie, wpisuje się w nie i przeżywanie- czytelniczo literatury, i aktywna zabawa, czy też praca ze słowami. I tachanie książek ze sklepu, czy całkiem okolicznościowo np przeprowadzkowo, czy organizacyjnie (porządkując biblioteczkę)…

  8. W okolicach końca października. Raczej nie można się załapać,ale ja dla pocieszenia napiszę, że załapałam się dopiero na trzecią tego tytułu. Dwie poprzednie były na ebooki, a mnie zależało na audio. Jeśli chcesz, to mogę sprawdzić dokładanie kiedy kupiłam. Wiem, że promocje się powtarzają, a więc jest szansa, że można będzie jeszcze upolować z rabatem…

  9. 5000lib dziękuję jeszcze jakbyś podszepnela gdzie ta promocja była… To bym sobie zasadzkę jakąś na nią urządziła 😆

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s