Podsumowanie 2015

pejzaż

Połowa stycznia, ziewam, wczoraj po północy skończyłam oglądać Excentryków, trochę zawiedziona, trochę roznucona. Ale przywołuję się do porządku, trzeba się trzymać chronologii, najpierw zakończyć zeszły rok, a potem zabrać za bieżących rzeczy opowiadanie.
Z czytaniem w zeszłym roku to było tak, że nie ma jednego wybesta w podsumowaniu. Nic aż tak się nie wyróżniło, książki na miarę Zbójeckiej narzeczonej nie udało mi się przeczytać.
Za to więcej niż w zeszłym roku lektur zasługuje na wyróżnienie. Książki nietrafione mogę dosłownie na palcach jednej ręki policzyć. Wyspa łza, Malarz świata ułudy i histeryczna biografia Osieckiej, to moje parszywki roku 2015.
Resztę czytało mi się zadziwiająco dobrze. Do odkryć wartych wyróżnienia zaliczę Ivy Compton Burnett, Aldousa Huxley’a i Yoko Ogawa. Choć ta ostatnia przy kolejnej lekturze przestała mnie zachwycać, i jej Muzeum ciszy porzuciłam z pewnym obrzydzeniem (ugh, przycinanie uszu!) po kilkunastu stronach.
Na szczególną uwagę zasługują zeszłoroczne obchody urodzin Agathy Christie, które z przyjemnością uczciłam zwiększonym zakupem jej książek. Dołączyłam też do świętowania okrągłej rocznicy urodzin Jane Austen i zabrałam się za czytanie jej, jak się okazało świetnie napisanej biografii, autorstwa Anny Przedpełskiej Trzeciakowskiej.
Udało mi się też na chwilę wyrwać z kręgu literatury europejskiej i dotrzeć pisarki argentyńskiej,  a także przeczytać historyczny kryminał i przypowieść jazzową.
A co nie wyszło? Czytanie hołubionej przez krytyków Weroniki Murek. Oczekiwałam po niej wiele, niestety próby lektury wywarły na mnie trudne do przezwyciężenia wrażenie, że autorka pisała swój debiut pogryzając mięsko jakiegoś drobnego zwierzaczka. Królik, kurczak (bo chyba nie świnka morska?) musiały być posiadaczami tych drobnych chrząstek i kosteczek, które się potem pisarce nie tylko po talerzu, ale i po tekście walały. Nie wnosząc do niego nic, prócz uczucia bałaganu kompletnej bezcelowości.
Nie udało mi się też doczytać najdziwaczniejszej książki jaką miałam w rękach w zeszłym roku, czyli Próby Eleonor Catton. Kupiłam ją pod choinkę i musiałam przerwać po pierwszym rozdziale, żeby na czas zapakować. Żałuję bardzo, że z przeczytaniem nie zdążyłam, bo jak nic miałabym pozycje numer jeden do zeszłorocznej rubryki pt książki niesamowite.
Jednak za największą porażkę zeszłego roku uważam brak lektury na miarę W Poszukiwaniu Straconego Czasu Prousta. Chodzi mi o gęstą, nasyconą wrażeniami, z perfekcyjną frazą prozę, sprawiającą szereg trudności, a jednocześnie dostarczającą ogromnej satysfakcji podczas czytania. Cóż, pozostaje mieć nadzieję, że lepiej mi pójdzie w tym roku.

mowa o:

2015 najlepsze

12 uwag do wpisu “Podsumowanie 2015

  1. Oj, Buksy, niespiesznie rozpoczynasz tę szesnastkę. Ale zacząć od podsumowania warto. Co powiesz, „Excentrycy” ciut zawiedli? Mój odbiór jest pozbawiony literackiego kontekstu, a też uważam, że film może nie wbija w fotel i nie unosi pod sufit, ale warto poswingować w takim towarzystwie.

    Wrzuciłam do koszyka tę „Zbójecka narzeczoną”. A „Próby” to, rozumiem, że są w Twoich planach? Czy rozdział wystarczy? Częściej czytam o Eleonor Catton niż ją samą. Tak, zdecydowanie częściej, bo żadnej z dwóch powieści Elonor nie poznałam. Nie robię literackich resume, bo z żalem zauważam, że niewiele tytułów udaje mi się blogowo odnotować. O książkach pisze się wolniej niż o filmach, co świadczy na korzyść literatury.

    Tak się rozglądam, czy nie mieszka ze mną pająk, który by się w głowę pukał, gdy czytam głupoty. Jeśli mieszka, to się dobrze kryje albo obgaduje mnie za plecami. To a propos jednej z parszywek. Myślę, że można składać życzenia noworoczne – niech Ci się zdarzy Rok Kolumbowy. Pełen „Ameryk”!, które mogą być na przykład argentyńskie lub francuskie.😉

  2. To mówisz, że Murek nie zachwyca? To może i lepiej, teraz mniej żałuję, że nie kupiłam😉 A Claudię Pineiro sobie zapisałam jeszcze przy okazji notki, jak ebook będzie w jakiejś promocji, to na pewno sobie sprawię i przeczytam.
    Nie pozostaje mi nic innego tylko życzyć Ci w tym roku odkrycia drugiego Prousta! A jak już odkryjesz, to daj znać, sama chętnie przeczytam.
    PS. Dołączam się do pytania o Catton, czy będziesz kończyć? Ja się zastanawiam nad nią, bo ‚Wszystko co lśni’ podobało mi się bardzo!

  3. U mnie „Wszystko, co lśni” wciąż nieprzeczytane..
    I oprócz klasyki kryminału (czytaj: Agatha :)) mało która książka sprawia mi przyjemność. Szukam, poszukuję – mam wrażenie, że każda kolejna powieść nic nie wnosi. Wyjątkiem jest „Podwójne życie Pat” Jo Walton, którą to serdecznie polecam🙂 Może w tym roku zabiorę się za Atwood..
    życzę Tobie czytelniczych odkryć, olśnień, fascynacji🙂

  4. tamaryszek: Ech, Excentrycy zupełnie niewykorzystani, a szkoda, mogłoby z tego wyjść naprawdę cudeńko. Planuję przeczytać pozostałe rozdziały Catton, kiedy już przez nie przebrnie osoba obdarowana. A mój pająk zapadł chyba w sen zimowy z nudów, albo z rezygnacji,że jego pukanie nic a nic nie pomaga😉 Ameryka, czemu nie, szkoda tylko, że podróż do niej taka męcząca😉
    patrycja; szczerze mówiąc to się zastanawiam czyją krewną jest ta pani, że tak ją entuzjastycznie nie tylko wydrukowali, ale i zachwalali. Drugi Proust obok drugiej (czy już trzeciej) Ameryki na pewno się przyda😉

  5. tommyknocker:Ha, u mnie tez. Przeraża mnie ta objętość,chyba wolałabym zacząć znajomość z autorka właśnie od Próby. Wzajemnie, niech, lśni i olśniewa wszystko co przeczytasz w tym roku🙂

  6. Pocieszasz mnie, że i ciebie nie zachwyciło Muzeum ciszy. Czytałam dość dawno, ale wydaje mi się, że byłam raczej odosobniona w mojej ocenie książki (jako dość przeciętnej). A ja żałuję, że moja przygoda z Proustem stanęła na drugim tomie, a le z drugiej strony ON wciąż przede mną. Ekscentrycy nie tacy najgorsi? czyli można obejrzeć, bo obawiałam się, że szkoda czasu. Od razu zaznaczam, że nie znam pierwowzoru, więc będę oglądała bez skojarzeń.

  7. Ja Prousta nie czytałam i nie wiem czy kiedykolwiek przeczytam. Zacznę od niego samego czytając „Pana Prousta”. Może lektura tej biografii przygotuje mnie do sięgnięcia po jego twórczość.
    Sama czytam teraz „Wiwisekcję” Patricka White’a i mam wrażenie, że lektura tej książki byłaby dla Ciebie interesująca. Byłabym ogromnie ciekawa Twoich odczuć nie tylko o fabule, ale chyba przede wszystkim o tym jak White oddaje powikłaną, egocentryczną osobowość bohatera i jego stosunku do swojego malarstwa. Bohaterem książki jest bowiem malarz.

    Ja sama niestety nie potrafię oprócz opisu fabuły ubrać w słowa swych odczuć.

  8. guciamal: Proust w drugim tomie łagodny, potem robi się ciężej, więc warto wziąć głębszy czyli dłuższy oddech . Ekscentrycy ujdą, chyba muszę notkę napisać😉
    natanna: Właśnie mi przypomniałaś, że Wiwisekcję mam od kilku lat na półce i ciągle czeka na czytanie.

  9. To czekam na Twoje wrażenia z lektury.
    A ja będę w tym roku czytać „Hanię i……”, którą to książkę nabyłam sobie po przeczytaniu Twojego wpisu o niej.

  10. Buksy : pobudziłaś mnie do śmiechu chociaż mój organizm reaguje dzisiaj newralgicznie na to co za oknem się dzieje : ha, ha
    A co masz na zdjęciu ? „Hanię i Jarosława Iwaszkiewiczów”…no tylko sobie wykropkowałam resztę tytułu.
    A Hania Bania to ????? chyba ja, bo kiedyś też mówiono do mnie w domu Hania.

  11. natanna: Hania Bania to Hanna Bakuła w dzieciństwie. Faktycznie lekko nam się skojarzenia rozminęły, ale cieszę się, że Cię rozbawiłam🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s