skurczybyk, poeta, nihilista

Charles

Kiedy Sam Cherry przyjechał na North Mariposa Avenue, Bukowski starał się zapozować na twardziela, chwaląc się, że zabił pięć osób.
-Daj spokój, nie wciskaj kitu, Bukowski – odparł Cherry – Ilu ludzi naprawdę zabiłeś?
Bukowski napił się, spojrzał na pękniecie w ścianie i powiedział, że zabił czworo. Cherry zarechotał i po kolejnej chwili milczenia Bukowski skorygował tę liczbę do trzech.
– Po jakichś dwudziestu czy trzydziestu minutach zszedł do zera – mówi Cherry – Bezustannie pieprzył takie bzdury.
Howard Sounes Charles Bukowski w ramionach szalonego życia, Str 66

Pomilczałam trochę, bo miałam kaca. Nie, to nie efekt przeimprezowania Dnia Książki. To skutek ostatniej lektury. Której bohater chla, pije, zapija, i pociąga z butelki na niemal każdej z 240 stron swojej biografii.
Właściwie mogłam się tego spodziewać, że jeśli będzie mowa o Bukowskim, to będzie mowa o piciu. Miałam jednak nadzieję, że i o czymś więcej. Że zza zapijaczonej gęby wychynie delikatna twarzyczka poety, czułego dla słów i ludzi. Tymczasem Bukowski jeśli był czuły, to dla zwierząt, od rybek akwariowych poczynając (opłakiwał śmierć złotej rybki swojej zmarłej dziewczyny) na bezdomnych kotach kończąc (pod koniec życia miał ich co najmniej siedem). Przyjaciół, znajomych swoje dziewczyny, traktował z buta. Osoby mu przychylne często obrażał w prymitywny sposób, kobiety wyzywał, fanów traktował z pogardą. Dziennikarzowi, który z wrażenia podczas spotkania nie mógł wydusić słowa i tylko w przepraszającym geście wyciągnął do Charliego rękę, napluł na nią.
Jednym słowem Charles był dokładnie tym, na kogo wyglądał. Paskudnym sukinsynem. Tyle, że cholernie wytrwałym, bo pisał co dzień swojej maszynie, nawet po szychcie na słynnej poczcie. Umiał też zbudować swój mit autsidera i buntownika w niezwykle konsekwentny sposób. Wiedział, których znajomych naprawdę nie opłaci mu się stracić. Swojego wydawcę, abstynenta (!) traktował dobrze i był mu wierny do końca. No i pisał tak, że trafiał do mas nieudaczników, do wychuchanych chłopców, którzy tak jak on chcieli być twardzielami, do dziewczyn, które marzyły o prawdziwym samcu i wrażliwym facecie w jednym.
Tak naprawdę pod zapijaczonym chuliganem tkwił zatroskany o codzienny byt mieszczuch. Który kiedyś, dzięki przeczytanej książce, wpadł na pomysł bycia dzikusem, enfant terrible amerykańskiej poezji. Powoli i nie bez zdziwienia dowiadywałam się o tym, że podczas rzekomych dziesięciu szalonych lat swojej wędrówki po kraju, Charlie bywał u swoich rodziców i paradował w odprasowanym garniturze przed ich domem. Że kiedy szedł grac na wyścigach, miał wcześniej zapłacony czynsz i odłożone pieniądze na tzw codzienność. I że kiedy wreszcie na swoim pisaniu zarobił, spełnił marzenie swojego życia: kupił okazałą willę na przedmieściach Los Angeles.
Cóż, nie powiem, żeby Charlie wzbudził moją sympatię. Raczej podziw dla swojego sprytu i uporu. Oraz mocnej wątroby, bo nawet w wieku siedemdziesięciu lat potrafił w ciągu wieczora z dwójką przyjaciół wypić siedem butelek wina i szampana.

mowa o:

Charles 1

6 uwag do wpisu “skurczybyk, poeta, nihilista

  1. Cudne zdjęcie Charlesa wybrałaś.;)
    Nigdy nie zrozumiem rozdźwięku między dobrym traktowaniem zwierząt a chamskim podejściem do ludzi. Zdaje się, że Bukowski niejednokrotnie bił swoje przyjaciółki. Okropny typ.

  2. czytankianki: Tak Charles wygląda na nim jak Amerykanin pełną gębą, prawda?
    Bukowski w ogóle przestawał nad sobą panować kiedy trochę wypił. A wypijał to „trochę” bardzo często. Owszem prał się ze swoimi dziewczynami, nawet zwyzywał i pokopał swoją przyszła żonę podczas kręcenia filmu dokumentalnego o nim. Oczywiście najbardziej szalał za tymi kobietami które mu potrafiły dowalić nie tylko w przenośnym znaczeniu tego słowa😉

  3. A to mieszczydło farbowane! Tfu. Takiemu to napluć w szampana, interesowny cham z willą udający zabójcę, to pretensjonalnie żałosne okropieństwo, w życiu czy w literaturze.

  4. inwentaryzacja: Hehe, pluć owszem Hank lubił, zwłaszcza na publikę i wielbicieli😉. Nieźle też opluł swoje byłe w książeczce pt kobiety, gdzie ze szczegółami opisał wymianę płynów fizjologicznych z każdą z nich.

  5. czytankianki: nie wiem czy odwzorowanie jest 1:1 czy 1:1,50 ale faktem jest że autor nawet imiona niektórych pań zmienił zaledwie o jedna literę.
    Link cudny, heh, jak widać zdolna dziennikarka jest w stanie przeprowadzić wywiad z każdym, bez względu na wiek, przekonania i stan bytu 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s