Małpoludy i Malina

leda

Jeżeli sytuacja życiowa tak się układa, że nie masz ludzi równych ci intelektem, to zajmij się zdobywaniem zaufania otoczenia. Pomagaj ludziom, korzystając ze swojej wiedzy i właśnie inteligencji.

Kartka z pamiętnika Michaliny Wisłockiej w Violetta Ozminkowski Michalina Wisłocka, Sztuka kochania gorszycielki” str 213

Już miałam trąbić na chwalę tej książki, że wreszcie jest to żwawo napisana biografia, gdy mniej więcej po 200 stronach mój entuzjazm minął.

Autorka nie zagłębia się w zaszłości, takie jak rodowe pochodzenie głównej bohaterki, Wisłockiej. Żadnych przeglądów pradziadów, idziemy prosto w dorastanie Michaliny i chwała za to. Gorzej, że autorka do tego stopnia unikała wchodzenia w detale, że nijak połapać się nie mogłam, dlaczego mąż Michaliny, Stanisław nosił niemieckie nazwisko, a niektórzy jego krewni podpisali listę Volksdojczy podczas drugiej wojny. Machnęłam na to ręką, bo czytanie szło żwawo, a historie o tym, jak sobie radzono w czasach okupacji zawsze mnie fascynowały.

Jednak coraz bardziej przeszkadzał mi panujący w opowieści chaos. Biografka najwyraźniej doszła do wniosku, że trzymanie się chronologii zdarzeń jest przeżytkiem. W rezultacie nie wiedziałam, czy romans z Jurkiem był kiedy Michalina była ze Staszkiem., czy Włodek był przed Ryśkiem i kiedy pojawił się Stefan.

W ogarnięciu całości nie pomogły licznie cytowane kartki z dziennika Wisłockiej, przy których nigdy nie pojawia się data, czy choćby rok zapisu. W rezultacie panuje w książce nieopisany bałagan, i tylko zamieszczone na końcu kalendarium (spisu źródeł brak) pozwala z grubsza zorientować się,  co i kiedy miało miejsce.

Lepiej za to można sobie odmalować portret psychologiczny bohaterki, lekko szalonej i zdeterminowanej pani naukowiec epoki demoludów. Choć to bardziej zasługa licznych odnośników do pamiętnika, dających szansę by się niejako bezpośrednio spotkać z bohaterką. Inna sprawa, że na początku książki otrzymujemy ostrzeżenie, że Wisłocka pisząc go ostro konfabulowała i dramatyzowała, więc nie jest to źródło do końca wiarygodne.

Jedno jest pewne, z książki wyziera więcej prawdy o słynnej seksuolog niż z filmu, gdzie wygląda na skrzyżowanie Scarlet O’Hara (te kreacje szyte z zasłonek!) z Agnieszką z Człowieka z marmuru.

mowa o:

wislocka

Advertisements

11 uwag do wpisu “Małpoludy i Malina

  1. Przydałaby się solidna biografia MW, bo postać wdzięczna jako materiał. Pan mąż i mnie zafrapował.
    Czy w książce mówi się coś o dalszych losach Wandy i Krzysia? Bo w filmie znikają i tyle.

  2. Czytankianki: pan mąż trochę jak z porno horroru. O dzieciach tu i ówdzie są wtrety ale niezbyt duże. Moim zdaniem scenę z filmu, gdzie Krysia obiera ziemniaki można między bajki włożyć, bo z biografii wynika ze Wislocka miała gosposie, a córka dopiero jako dorosła i mężatka uczyła się sztuki gospodarstwa domowego 😊

  3. Córka Wisłockiej niedawno w wywiadzie mówiła, że pewne rzeczy pokazane w filmie nie miały miejsca (np. palenie matki), co nawet mnie nie dziwi – moim zdaniem Sztuka kochania jest b. efekciarska, zrobiona niestety na amerykańską modłę.;(

  4. Czytankianki: zgadzam się film jest hollywoodzki i płytkawy ale i tak jak na rodzime produkcje przyzwoity. Teraz bardzo czekam na Pokot 😊

  5. Wybieram się na „Sztukę kochania” w najbliższą niedzielę. Opisanej przez Ciebie biografii Wisłockiej nie czytałam, znam jedynie wspomniany artykuł w WO. Ciekawa jestem tego filmu.
    Swoją drogą to rzeczywiście interesująca sprawa z tą Wisłocką: dlaczego tak trudno napisać o niej dobrą biografię? Czytałam ostatnio opinie o książce „Wisłocka, czyli jak to ze sztuką kochania było” Szołajskiego i też nie była zbyt pozytywna.
    Na „Pokot” również czekam niecierpliwie i trzymam za niego kciuki na Berlinale 🙂

  6. Niepotrzebnie zmarnowano kupę dobrego materiału, sama historia trójkąta i dzieci nadaje się na niezły dramat.
    O, tak, Pokot i mnie ciekawi.

  7. Agussiek: film ogląda się dobrze zwłaszcza jak na rodzimy wyrób 😉 Mam wrażenie że w ogóle napisanie dobrej biografii jest sztuką i za malo autorów o tym pamięta, sądząc, że wystarczy pokleić to i owo żeby stworzyć książkę o znanym człowieku.

  8. Czytankianki: no autorzy raczej na psychlogie tutaj nie postawili. Do Pokotu nie pasuje mi trochę odtwórczyni roli Duszejko. Zobaczymy jak to wyszło już chyba niedługo 😃

  9. Dlaczego nie pasuje? Ja jestem b. ciekawa roli Mandat, bo mam sentyment do tej aktorki od czasu spektaklu TVP „Zwierzenia klauna”. Niestety w telewizji i w kinie jest prawie nieobecna.
    W sumie bardziej obawiam się pomysłów Holland.;(

  10. Czytankianki: aaa bo myślałam że Duszejko gra Celinska i dlatego marudzilam .Teraz sprawdziłam obsadę i wygląda nieźle. Mam nadzieję że uda mi się zobaczyć co z tego wyszło ☺

  11. Mamy ostatnio zbieżne lekturowe ścieżki 😉
    Ale dla mnie pierwsze 200 stron tej niby biografii wcale nie wypada lepiej niż dalsze sto – jest raczej mizerniutko. Chaos, duże dawki dość chyba przypadkowo wybranych cytatów, brak jakiegokolwiek tła. Bo ja nie wiem czy 100 złotych w latach 50-tych to dużo czy mało – wystarczy na czynsz czy na mleko? Wojna niczym sielanka na wsi? Urwane wątki, znikające postaci, brak opisów/przypisów do sytuacji. I skąd ta seksuologia, skoro zajmowała się hormonami, pracą w laboratorium? Rozwój zawodowy wygląda jak przypadkowa loteria. Nagle okazuje się, że mieszkała latami z ojcem. Dzieci pojawiają się i znikają. Wielki bałagan narracyjny. W zasadzie jest zbiór zestawionych scenek, miejsc, imion. Trudno uwierzyć, że autorka jest redaktorką w życiu zawodowym. Kiepska robota. Bo z tak bogatego materiału można stworzyć naprawdę ciekawą rzecz – i czasy bujne w wydarzenia i bohaterka nie dająca się łatwo zaszufladkować. U Ozminkowski to taki wieczny podlotek w próżni historycznej i społecznej.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s