poślubieni nocy

twierdza

Przy stole siedzi jakąś samotna postać ze stopami opartymi na wyszywanych poduszkach, nogami przykrytymi koronkowa kapą, głowa pochyloną w matowym świetle samotnej świecy, nie dostrzegająca wielkiego cienia pojawiającego się nagle na tle gipsowych stiuków sufitu, nie widząca długich białych palców sięgających do delikatnego płomienia świecy i gaszących go
Anne Rice „Wywiad z wampirem”, str 48

Książka miała być przeczytana na Halloween, ale sprawa się odwlokła i skończyłam ją dopiero teraz, gdy zawisło mi nad głową ostateczne upomnienie z biblioteki (ktoś już w kolejce czeka i terminu oddania nie można przedłużyć). Stało się zresztą bardzo dobrze, bo jej treść pasuje wyśmienicie do długich zimowych wieczorów. Do tego czasu, kiedy prawie bezwiednie prowadzimy wampirzy tryb życia, budząc się jeszcze nocą, spędzając jasny dzień w prawie trumnie (czyli biurze) i wracając do życia już po zmroku, kiedy to opuszczamy ofissowe podwoje. W ten sposób, w tym rytmie, wczujemy się w tekst najlepiej.
Nie będzie to trudne, bo jest on napisany z taką werwą, że szybko wpada się w książkę po uszy. Klasyka wampirzego gatunku, opowieść wiekowego krwiopijcy o jego długim i bogatym w wydarzenia życiu, nie dość, że porywa, to jeszcze nakłania do refleksji. Można się zatrzymać na warstwie podstawowej opowieści, jedynie śledząc wartką akcję. Ale warto spojrzeć i na jej głębię, na refleksje o ludzkich namiętnościach, pięknie i samotności. Bo duet Louis i Lester, dwóch nierozłącznych wampirów, prowadzi nas nie tylko przez ciemne zaułki dziewiętnastowiecznego Nowego Orleanu, ale i przez tajemnicze rejony człowieczych pragnień i tęsknoty.
Napisana z pazurem ostrym jak wampirzy, książka Rice jest niewątpliwie doskonałą alternatywą dla serii Pani Meyer. Zwłaszcza w przypadku nieco dojrzalszych czytelników.
Co do mnie, to wracając teraz po ciemku do domu mocniej owijam szyję szalikiem, ciesząc się, że jego noszeniu sprzyja obecna pora roku. A w bibliotece na pewno zerknę pod R sprawdzając, co jeszcze jest w tej wampirzej serii.

mowa o:

wampiry

4 uwagi do wpisu “poślubieni nocy

  1. giera: O naprawdę? Ciekawa jestem czy są jakieś podobieństwa. Louis tez miał opory przed wykańczaniem ludzkich ofiar, więc charaktery trochę takie same obu zębatych bohaterów.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s