O Karolajna

Karolina 1

Cóż można robić ze świętem kobiet w mieście, gdzie nie organizuje się manify? Można pójść zastępczo na spotkanie z osobą, która chyba na manify chodzi, powiedziałam sobie wczoraj. I pogoniłam na meeting z najbardziej pyskatą babą III RP, Karoliną Korwin – Piotrowską.

Na początku trochę mi szczęka opadła, a właściwie kąciki ust w dół poszły, bo myślałam, że jak całą rzecz organizuje księgarnia, to będzie o książkach właśnie. Tymczasem było o pizzy jedzonej za berlińskim murem, biuście Dody i zaletach znajomości angielskiego. Zwłaszcza przy odbieraniu Oskarów się one uwydatniają, więc jak ktoś planuje tę ścieżkę kariery, to niech się lepiej na kurs języków zapisze. W tym momencie dyskusji popadłyśmy wszystkie w stan zawieszenia wywołany zachwytem nad Pawłem Pawilkowskim. Śliczny i polski choć zagraniczny, bez akcentu, bez zajęku, garba ojczyźnianego, pypcia na sumieniu, parcia na chwałę i chęci pokazania wała. Się nam chłopak spisał na medal, że tylko pódź tu Paweł daj pyska za nim wołać. Choć nie wiem czy by mu się od takich czułości Holyłódzka politurka za mocno nie starła.
Poza Idą, dobrym słowem obdarzono ostatnią Szumowską. Prawie musiałam uszy zatykać, bo bałam się, że mi całe Ciało opowiedzą, a że podobno i Sylwia Ch. i inni aktualnie uznawani twórcy oglądając się łzami zalali, to też chcę do kina na to pójść i zobaczyć co dziś wzrusza celebryckich twardzieli.

Karolina

Po tej filmotece złapałam oddech i wyciągnęłam desperacko łapę po mikrofon, żeby nawrócić rozmowę w stronę książek. I zaczęła się lekka dyskusyjka, czy ludzie u nas nie czytają dlatego, że książki są drogie, czy dlatego, że nie chcą. Karolina twierdziła, że to pierwsze, bo jej studenci do listy lektur zabierają się w ten sposób, że ściągają sobie książki w pdfie zamiast wrzucać je do koszyka w księgarni (strzeż się teraz, młodzieży, kontroli praw autorskich skryptów i lektur w waszych plecakach ukrytych). Przedstawiciel księgarni organizującej spotkanie twierdził, że raczej to drugie, bo jak statystyki wskazują, rodacy wydają rocznie 30 mld złotych na wódkę, a tylko 2 i pół na książki. Tezę drugą potwierdził, zupełnie bezwiednie zresztą, prowadzący spotkanie dziennikarz lokalnego magazynu lajfstajlowego. Który beztrosko oświadczył Karolinie, że jej ostatniej książki przed spotkaniem nie przeczytał. Po czym zabłysnął jeszcze większą ignorancją, stwierdzając, że akcja „ćwiartki raz” rozpoczyna się w 1984 roku.
Karolina jednak zniosła to dzielnie i ku mojemu zdziwieniu zamiast strzyknąć jadem, przeszła do dalszej rozmowy, pokazując twarz Buddy i anielską cierpliwość. Eklezjastycznie mi się zresztą skojarzyła po raz kolejny, kiedy podeszłam całkiem blisko, żeby poprosić ją o autograf. Cera niemowlęcia, maleńki nosek, okrągłe oczka, usteczka w dzióbek i śliczne ząbki, to nie babę z magla miałam przed sobą, ale jakiegoś kupidynka który dla zmyły prostownicą i farbą zniweczył złote loki. Doprawdy, jeśli komuś potrzebny wzór do wypełnienia ścian kaplicy portrecikami słodkich amorków, niech bez wahania leci prosić Karolinę, żeby dała zgodę na rozpowszechnianie wizerunku.

Karolina 2
A w ramach rozpowszechniana literatury Karolina poleciła Gniew Miłoszowskiego, przy okazji chwaląc autora za występ, gdzie się o kulturę upomniał. Małgorzaty Halber Najgorszego człowieka na świecie zaleciła do dystrybucji w klasach gimnazjalnych, żeby się młodzież szkolna nauczyła o groźbach nałogów. A miłośnikom biografii jako topowy produkt zaproponowała Beksińskich Magdaleny Grzebałkowskiej. I przyznała się, że to ona lansuje i wspiera chłopaków z make life harder i będzie ich w swoim programie gościć i promować. Przy okazji westchnęła, że wielka szkoda, że nie chcą twarzy pokazywać, bo urody są takiej, że im Brat Pit do społu z Clooney’em, do kostek u nóg, frotową skarpetą okrytych, nie sięga.
Pozostało i mnie westchnąć, że będę czekać na następny alfabetyczny gwiazdozbiór w wykonaniu Karoliny. Z sugestią, żeby zmieścić tam każdego jednego celebryty zdjęcie, co by nas bardziej o prawdziwości czytanych tekstów przekonać.
Na razie mam przed sobą tom pierwszy, z trudem zdobyty (w całej księgarni był jeden egzemplarz) Bomby i sobie od czasu do czasu jakąś sławę lub Sławkę w nim przeglądam, przed zgaszeniem światła. Może chociaż mi się przyśni, że tak jak im, płacą mi krocie tylko za to, że nie zamykam oczu jak pstrykają mi zdjęcia.
Czego i Wam, którzy dotąd wytrwaliście przy tym przydługim poście, życzę.

mowa o:

Karolina

2 uwagi do wpisu “O Karolajna

  1. plan na dzień kobiet doskonały!
    ciekawa jestem Twojego zdania o „Bombie”, bo opinie o tej książce są dosyć średnie…

  2. patrycja: Plan bardzo przyjemny w realizacji, bo bohaterka spotkania to nie tylko baba z magla ale i równa baba😉. Książka raczej lekka i nie do czytania tzw ciągiem. Można otworzyć na chybił trafił, przeczytać parę akapitów i pójść do poważniejszej literatury. Myślę, że to doskonała lektura dowannowa😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s