przeczytane 2014

prezent

Nowy Rok zastał mnie wśród oparów herbaty malinowej i ziółek do inhalacji. Najwyraźniej w pakiecie podchoinkowym znalazł się dla mnie, pośród innych atrakcji, i porządny wirus. Smarkając i kichając zanurzyłam się z rezygnacją w stan podgorączkowy, w miękkość poduszek, chusteczek i książkowych kartek. I tak zupełnie nieprzewidzianie rozpoczęłam Rok 2015 pobijając rekord czytelnictwa. 4 książki w ciągu tygodnia, dawno nie miałam takiego lekturowego tempa. Co to były za książki opowiem później, bo teraz mam do spełnienia inne obowiązki. Tak jest, z ociąganiem, ale jednak, zabieram się za czytelnicze podsumowanie roku 2014.

Zacznę od największego osiągnięcia, którym dla mnie było zakończenie cyklu Prousta. Jednocześnie ostatni tom serii, Czas odnaleziony, załączam do wykazu książek które w zeszłym roku przeczytać było warto. Co jeszcze? Jeśli już mowa o lekturach w duchu wspomnień, to koniecznie muszę odznaczyć za atmosferę, za pisarki warsztat, za tzw całokształt, Wyznania Patrycjusza Marai.
Ze wspomnień blisko do biografii, i w tej kategorii chciałabym wyróżnić Beksińskich Grzebałtowskiej i Baronową Jazzu Hannach Rotschlid.
A teraz czas na to co lubię najbardziej czyli beletrystykę. Zacznę od przyjemnych zaskoczeń, czyli Chmurdalii Joanny Bator, za którą się wzięłam pokonując liczne opory. Na szczęście się okazało, że było warto. Jednocześnie z radością zaliczę ten tytuł do czołówki najbardziej odjechanych książek zeszłego roku. Obok niej zaraz będzie Ugrofijska Wampirzyca Noemi Seesi.
Na osobny akapit zasługują kryminały, bo mam wrażenie, ze w zeszłym roku czytałam ich wyjątkowo dużo. Do najbardziej udanych (i wyczekiwanych) zaliczę Zbrodniarza i Dziewczynę Witkowskiego. Tuż za nim Wołanie kukułki Rawling i Przystań nieszczęsnych dusz Marthy Grimes.
Z książek lekkich łatwych i przyjemnych szczególnie dobrze wspominam Moją Podróż po Imperium Agathy Christie.
Z Tych mniej łatwych i przyjemnych, ale do czytania dobrych za godne wymienienia uważam: Ptaszynę Dezso Kosztolanyi i Oszustki Kerstin Ekman.
Największą i jednocześnie najprzyjemniejszą niespodzianką zeszłego roku była dla mnie niewątpliwie literacka nagroda Nobla. Największą, bo nazwisko zwycięzcy było mi do tej pory kompletnie nieznane. Najprzyjemniejszą, bo okazało się, że laureat jest autorem książek, które czyta mi się wyjątkowo dobrze. I jak rzadko jestem szanownemu noblowskiemu gremium wdzięczna za zwrócenie uwagi na Modianowskie pisanie.
I na koniec, wypada ogłosić tytuł, który zasługuje na największe wyróżnienie. Zdaje się w tym przypadku będzie bez niespodzianek, bo wspominałam go już wielokrotnie. Najlepsza książka jaka czytałam w zeszłym roku jest bez żadnych wątpliwości Zbójecka narzeczona Margaret Atwood.

mowa o:

kolaż zeszłoroczne

22 uwagi do wpisu “przeczytane 2014

  1. Wymagające książki wybrałaś z całego roku, a właściwie to one wybrały Ciebie🙂 Bardzo swobodnie dobierasz sobie lektury do czytania. Ze mnie to jednak konserwa, bo coraz ciężej mi jest wychodzić poza kanon i tak właściwie tylko Maraia znam, no i Modiano poznałem, który też mi się bardzo podoba, mimo kręcenia nosem przez wielu, że tworzy „estetyczne wydmuszki”. Pozostaje życzyć jakościowo co najmniej tak dobrego roku czytelniczego jak ten miniony.

  2. Krzysztof: A to mnie zaskoczyłeś. Bo jak pisałam to podsumowanie to właśnie odniosłam wrażenie, że jakoś bardzo lajtowy miałam czytelniczo zeszły rok. Z kilkoma nielicznymi wyjątkami może. Trzymanie się kanonu nie jest moim zdaniem złe, przynajmniej nie grozi Ci nagła obsuwa w badziew😉.

  3. Ja bym te wrażenie nazwał nabywaniem doświadczenia czytelniczego (po Proustowskich zmaganiach wiele książek sprawia wrażenie lekkich). To samo, które akurat w moim przypadku, kieruje mnie w okolice kanonu😉

  4. Krzysztof: U mnie to raczej czytelniczy bezład, czyli brak ukierunkowania. Na szczęście da się z tym żyć😉

  5. patrycja: Jak jesteś jeszcze w kraju to pewnie bez problemu go złapiesz, bo wszyscy dookoła mnie smarkają albo już smarkali. Choć nie wiem czy go wykorzystali do własnych celów w ten sam sposób😉

  6. już jestem z powrotem na wyspach, a wirusa nie złapałam, pomimo trzytygodniowego pobytu w kraju! wirusy jakoś mnie nie lubią, nad czym nieraz przyszło mi ubolewać, a na dodatek nikt mi nie współczuje z tego powodu!😉

  7. Ale pomyśl jaka jesteś potrzebna tym zawirusowanym, do okazywania żalu i współczucia😉

  8. Bardzo cenię Twoje literackie wybory i wynotowuję sobie z tego podsumowania książki na moją listę „do przeczytania”😉 Życzę Ci co najmniej równie udanego czytelniczo roku 2015🙂

  9. Slubna Herbata: Mam nadzieje ze podpowiedzi będa trafione. Jeśli wierzyć w przesąd, że pierwszy dzień roku zapowiada jego całość, to ten rok powinien być udany głównie w wymiarze czytelniczym😉

  10. Patrze na Twoje posumowanie, dopisuje kilka tytułów do listy „do przeczytania”, która wydłuża się już bardzo, bardzo niebezpiecznie…;-)

  11. Wybór Twoich lektur jest imponujący🙂
    Atwood to jedna z tych autorek, z którymi planuję się zapoznać. Być może spodoba się Tobie „Olive Kitteridge” Elizabeth Strout, o której właśnie napisałem. To jakby połączyć Alice Munro i Joyce Oates..
    pozdrawiam !

  12. tommyknocker: Atwood na pewno poznać warto, trzeba tylko uważać, od czego.Twoją notkę zaraz sobie sprawdzę, choć przyznam eis szczerze ze za tymi dwiema paniami akuratnie przepadam.

  13. Lista bardzo ciekawa, bo zróżnicowana. Po Twojej recenzji przeczytałam „Oszustki” i jestem niepocieszona, że autorka zmarnowała tyle potencjału – to mogła być rewelacyjna powieść. Może kiedyś wytłumaczę się z moich pretensji.;)

  14. czytankianki: Urozmaicenie musi być, w końcu książki czyta się po to, żeby się nie nudzić
    Oszustki, no cóż zawsze mówiłam, że to dobra książka, ale nie wspominałam o rewelacji😉 Ciekawe czy przeszkadzało Ci w niej to samo, co mnie.

  15. czytankianki: A co Ci sie tak dłużyło? Bo mnie na przykład odnośniki polityczno-społeczne. Wolałabym żeby autorka bardziej skupiła się na psychologicznych aspektach opisywanej historii.

  16. Tak, głównie fragmenty polityczne, chociaż z drugiej strony stanowiły dobre tło wydarzeń.

  17. czytankianki; No właśnie. Poza tym wydaje mi się, że bardziej doceniłybyśmy tę książkę, gdybyśmy znały lepiej szczegóły i niuanse życia literackiego Szwecji. Miałam wrzenie ze autorka dosyć zjadliwie się do niego odnosi😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s