Dzień: 5 października 2015

jesienne zakichanie

katarowa

Dopadło panią -kiwa głową sympatyczna sprzedawczyni w prawie-ksiegarni. Też to miałam dodaje, najpierw gardło, potem katar, długo się to ciągnie bez lekarza nie da rady. Właśnie wracam od lekarza mówię i płacę za kolejny kryminał i kilka gazet. Bo czymś się trzeba między kuracjami zając.
Trzeba zresztą przyznać, że przepisów na leczenie zebrałam w przychodni sporo, bo akurat cała nasza grupka czekająca przed gabinetem miała dokładnie to samo, tylko w różnych fazach rozwoju. Wirusa, co gardła się czepia.
Pani Chrypiąca ostrzegała, że sprawa wlecze się jakieś dwa tygodnie. Pani Kaszląca dała super receptę na lekarstwo, z imbiru, cytryn i miodu. Wypić w łóżku i koszul 10 na przebranie przygotować, tak się człowiek spoci mówiła niewyraźnym szeptem. To znaczy dla mnie niewyraźnym, bo mi uszy to przeziębienie zawatowało i tylko grzecznie się dopytywałam proszę, proszę, a potem przeszłam na czytanie z ruchu warg. Zjawił się też Pan Czytający, niestety nie wypatrzyłam co, bo do gabinetu mnie zawołano, więc musiałam iść. Potem myk, myk, zwolnienie, recepta i z Panem Czytającym nie udało się słowa zamienić, zresztą on chyba niemówiący był (bo czytający).
I tak bez pomysłów lekturowych na czas chrypienia, smarkania, kaszlania zostałam i sama sobie radzić muszę. Mam pod ręką nowe Książki, ale tam jakby już szariat (mówiłam, że dopiero co Uległość skończyłam?) zapanował, męskie li tylko tytuły i wionące chłodem. Nie mam ochoty mentalnie po Marsie biegać, kiedy fizycznie nie chce mi się nawet iść do kuchni herbaty zrobić, mruknęłam w nos fotografii mglistego redaktora. I rzuciłam gazetę w drugi koniec kołdry.
Potem wzdycham, że przydałby się jakiś dobry kryminał. Choć źle wspominam ten, który właśnie skończyłam. Przegadany niemiłosiernie, denerwował mnie i nudził na przemian. Tuppence i Tommy, w ostatnim tomie przygód wyraźnie się zestarzeli i jakby byli u progu demencji, powtarzają w kółko te same kwestie, nie posuwając akcji ani o jotę. Taki pech, trafił mi się na katar najgorszy Agaciny kryminał.
Dlatego dalej przegrzebuję, poszukuję i wpadam na pomysły różne. Czy dobre, okaże się pewnie niebawem. A może Wy coś podpowiecie? Książkę na pierwsze jesienne zasmarkanie?

mowa o:

smarkania