Miesiąc: Czerwiec 2016

wakacyjna jak trzeba

achilion

To mi przypomina- dodała lady Angkatell- tego człowieka z Bombaju, który był dla mnie taki nieuprzejmy. Trzy dni później przejechał go tramwaj.

Agata Christie „Niedziela na wsi”, Str 189

Co za smakowita historia! Stara angielska posiadłość, dobre towarzystwo, sekretne miłości i nagle strzał, od którego ginie główny bohater, mąż, kochanek i znany lekarz w jednym. Dookoła sami porządni ludzie, więc sprawa rozwikłania tajemnicy morderstwa robi się wyjątkowo trudna. Nawet Poirot ma z tym niejaki problem.

Mnie, jak to przy czytaniu Christie bywa, najbardziej zachwyciła nie zagadka, ale towarzyskie i i psychologiczne niuanse, które Agatha z mistrzostwem rozgrywa. A ta galeria postaci! Cudna Lady Angkatell, roztrzepana a jednocześnie zdolna do niesłychanie celnych stwierdzeń. Potulna żona zabitego, która nie potrafi wydobyć z siebie jednego błyskotliwego zdania. Melancholijna i zagadkowa Henrietta, opłakująca w ukryciu dramatycznie przerwany romans. Praktyczna Magie, pracująca w sklepie wbrew swojej pozycji społecznej. David, buntownik w kapciach, z kwaśną miną obijający się po kątach. Wierny służący, bez mrugnięcia okiem reagujący na pistolet ukryty w koszyku pełnym jajek. Wszyscy oni sprawiają, że opowieść staje się barwna i pełna niespodzianek. Czyli idealna na leżak i gorące dni lata. Dlatego z przyjemnością polecam ją jako wakacyjną lekturę.

mowa o:

Niedziela1

Wakacje z Durrellem

Korfu widok na Albanię

Mgła uniosła się szybko w gibkich wstęgach i oto ukazał się wyspa: góry śpiące popod zmięta brązową kołderką o fałdach oznaczonych zieleni, gajów oliwnych. Wzdłuż brzegu wyginały się plaże, białe jak kły, pośród wznoszących się nad nami grodzisk olśniewająco złotych, czerwonych i białych skał.

Greald Durrel Nasza rodzina i inne zwierzęta, Str 27

Albańska Ważka

To wszystko przez Durrella! Odkąd przeczytałam jego książkę marzyłam o Korfu. A ze czytałam kiedy mi było smutno, zimno, nudno, albo po prostu tęskno do lata, marzenie miało się kiedy wzmocnić, jak lakier do paznokci nakładany wielokrotnie. W tym roku postanowiłam je zrealizować i wybrać się na bajkowa wyspę.

Albański Żółw

Na początku wszystko zgadzało się cudnie: Kierowca autobusu miał na imię Spiro (tak jak taksówkarz i przyjaciel rodziny Durrella), wyspa pyszniła się zielenią i pięknymi widokami, a w pokoju hotelowym po suficie wędrował gekkon.

Potem rzeczywistość zaczęła rozmijać się z książką. Darmo w trakcie wycieczek szukałam kóz i osiołków, za żadnym kamieniem nie krył się skorpion (tego akurat nie żałuję ), a cykady milczały co wieczór. Nawet gekkon się wkurzył i zniknął, oburzony, że przerwałam mu drzemkę sesją fotograficzną.

Gekkon

Na szczęście dla podniesienia nastroju wzięłam ze sobą drugą cześć opowieści Geralda o jego dzieciństwie na Korfu. Tutaj już nie prezentuje głównych postaci swoich historii, za to barwnie opowiada przygody tych znanych z części pierwszej. Jest wiec Tadeusz, przemiły nieśmiały badacza przyrody, zwariowane rodzeństwo, i zawsze zatroskana matka. A przede wszystkim cudowna, bujna i pełna tajemnic przyroda Korfu oraz mnóstwo anegdot. Czytając śmiałam się i wzdychałam na przemian, od czasu do czasu zerkając na horyzont ozdobiony górami Albanii.

mowa o:

Durrell