Bo mnie się marzy Święto Książki

róża

Najpiękniejszy dzień w roku czytelnika. Tak jest, Światowy Dzień Książki, o nim mowa. Uczcić go można na wiele sposobów.

Najmilej byłoby wziąć urlop, zacząć dzień w łóżku z książką do śniadania, zwlec się koło południa do ksiegarni, gdzie każda okładka miałaby znak 50% zniżki, uśmiechnięci księgarze serwowaliby darmowa kawę i herbatę, a wdzięczne chóry amatorów czytałyby na głos fragmenty najsłynniejszych dziel literackich. Po obiedzie można by się wybrać na spotkanie z ulubionym pisarzem (Nabokov zmartwychwstały?), po drodze hacząc o book crossing na głównym placu miasta. A wieczorem kolacja przy świecach i poezji czytanej przez miejscowych aktorów. Potem tylko wieczorna kąpiel w towarzystwie wodoodpornego zbioru opowiadań i nocne czytanie kojącej umysł prozy.

Tak, wiem bredzę, gwiazdki z nieba mi się zachciewa i zupełnie się mi w głowie przewróciło.

Jak chcę dzień książki celebrować, to sobie mogę pójść i zamówić kilka tytułów w internetowej ksigarni, może akurat się zlitują i zetną trochę ceny. Pytanie tylko na co. Kupić cos co się rzuci po pierwszych 20 stronach w kąt nie sztuka. Cały wic polega na tym, żeby dorwać coś, co zachwyci nie tylko niskim kosztem nabycia, ale i walorami literackimi. Sztuka to niełatwa, i nawet najwytrawniejszym czytelnikom nie zawsze wychodzi.

Dlatego, żeby Was wesprzeć w tym uroczystym dniu, zamieszczam poniżej użyteczną podpowiedz. To 10 warunków które według francuskiego pisarza, Frederica Beigbedera powinna spełniać książka „by można było ja pokochać” z moimi komentarzami (które mają na celu nieco te listę dostosować do naszych warunków) :

  1. Wygląd autora (zachowanie albo styl ubierania się).-to akurat mam w nosie
  2. Humor (punkt za każdy wybuch śmiechu). – cenię byle ze smakiem i umiarem
  3. Życie prywatne autora (na przykład – mocny punkt, jeżeli popełnił samobójstwo w młodości) – dodałabym samotność i/lub chorobę psychiczną
  4. Emocje (punkt za każdą uronioną łzę). – niekoniecznie
  5. Czar, wdzięk, tajemniczość (gdy mówisz „Och, jakie to piękne!”, nie będąc w stanie wyjaśnić dlaczego). – O tak, jak najbardziej!
  6. Obecność zabójczych aforyzmów, ustępów, które ma się chęć wynotować albo wykuć na pamięć (punkt za każdy cytat wywierający wrażenie na kobietach). – Cytowanie literatury facetom z mojego toczenia mogę sobie darować, ale aforyzmy do wypisania i smakowania lubię
  7. Zwięzłość (dodatkowy punkt, jeżeli książka ma mniej niż sto pięćdziesiąt stron).– e tam, dobra książka może być gruba, a nawet powinna. Za to nie powinna się dłużyć.
  8. Snobizm, arogancja (mocny punkt, jeśli postać autora owiana jest tajemniczym mitem, dwa – jeśli autor pisze o ludziach, których nie znam, trzy – jeśli akcja rozgrywa się w miejscach, do których nie ma łatwego dostępu). – czy ja wiem?- Wystarczy, że autor dobrze zmyśla
  9. Złośliwość, rozdrażnienie, gniew, wysypka (punkt, jeśli naszła mnie ochota, by wyrzucić książką przez okno). –no jak wyrzucam książkę przez okno to już po nią drzwiami nie wychodzę, odpada.
  10. Erotyzm, zmysłowość prozy (punkt w przypadku erekcji, dwa – w przypadku orgazmu bez użycia rąk). -erotyzm owszem, punkt w nawiasie odpada z przyczyn naturalnych.

(źródło: Frederic Beigbeder Pierwszy Bilans po apokalipsie, Str 22, 23)

Ze swojej strony dodałabym do tej listy niezwykłość, magię i intrygującego bohatera. A Wy?

mowa o:

Fiesta

18 uwag do wpisu “Bo mnie się marzy Święto Książki

  1. FB jak zwykle robi sobie żarty.;) Dodałabym poręczny format i dobrą okładkę. Mam kilka tomów np. z serii Nike, w których te dwa warunki przyjemnie zgrały się z zawartością. Od niedawna jeden Marai stał się prawie moją maskotką.;)
    Z żalem stwierdzam, że księgarnie nie zaszalały w tym roku.;(

  2. Rozmarzyłam się… te 50% zniżki, darmowa kawa (byle biała i z ekspresu!), a potem jeszcze bookcrossing; można oszaleć z takiej rozpusty czytelniczej😉
    Do listy dodaję historię, która mogłaby się przydarzyć także mnie; bardzo to cenię w książkach, a jeszcze bardziej w filmach (coraz rzadsze się to staje, coraz rzadsze…)

  3. Twój wymarzony Dzień Książki brzmi idealnie! Może za rok uskutecznię przynajmniej tę jego część, która uwzględnia zostanie w łóżku z książką do śniadania, bo nie wiem czy gdzieś mi się uda znaleźć księgarnie z 50% upustem na książki i darmową kawę😉 Bo tutaj księgarnie też nie szaleją. Poza tym obchodzą Światowy Dzień Książki w marcu, kiedy urządzają promocje tylko dla dzieci, ale te są organizowane raczej przez szkoły, które rozdają talony na książki i urządzają wycieczki do księgarni.
    Bez połowy punktów Beigbedera mogłabym się obyć, a wręcz szczególnie cenię, kiedy mnie autor nie drażni😉 A dodałabym jeszcze ciekawie zarysowane historyczne tło (nie musi być bardzo dawne). I lubię też energicznych boahterów, a nie takie ciepłe kluchy. No, chyba że to są ciepłe kluchy w jakiejś książkowej komedii!

  4. czytankianki: FB zrobi wszystko by wydać się oryginalnym😉 Też lubię w książkach poręczny kształt, tudzież druk oraz okładkę, na którą bez lęku czy obrzydzenia popatrzę przed snem . Marai jako maskotka?To brzmi prawie jak perwersja ; )
    Eireann: Kawę proponuję w każdej postaci😉. Jeśli chodzi o akcje książki, od historii która mogłaby zaistnieć w moim życiu wole historię, którą sama chciałabym przeżyć.
    patrycja: Marzenia idą mi dobrze, gorzej z realizacją😉 Mnie tam energiczny bohater nie jest bardzo w książce potrzebny, lubię za to dziwaków i bystrzaków.
    tommyknocker: w księgarniach średnio to wyszło, co gorsza zdaje się, że bibliotekach (przynajmniej tych moich lokalnych) też. Też Ci życzę, żebyś mimo wszystko dobrze świętował🙂

  5. Albo fetysz.;) ta mała zielona książeczka (Sindbad powraca do domu) jest naprawdę świetna.

  6. czytankanki: Mam tę książkę! tylko dla mnie forma jest za mała, treść tez jakoś nie do końca mnie przekonała. Ale gabarytowo na fetysz albo talizman nadaje się świetnie przyznaje. Pasuje jak „ściskany w ręku kamyk zielony”😉

  7. @ buksy

    Tydzień temu w DKK zachwycaliśmy się gremialnie stylem Maraia i żałowaliśmy, że mało jest takich stylistów, zwłaszcza piszących o Polsce. Co do kamyka – pełna zgoda.;)

    @ Krzysztof
    Właśnie przyniosłam go z biblioteki i widzę, że Krudy styl miał nieco inny niż Marai w Sindbadzie. A Ty czytałeś?

  8. Na Wikipedi Krudy porównywany jest do Schulza i stąd moje pytanie do Ciebie, czy to aby nie na wyrost porównanie.

  9. Z mojej b. pobieżnej lektury wynika, że porównanie jest kapkę na wyrost, ale może niebawem będę mogła coś więcej powiedzieć.;)

  10. Rzeczywiście można ostro polemizować z niektórymi z powyższych punktów, ale trzeba przyznać, że to podejście do oceny idealnej książki jest niebanalne🙂

  11. czytankianki: Nie wiem dlaczego mnie się styl Maraia kojarzy z dźwiękiem skrzypiec: elegancja, delikatność, pewna ale nie przesadna rzewność i rozumiana tylko w pozytywnym znaczeniu tego słowa „duszoszczipatielnośc”. Ech muszę o nim pamiętać przy następnej wizycie w bibliotece.
    Krzysztof: Krudy to chyba nazwisko bardzo słabo u nas znane?
    Goszka: To fakt, Frederick traktuje swoje umiłowanie literatury bardzo bezpośrednio i bezceremonialnie😉

  12. Zniżki w księgarniach obejmują przeważnie tego typu literaturę, której nie chciałabym nawet za grosze, choć czasami zdarzają się okazje, pamiętam jednego roku książki z serii – biografie w empiku po przecenie były w końcu w cenie nie tak koszmarnej, jak zwykle, choć wcale nie tanie. Ja na święto książki życzyłabym sobie jednego czasu, aby zanurzyć się w lekturę, wszystko inne chyba mam; zasobną bibliotekę, kawę, wino i muzykę na podorędziu, no i wygodną kanapę.🙂 No i podobnie, jak wy lubię poręczny format i dużą czcionkę, a gdyby do tego okładka nie zniechęcała to szczyt szczęścia czytelniczego. Marai właśnie w czytaniu i to w poręcznym wydaniu.

  13. guciamal: zdarzają się zniżki na wszystko, wtedy można trochę poszaleć😉 Choć przyznaję, że coraz częściej nawet wtedy trudno mi wypatrzeć książki, które naprawdę chciałabym przeczytać.
    Bardzo jestem ciekawa którego poręcznego Marai’a masz w czytaniu?

  14. Dziewczyny

    Twoje zachwyty nad konkretnym tytułem Maraia doprowadziły mnie do tego drugiego pisarza, a tam przewinęło się Schulzowskie powiązanie, więc zapytałem🙂 Ale widzę, że Krudy to nie tylko postać nieznana, ale też nieprzełożona na nasz język. I tu można powiedzieć, że jedno z drugiego wynika.

    Ja czytałem tylko „Pierwszą miłość” Maraia i trudno mi wyrazić jakąś wyrazistą opinię, choć wiadomo, że jest to literatura z krwi i kości. Trzeba chyba złapać klimat. Może sięgnę po bardziej chwalony „Żar”.

    A odnośnie tematu: nie ma co przesadzać z tą celebracją, żeby nie popaść w absurd i przysłonić sobie tych najprostszych przyjemności i pożyteczności płynących z lektury😉 Rozdzierać szat nad cenami i ofertą wydawniczą też nie ma co – taniej nie będzie, a jak trudno coś utrafić dla siebie w bibliotece/księgarni to przecież zawsze pozostaje chwalona przez Was/nas seria „poręcznych Nike”🙂 A żeby nie było to na dniach szykuje się wznowienie książki „Kolos” Alnæsa – mnie poręczny, ale też podobno na poziomie😉

  15. Pierwsza miłość Maraia wydawnictwo kieszonkowe Nike. Jeszcze kończę czytać, więc nie wyrobiłam sobie zdania tak do końca, ale strasznie mnie irytuje główny bohater, który prowadzi takie nudne, uporządkowanie życie, a właściwie traci je na codziennej rutynie powtarzalności zdarzeń.

  16. Krzysztof: Jak nie rozczytałeś jeszcze Maraia to gorąco polecam Wyznania Patrycjusza (wspomnienia z dziecinstwa), albo zbiór esejów pt w Podróży.
    Pewnie ze nie ma co za dużo marudzić, lepiej ten czas spożytkować na szukanie dobrych książek i ich czytanie😉
    guciamal: A czy to nie jest pierwsza część cyklu? Wygląda na to, że bohater jest wzorowany na prawdziwym człowieku😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s