Co pod choinkę – dla Ani S.

Ania

Czas kupowania choinkowych prezentów w zenicie. I kiedy tak zziajana po sklepowych przebiegach siadam wreszcie na kanapie, zaczynam sobie przypominać gwiazdkowe podarki, które z jakiegoś powodu były niezwykłe. Zdarza się przy tym, że nie myślę o tych która sama dostałam, ale o takich opisanych w książkach. Może czas przynajmniej niektóre z nich powspominać?
Jednym z najważniejszych, najmocniej tkwiących w mojej pamięci jest prezent, jaki darował Mateusz Ani Shirley. Pamiętacie jak to było? Kiedyś przypadkowo Mateusz zaobserwował, że Ania różni się od swoich koleżanek. I to nie urodą, ale strojem, a konkretnie ubogą nieładną sukienką. I ten chorobliwie nieśmiały człowiek postanowił coś w tej sprawie zdziałać. Jakież męki przechodził rozmawiając z ekspedientką w sklepie, jak długo się głowił, jak niespodziankę najlepiej urządzić. W końcu jednak osiągnął upragniony efekt i mógł w Boże Narodzenie wręczyć Ani niezwykłą paczkę:
Ania wzięła sukienkę i przypatrywała się jej w uroczystym milczeniu. Ach, jakaż śliczna! Najmilszy brązowy kolor, miękki materiał o jedwabnym połysku! Spódniczka o delikatnych zakładkach i falbankach, staniczek pracowicie przymarszczony, z koronkowym kołnierzykiem u szyi. A rękawy! Te były koroną dzieła! Długie, obciśle mankiety, nad nimi zaś dwie wspaniałe bufy, rozdzielone pośrodku wąziutkimi zakładeczkami kokardami z brązowej, jedwabnej wstążki”
L.M. Montgomery Ania z Zielonego Wzgórza, Str 270
Od tego czasu Ani chodziła wystrojona, a hasło „The Anne Shriley” stało się synonimem nieosiągalnej sukienki, która wbrew przeciwnościom losu staje się naszą własnością (tak twierdzi Erin McKean, autorka książki The Hundred Dresses: The Most Iconic Styles of Our Time).
Moim zdaniem można się w tej brązowej sukience dopatrzeć czegoś znacznie więcej, niż tylko spełnienia ciuchowych marzeń dorastającej panienki. Dzięki nowej sukience Ania wygląda tak jak jej rówieśnice. I to nie tylko dlatego, że w końcu została ubrana modnie. Zauważmy, że ona nareszcie dostała strój taki, jaki zwykle kupowali swoim córkom kochający rodzice. Dzięki prezentowi od Mateusza Ania na dobre opuszcza społeczność sierotek i staje się członkiem prawdziwej rodziny. O czym się może każdy, kto ją zobaczy w nowym stroju, przekonać.
Dlatego przy poszukiwaniu choinkowych prezentów pamiętajmy, że czasem warto spełniać czyjeś, na pozór mało praktyczne, życzenia. Kto wie, co tak naprawdę za nimi się kryje.

mowa o:

Ania 1

11 uwag do wpisu “Co pod choinkę – dla Ani S.

  1. Pieknie podsumowalas ten post o prezentach.
    Fragment o sukience Ani, to dla mnie jeden z najbardziej wzruszajacych w calej ksiazce,a tych przeciez nie brakuje🙂
    Zamowilam dzisiaj druga czesc rozmow z Profesor Misia w internetowym empiku.

  2. Mnie bardziej zapadły w pamięć bufiaste rękawy.;)
    Co do samych prezentów, to myślę, że nie tylko czasem, ale na ogół powinno spełniać się marzenia beneficjenta. Albo zapoznać go z czymś, co według nas na pewno przypadnie mu do gustu. Do dzisiaj jestem wdzięczna przyjaciółce, że kiedyś podarowała mi książkę Angeli Carter i zaraziła mnie sympatią do jej twórczości.
    Trochę nie na temat: mam duży sentyment do wydań „Ani”, które prezentujesz. Dzisiejsze są okhrrropne.;(

  3. Znam niemal na pamięć ten fragment dotyczący podarku Mateusza dla Ani. Pamiętam,że takim moim wymarzonym prezentem było obdarowanie mnie łyżwami, które miały już wszystkie koleżanki w klasie i zniesienie kary (do końca roku miałam mieć zakaz wychodzenia na dwór), wiec kiedy usłyszałam, iż wraz z łyżwami mogę pobiec następnego dnia na lodowisko to był szczyt szczęścia🙂 Sama staram się dawać prezenty nie do końca materialne, np bilet do kina lub na koncert.

  4. czytankianki: Rękawy chyba każda dziewczynka z tej książki zapamięta😉. Mnie tylko dziwił kolor sukienki, bo brąz nie jest przecież uważany za „atrakcyjny „. Zresztą nie byłam odosobniona w tym przekonaniu, bo kiedy poszłam obejrzeć teatralną adaptację Ani, to sukienka była zdaje się zielona. Bardzo jestem ciekawa który tytuł przekonał Cię do Angeli🙂 To wydanie Ani to też moje pierwsze i ulubione🙂. Na dodatek ma świetne ilustracje.
    małgosia: A to faktycznie miałaś surowa karę, dobrze ze zastosowano amnestie😉 Osobiście nie znoszę praktycznych prezentów i zawsze przerażały mnie paczki w których kryły się garnki lub zestawy pojemników kuchennych😉

  5. Mam takie samo wydanie Ani. Tzn. to wydanie mojej mamy, ale ja nie moge się zdecydować na kupno innego, juz własnego, bo pokochałam te książki wydane właśnie w tej serii.

  6. To były „Mądre dzieci” ładnie wydane przez Prószyńskiego. Do dzisiaj, kiedy na nie patrzę, myślę najpierw o okolicznościach otrzymania książki i przyjaciółce, a dopiero później o samym utworze.;)
    Sukienka Ani może być tylko zielona.;)

  7. czytankianki: A to faktycznie dobrze trafiłaś.To było i moje pierwsze spotkanie z Carter, dokładnie w tym samym wydaniu. I też od tej pory jestem Angelą urzeczona. Ciekawa jestem skąd w ogóle Montgomery wpadł do głowy pomysł żeby Ani zafundować sukienkę właśnie w brązowym kolorze.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s