Dzień: 8 grudnia 2014

Straszna książka

francuski

Opowiem dzisiaj o najbardziej przerażającej książce w mojej kolekcji. Nawet teraz leży tu obok i szczerzy groźnie kartki, wprawiając moje ręce w drżenie. I nie jest to wcale horror i kryminał. I nie jest to też dzieło straszące objętością. O nie. To nieduża stosunkowo książeczka, której zawartość jednak sprawia, że popadam w stupor i jęk udręki wypełnia mi usta.
Nazywa się uroczo, prawie jak dziecinna opowiastka. Sami powiedzcie: beszerel, czy nie brzmi to jak imię pluszowego misia?
Tymczasem jest to stwór wredny i cierpienie niosący. Kocha mi dokuczać, pokazywać, że nic nie wiem i nie potrafię się nauczyć. Po prostu w najpiękniejszym języku świata bezczelnie mówi mi, że jestem tępa i głupia. Ja zamiast się go pozbyć, jak najdalej od siebie rzucić, trzymam go przy sobie. Można by wręcz powiedzieć, że go hołubię i traktuję z czcią. Dlatego kpi sobie ze mnie, ilekroć po niego sięgam. Nieznośny i niezbędny.
Bescherelle. Mój mały leksykon odmiany czasowników francuskich.
mowa o:

beszerel