Dziwne losy Szczupaczyńskiej

krakow-2

Profesorowa zaś ruszyła do sypialni, by na chwilę zasiąść przed toaletką. Jak na wojowniczkę przystało, Zofia Szczupaczyńska nie ruszała do walki, nie przywdziawszy barw bojowych.

Maria Szymiczkowa „Rozdarta zasłona”, str 78 

krakow-3

Galicja nędzna, mglista i błotnista. Kraina cesarza Franciszka Józefa, Kraków anno domini 1896. Z jakąż radością dałam się tam znów zaprowadzić mojej dobrze znanej przewodniczce, niejakiej Pani Marii Szymiczkowej, autorce kolejnego kryminału ze starym grodem królewskim w tle. A jakże pięknie to tło jest odmalowane! Z jaką precyzją, dbałością o detal. Każdy szczegół mogłam obejrzeć powoli i dokładnie jak pod lupą. Aż mnie to ciut nudzić zaczęło. No bo w końcu sięgnęłam po tę książkę nie tylko po to żeby dawny Kraków zwiedzać, ale i z Panią Szczupaczyńską trochę poprzebywać.

krakow-4

Tymczasem wypatrzeć ją tu ciężko. Ot, piórko kapelutka gdzieś mignie, zaleci zapach smażonych przez nią powideł, ale ona sama jakaś taka niewyraźna. Ledwo ja widać na tle tej bujnej panoramy Krakowa.

Bo ku mojemu rozczarowaniu, na mozolnie szkicowanym portrecie społecznym i obyczajowym miasta, pani profesorowa jest jedynie niewielka plamką, małym pieprzykiem dodającym charakteru całości. A miała być bohaterką akcji kryminalnej, Panią Marple na miarę austro-węgierskiego cesarstwa!

baranami

Nawiązanie akcji jest obiecujące, bo oto znaleziony w Wiśle trup młodej dziewczyny zakłutej nożem, okazuje być niedawno zatrudnioną przez Panią Szczupaczyńską służącą. Dama wiec ma dodatkową motywację do poszukiwania sprawcy zbrodni, a jej poczynania powinno się śledzić zapartym tchem. Cóż jednak z tego, kiedy autorom przydarzył się wypadek: zapomnieli, że piszą kryminał. Zanurzyli się do szczętu w kronikach i prasie epoki, zadbali o detale historyczne, powyciągali z lamusa dziwaczne postacie tych czasów i sięgnęli do archiwów po ich pisma i wykłady.

krakow-1

Tymczasem suspens poszedł się paść, a fabuła siadła jak niepilnowany suflet. I w rezultacie powstał lekko nużący, acz wnikliwy opis miasta z końca 19 wieku. Co prawda kryminał został lekko reaktywowany w drugiej połowie książki, ale niestety nie uratowało to całości. O czym zawiadamiam ze smutkiem tym większym, że obawiam się, iż tak słabo poprowadzona akcja może świadczyć o bliskim końcu kariery i profesorowej Szczupaczyńskiej i Pani Szymiczkowej.

mowa o:

szczupaczynska

17 uwag do wpisu “Dziwne losy Szczupaczyńskiej

  1. Mnie się podobała bardziej niż pierwsza. Profesorowa nie jest plamką, przeciwnie, musi wkroczyć w rejony totalnie jej wrogie: prostytucja, socjaliści, działacze na rzecz kobiet, co prowadzi do ciekawych sytuacji i podkreśla jej charakter. No i widać, że Szczupaczyńska coraz bardziej przejęta swoją rolą, ego rośnie i rośnie.
    Suspens rzeczywiście taki sobie, ale też trudno po tych autorach spodziewać się rasowego kryminału.

  2. Czytankianki: zgadzam się że profesorowa jest świadkiem wielu istotnych zjawisk społecznych ówczesnego Krakowa. Niestety występuje raczej w roli świadka niemego. Jednak książka jest reklamowana jako rasowy kryminał. I stanowi doskonały dowód na to że pisanie kryminałów jest jednak sztuka. Której autorzy nie posiedli.

  3. Niemego? Przecież wciąż się na coś zżyma i daje temu wyraz. Niemy jest raczej jej mąż, nudny jak flaki z olejem, nawet bicykl nie doda mu uroku.;(
    Nie wiem, jak jest reklamowana książka, bo wzięłam ją w ciemno z bibliotecznej półki. Jakoś nie widzę Dehnela i s-ki w roli pisarza krwistych kryminałów, za bardzo jest przywiązany do konfekcji. A do opisów wydawcy nie warto zbytnio przywiązywać wagi, niestety.

  4. Czytankianki: Szczupaczynska jeśli się zżyma to wewnętrznie i nie dopuszcza do konfrontacji, nawet z własnym mężem. A jeśli chodzi o kryminał to wcale nie oczekiwałem krwi jedynie ciekawe intrygi
    Tokarczuk przeciez też nie jest autorka od zbrodni doskonałych, a kryminał wysmażyła swojego czasu porządny.

  5. Zżyma się wewnętrznie, bo na więcej nie pozwalały jej normy społeczne. Poza tym sama narzuciła sobie cenzurę, bo chciała być uznawana za wielką profesorową. Dla mnie to postać irytująca, ale pewnie taka miała być.
    Pług Tokarczuk b. mi się podobał, choć większość moich znajomych do dzisiaj się z niego podśmiewa jako niby-kryminału właśnie.;(

  6. Czytankianki: No Szczupaczynska ma być taka panią Duńska w wersji soft i z kryminalnym feblikiem.
    Mnie bardziej bawi niż irytuje dlatego żałuję że nie ma jej w tej książce więcej. Moi znajomi niewiele albo zgoła nic nie czytają więc uwag było brak o Tokarczuk z tej strony. Za to czytającym członkom rodziny się podobało i za ich namową przeczytałam pług.A czytają kryminałów dużo.

  7. Dulska jak najbardziej przychodzi na myśl, tylko jakby inteligentniejsza.;) Nie zdziwiłabym się, gdyby w następnych tomach stała się postępową mieszczką.
    A jak Ci się podobał Kurkiewicz? Mój ulubieniec w tym tomie.;)
    Przyznam się, że do dzisiaj trudno mi myśleć o Pługu jako kryminale, choć były i trupy, i zabójca. Dla mnie to dość oryginalna mieszanka gatunkowa.
    Czy czytałaś kryminały Akunina z Pelagią w roli głównej? Urocza persona.;)

  8. W pierwszej części intryga kryminalna również nie porwała (mnie). A i wielu narzekało na nadmiar szczegółów w opisach. Jednak dla mnie powieść obroniła się postaciami i humorem. Może to zatem kwestia oczekiwań? Dlatego pewnie dobrze, że trochę studzisz zapał innych – będzie łatwiej usatysfakcjonować nas, oczekujących gniota😉

  9. Czytankianki: A mnie się wydaje że Szczupaczynska nie może się za bardzo zmienić bo to by zruinowalo cała koncepcje książki. Kurkiewicz cudny aż go wygoglalam żeby sprawdzić czy istniał na prawdę i że zdumieniem odkryłam że tak 😃 Akunina nie znam nic ale już samo imię Pelagia pobudza mi wyobraźnię, więc się pewnie za nim rozejrzę przy okazji najbliższej wizyty w bibliotece.

  10. Maiooffka: No nie przesadzajmy taki gniot to znowu nie jest. Po prostu kiepsko się trzyma tzw konwencji gatunku🙄

  11. Niefortunny skrót myślowy.
    Czytałaś może Świetlickiego „Dwanaście”? Niby kryminał, choć mało kryminalny, a i tak nie zawiódł, co więcej okazał się jedną z najlepszych książek jakie przeczytałam w tym roku. Intryga dla dobrego pisarza to jedynie pretekst. Tak sądzę.

  12. maiooffka: niestety Świetlickiego nie czytałam , nawet ostatnio kupiłam coś nowego, ale strasznie dziwaczne jest. Jeśli 12 to niby kryminał, ale dający się czytać, to pewnie spróbuję🙂

  13. Nie tylko daje się czytać – po tej książce kilka następnych lektur wypadło podejrzanie blado. Styl Świetlickiego rzuca długie cienie, może wyostrza smak?😉 W każdym razie jestem pod wrażeniem i poszukuję tomu następnego (biblioteki na szczęście nie wyprzedały jeszcze wszystkich „staroci”). Zachęcam spróbować, choć nie nastawiałabym się na kryminał. Tak na wszelki wypadek🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s