Miesiąc: Grudzień 2016

znalezione pod choinką (i nie tylko)

choinkowy

Miałam naprawdę duże plany na Po Świętach: napisać o kolejnych Ferrante, zrobić podsumowanie czytelnicze roku 2016, zrobić podsumowanie filmowe roku 2016, zrobić zapowiedzi na rok 2017 i pochwalić się prezentami od Aniołka. Ale w poniedziałek zaczął mi się katar, we wtorek poszłam stać w kolejce do lekarza i nie dałam się przegnać do skutku, we środę zajęłam się przeziębieniową logistyką. I tak docieram do bloga dopiero dzisiaj, kiedy mam wszystkie pastylki, syropy, nawilżacze, herbaty i chusteczki zakupione i ustawione w najlepszych miejscach.

Szybko postanowiłam, że podsumowania zrobię na początku przyszłego roku, a ostatnio widziany film polecę teraz: Paterson. Idźcie na Patersona jak potrzebujecie chwili wytchnienia i relaksu, ten film uspokaja jak szum wodospadu, pojawiającego się w nim w przerywnikach. Jarmush pokazał Zen amerykańskiego miasteczka w sposób nienudny i nieprzesłodzony. Zrobił pochwałę codzienności, poezję zwyczajności, w najlepszy jaki mi się zdarzyło spotkać sposób. Wyszłam z filmu jak z psychicznego spa i do dziś na wspomnienie niektórych scen się uśmiecham. W czym pomagają mi kartki z wierszami filmowego bohatera, rozdawane przy biletach.

film

W dobry stan umysłu wprowadziły mnie też aniołkowe prezenty. Dlatego, w ramach częściowej realizacji planów, pokazuję je i opisuję. Oczywiście biorę się tylko za te książkowe, a było ich całkiem sporo jak na aniołkowe możliwości i na dodatek wszystkie trafione.

Zresztą sami zobaczcie, co znalazłam pod choinką:

prezenty-3

Od góry:

  1. Smutek Cinkciarza Sylwii Chutnik, który ma zgrabny format i łatwo mieści się w torebce, co stwierdziłam zabierając książkę na czekanie w przychodni.
  2. Dalsze Gawędy o sztuce Bożeny Fabiani, której opowieści o artystach uwielbiam słuchać w niedzielne poranki w radiu Dwójka. Przy okazji odkryłam, że książka została wydana w formie audiobooka czytanego przez samą autorkę, i zastanawiam się czy sobie go nie sprawić, bo niezwykły głos Fabiani dodaje sporo smaku jej historiom.
  3. Biografia Leopolda Tyrmanda, Marcela Woźniaka, Po prostu Aniołek zauważył, że jestem fanką jazzu, lubię Złego i coraz częściej noszę kolorowe skarpetki.
  4. Najlepiej w Życiu ma Twój kot, listy Wisławy Szymborskiej i Kornela Filipowicza, i tutaj nie będę tłumaczyć nic a nic, bo każdy kto czyta wie, że to tegoroczny musthave.
  5. Tomek Beksiński, Portret Prawdziwy Wiesława Weissa, książkę którą chciałam mieć po tym, jak zobaczyłam, kogo z Tomka zrobiono w filmie. No i po cichu przyznam ,że korcił mnie przewrotny pomysł na otrzymanie pod choinkę książki o kimś , kto pożegnał się z życiem właśnie w Wigilię. Tak, chciałam Aniołkowi doprawić jedno czarne piórko. A sama książka wygląda na niesamowicie szczegółową i ma mnóstwo świetnych zdjęć.

A Wy co znaleźliście pod Choinką?

mowa o:

pod-choinka

zestaw dwunastu ksiąg smakowitych na stół świąteczny wygospodarowanych

choinka-3

Uszka zalepione, barszcze uwarzone, choinki przystrojone? W takim razie zapraszam do stołu. Wszystko będzie zgodnie z tradycją, dwanaście dań. Książkowych. Jedne tradycyjne, inne nietypowe, niektóre sprawdzone, niektóre nie. Ale każdy głodny literackich wrażeń powinien poczuć się jeśli nie przejedzony, to przynajmniej nasycony.

choinka-6

Oto moje propozycje książkowych specjałów na dzisiejszy wieczór. Wszystkie świeże, wydane w tym roku:

  1. śledź w śmietanie: Tove Jansson Córka Rzeźbiarza. Jeśli na prezent to dla: Większych lub mniejszych wielbicieli Muminków i wspomnień z dzieciństwa
  2. postny barszcz: Zofia Stryjeńska Chleb prawie że powszedni, czyli wznowione dzienniki wybitnej i niezwykłej polskiej malarki. Jeśli na prezent to dla: Niespełnionych artystów, miłośników sztuki, feministek i tych, którym zawsze brakuje do pierwszego
  3. uwaga mięso! : Indyk Beltsville. Opowiadania Zebrane Jerzego Pilcha. Indyk jest tak utuczony, że starczy na pierwszy i drugi dzień Świat. Jeśli na prezent to dla: wujka, brata, szwagra po czterdziestce. I nie tylko. Zapewniam, że nie jestem ani wujkiem ani szwagrem ani bratem, a Indyka sprawiłam sobie niedawno w prezencie.
  4. groch z kapustą: Sztuka powieści. Wywiady z pisarzami z Paris Review. Książka została niedawno pochlebnie opisana na blogu Tomasz Pindela i w magazynie literackim Tygodnika Powszechnego. Jeśli na prezent to dla: tych, którzy chcieliby pogadać z Borgesem, Nabokovem albo Houllebecqiem. I którym nie przeszkadza nadmiar testosteronu na kartach powieści, bo podobno nie ma tu ani jednego wywiadu z pisarką.
  5. uszka nadziewane grzybami: Nostalgia Mircea Cartsescu, czyli zbiór opowiadań wybitego pisarza rumuńskiego. Jeśli na prezent to dla: wrażliwców z wyobraźnią
  6. wykwintny karp w galarecie: Biografia Leopolda Tyrmanda Moja Śmierć będzie taka jak moje życie. Jeśli na prezent to dla: fanów jazzu, Złego i kolorowych skarpetek.
  7. sushi: Takashi Hirade Kot, który spadł z nieba, historia o tym, jak dzięki kotu można odmienić życie. Jeśli na prezent to dla: miłośników mruczków i japońskiej wrażliwosci.
  8. pierogi ręcznie robione przez Panią domu:  Austin Wright Zwierzęta Nocy, powieść reaktywowana przy okazji nowego filmu Toma Forda. Jeśli na prezent to dla: lubiących skomplikowane związki i zawiłości damsko męskich relacji.
  9. kutia: Planeta LEMa, zbiór felietonów Stanisława Lema. Jeśli na prezent to dla: Tych, co w młodości zaprzyjaźnili się z Pilotem Pirxem.
  10. Earl Grey podany w staroświeckiej filiżance:  Julian Fellowes Belgravia, niedawno przeze mnie wychwalana powieść o angielskiej socjecie epoki wiktoriańskiej. Jeśli na prezent to dla: wielbicielek Dawnton Abbey brytyjskich ceremonii herbacianych.
  11. sernik z chili z polewą z gorzkiej czekolady: Mark Danielewski Dom z Liści, podobno niesamowity eksperyment literacki. Jeśli na prezent to dla: Niebojących się wyzwań i strasznych opowieści.
  12. Fantazyjny tort wielosmakowy: Martin Gayford, David Hockney „Historia Obrazów” czyli opowieści o sztuce niesamowitego Malarza. Jeśli na prezent to dla: wielbicieli Bigger Splash i innych arcydzieł.

choinka-1

A teraz, kiedy już jesteśmy przy tym suto zastawionym stole, chciałbym Wam życzyć pogodnych Świąt, spędzonych w zdrowiu i na czytaniu zbiorowym i indywidualnym.

 pod-choinka

prezentownik czytelnika

anioleczek

I nastał ten czas. Zbierania prezentów pod choinkę. Łatwo nie jest. Dlatego postanowiłam wyciągnąć pomocna dłoń i podsunąć kilka pomysłów. Oczywiście będą one dotyczyły prezentów dla osób czytających. Ale, żeby była niespodzianka jak należy, (bo przecież na tym część zabawy polega, żeby w imieniu Aniołka albo Świętego Mikołaja podrzucić coś nieoczekiwanego, a sprawiającego przyjemność,) nie będzie mowa o literaturze. Bo każdy przecież wie, że nie samymi książkami czytelnik żyje. Dlatego postanowiłam przytoczyć kilka faktów z czytelniczego życia i w ten sposób podpowiedzieć, co może ucieszyć typowego czytacza;

prezent-3

  1. Kto czyta marznie w nogi. Nieruchome siedzenie po kilka godzin z książką na pewno spowalnia krążenie i dlatego Wasz znajomy czytelnik ma często problem z utrzymaniem ciepłych stóp. Na pewno więc ucieszą go takie prezenty jak cieple skarpety, puchate kapcie i miękkie kocyki.
  2. Kto czyta potrzebuje czegoś pod plecy. Bo siedzi godzinami w jednej pozycji, więc musi umościć się tak, by nie uszkodzić sobie w tym czasie kręgosłupa lub karku. Dlatego większość czytelników chętnie przyjmie w prezencie wygodna dobrze układającą się poduszkę, miłą w dotyku i z wyglądu.
    prezent-1
  3. Kto czyta ten podjada. I lubi mięć w zasięgu ręki wygodny pojemniczek na przekąski. Stąd pomysł by czytelnika obdarować niewielką, pojemną miseczką, do której będzie mógł po omacku trafić ręką i sięgnąć po ulubione zagryzki, kiedy zaczyta się tak, że nie da rady oderwać wzroku od tekstu.
  4. Kto czyta ten popija herbatę. Co nie znaczy, że lubi w trakcie czytania biegać kuchni po kolejną porcję gorącego napoju. Dlatego warto byłoby czytelnika zaopatrzyć w duży pojemny kubek, długo trzymający ciepło. Albo komplet imbryczka z filiżanką, tak by mógł sobie w zależności od potrzeb herbatę dolewać bez konieczności odchodzenia od tekstu. Do kompletu można dodać mile pachnącą i rozgrzewającą mieszankę herbat, ze skórką pomrańczową, cynamonem, wanilią albo kardamonem.
    prezent
  5. Kto czyta ten lubi książkowe gadzeciki. I na pewno ucieszy go komplet oryginalnych zakładek, czy wygodna podpórka pod książki, albo specjalny stoper na półkę, chroniący kolejne tomy przed zsunięciem się z krawędzi.
  6. Kto czyta ten często nosi książki przy sobie. I często potrzebuje do tego odpowiednio dostosowanego nosidła. Dlatego radość mu sprawi obszerna torba, może być płócienna, z cytatem z ulubionego pisarza czy też z jego portretem.
  7. Kto czyta uwielbia książkowe przypominajki. Spojrzy wiec życzliwym okiem na paczuszkę zawierającą garnuszek z muminkiem, fartuszek w stylu Alicji z Krainy Czarów czy T shirt z nadrukiem słów Virginii Woolf.

Pamiętajcie też, że kto czyta lubi ciszę i spokój, więc podarujcie mu i odrobinę tego na Święta!

mowa o:

prezenty-2

nowe tropy, czyli po schodach do książki

snieg-3

U mnie też zima, odkryłam całkiem niedawno, przy porannym odsłanianiu okna. Biało tam, za szybą, śnieżnie i wietrznie. Dozorca sypie sól, kałuże robią się szkliste, a kaptur trzeba założyć jeszcze przed wyjściem z klatki.

No dobra, o tym że jest zima każdy już wie, wiec szkoda się rozpisywać. Zresztą mam za sobą bardziej ważkie odkrycia, którymi chcę się pochwalić. Oto znalazłam na mojej codziennej drodze z pracy do domu nowa bibliotekę. Tak właściwie to nie całkiem nowa, bo tkwi w tym samym miejscu już dobrych kilka lat, tylko mnie jakoś nie udało się jej wcześniej zauważyć. Ale wreszcie, dzięki intensywnym poszukiwaniom następnych tomów sagi Ferrante , trafiłam na nią (bibliotekę, nie Ferrante, o gdybym trafiła na Ferrante osobiście, dopiero zrobiłabym furorę z moim blogaskiem!).

I nie myślcie sobie, że nie znalazłam jej wcześniej, bom gapa albo przymuł (choć po ośmiu godzinach biurowania na pewno mniej widzę i myślę). Otóż nie, biblioteka umiejscowiona jest tak, że naprawdę trzeba bardzo się starać, żeby ją znaleźć. Mieści się w zacisznym drugim rzędzie bloków od ulicy, wchodzi się do niej przez zwykła klatkę schodowa, po naciśnięciu odpowiedniego guziczka domofonu. Ktoś wpadł na pomysł, żeby jedno z mieszkań przerobić na bibliotekę, pokoje wyposażył w półki i książki, i vuala, mamy wypożyczalnię.

Miło tam, zacisznie, za każdym razem jak zaglądam, jestem jedyną klientką. Po godzinie szperania po regałach zaczęłam się dziwić, że nikt z mieszkańców bloku nie korzysta z dobrodziejstw takiego sąsiedztwa.

Pomyślcie sobie, mieć bibliotekę na swojej klatce schodowej! Po drodze na obiad można wpaść na kwadransik przejrzeć nowości albo pożyczyć jakąś czytankę. W sobotę zamiast gonić rano do kiosku, można w kapciach zejść piętro lub dwa niżej/wyżej i przejrzeć sobie gazety. Kto wie, może nawet pozwoliliby przyjść z własną kawą albo herbatą?

No prawie zaczęłam się zastanawiać nad przeprowadzką, na szczęście żadnych ogłoszeń o sprzedaży tam mieszkania nie znalazłam. Nic to, Buksy, powiedziałam sobie, ciesz się, że i tak masz blisko i po drodze, że nikt tu nie chodzi, i bestsellery leżą spokojnie i na wyciągniecie ręki. Tak mrucząc, uzbierałam, ile się dało pomieścić, do mojego śniadaniowego worka (na szczęście śniadania jem spore) i poszłam sypać mój zimowy stos książkowy.

Wyszło tak:

stos

  1. na samym dole znalazły się książki wybrane z taniej księgarni: historia wnętrz oraz dwa tomy o manierach i obyczajach dawnej Polski.
  2. Kupiona w Czarny Piątek rozmowa z Wanda Chotomską, towarzyszką mojego dzieciństwa.
  3. Pożyczony z nowo odkrytej biblioteki bestseller Donny Tartt.
  4. też tam pożyczony kryminalny Świetlicki, polecany przez Maiooffke
  5. Pożyczony 101 Reykjawik, który niezmiernie mi się podobał w wersji filmowej. Poza tym przyjemnie będzie poczytać o miejscu ze znacznie gorszą zimą.
  6. Pożyczone na próbę czytadełko czyli Księgarnia spełnionych marzeń, Katariny Bivald
  7. Pożyczony, głównie ze względu na pasujący do pory roku tytuł, zbiór opowiadań Agaty Christie
  8. Znalezione na wyprzedaży Ostatnie słowo Kureismi
  9. Następne dwa tomy opowieści Ferrante, ku mojemu zdumieniu bez trudu pożyczone z opisanej biblioteki
  10. wygrzebany z pudła w Media Markcie tomik felietonów Magdaleny Samozwaniec „Tylko dla Kobiet”

Nic tylko siedzieć i czytać, żeby terminów z biblioteki nie zawalić. Czasu starczy mi jedynie na to, żeby herbatę zrobić.

mowa o:

ksiazki-1