livreczki nie wydałeś miodzio

The broad-backed hippopotamus
Rests on his belly in the mud;
Although he seems so firm to us
He is merely flesh and blood.

T.S. Eliot „Hippopotamus”

Po tym wszystkim, co ostatnio czytałam. Po zaskoczeniu tym, kto jest dzisiejszym Noblistą. Tak sobie myślę.

Czy wydawcy książkowi zdają sobie sprawę, że blogerzy często mają ich za prawdziwych frajerów i obiboków? Wydają stosy poradników gwiazdeczek rodzimego autoramentu albo czytadła powszechne może na lotniskowych stoiskach, ale już nie w szanowanych księgarniach. W rezultacie daje to wrażenie, że nie posługują się żadnymi badaniami rynku, idą po najmniejszej linii oporu, licząc na lokalnych celebrytów lub zagraniczne pewniaki z pierwszych miejsc the best for easy reading sellerów.
Dzisiejszy Nobel literacki dowodzi, że nie zadają sobie nawet trudu, by rzucić okiem na, tak wydawałoby się istotne rankingi, jak te głoszące nazwiska kandydatów do nagrody. Niegdyś publikowany u nas Patrick Modiano, był starannie omijany w planach wydawniczych przez ostatnie dwadzieścia lat. Mimo tego, że był laureatem prestiżowej nagrody Goncourtów i poważnym kandydatem do Nobla.
Zajęci wciskaniem w rynek zwiędłych na mrozie stokrotek, uschniętych lawendowych bukiecików i innych chwastów z pogranicza chłamu i chiku, rodzimi wydawcy zapomnieli najwidoczniej na czym polega rozpowszechnianie literatury. I dali po raz kolejny wielkiego ciała. Którego w żadnym wypadku nie należy mylić z ciachem.

No chyba, że z zakalcem.

mowa o:

Noblista 3

22 uwagi do wpisu “livreczki nie wydałeś miodzio

  1. Po prostu stwierdzają, że u nas taka literatura czytelnika nie znajdzie i oni kaski nie zrobią takiej jak na tych Greyach, stokrotkach i czymś tam jeszcze.
    A teraz będą szybko nadrabiać i wydawać byle jak, byle było.

  2. Trzeba pochwalić decyzję akademii, bo faktycznie nie jest sztuką wybrać pewniaków. A sytuacja o której piszesz nie dotyczy tylko Modiano. Mnóstwo jest pisarzy, których wydano jedynie za czasów PRL.

    Ale żeby nie być takim krytycznym, to trzeba też zwrócić uwagę, że poza kręgiem włochy-francja-hiszpania Modiano nie był szerzej znany.

    Zobaczymy, co przygotują wydawcy. Obawiam się, że zaserwują nam co najmniej średni przekład w co najmniej średnim opakowaniu.

  3. w Anglii niestety podobnie: jakieś tam książki Modiano kiedyś były, teraz jednak nie do zdobycia. przy czym w Polsce przynajmniej się wezmą za tłumaczenia, tak jak w przypadku Munro było, a na wyspach wydadzą może ze dwie książki i na tym się skończy….

  4. Niemcy przez kilka ostatnich lat wydawali szanownego noblistę, ale żeby to świadczyło o wyczuciu, nie powiedziałabym. Pisarzy rzędu Modiano jest na pewno wielu, trudno wszystkich wydawać, zwłaszcza w Polsce, gdzie podobno czytelnictwo jest marne.
    Wczoraj z ciekawości zaczęłam czytać „Zagubioną dzielnicę”, ale jak dotąd (jestem w połowie) szału nie ma.;(

  5. Kilka sztuk jest przetłumaczonych, to minuta osiem i ktoś wyda. Nie, żebym zamierzała czytać, bo już kiedyś próbowałam i mnie akurat ten Mondiano usypia.

  6. natanna: moze i tak. Choć nie mogę oprzeć sie wrażeniu ze jednak jest to trochę błędne myślenie wydawców. Książki Byatt, Atwood Jansson dla dorosłych sprzedaj się dobrze, choć nie należą do łatwych.
    Krzysztof: I wydaje mi się, że warto byłoby te PRLowskie wydania odkurzyć. Zaczynając od wznowienia takiej serii KIK chociażby. Zamiast zawalać księgarnie historiami o pieczeniu placków w prowincjonalnych kawiarenkach czy budową domów na Prowansji.
    Też się trochę obawiam jaka będzie jakość tłumaczeń tekstów Noblisty, bo na pewno teraz każdy będzie stawiał na pośpiech, a nie na jakość.
    patrycja; To pewnie przez zbyt wielką wiarę w potęgę rodzimej literatury. Czyli będziesz miała lepiej od Anglików bo sobie przynajmniej po polsku Noblistę poczytasz😉
    czytankianki: Może i sporo jest pisarzy pokroju Modiano, ale lepiej wydawać wszystkich w jego stylu, niż wszystkich kiepskich piszących po angielsku, jak to obecnie ma miejsce😉. Czytałam właśnie u To przeczytałam, że Zagubiona dzielnica strasznie schrzaniona w tłumaczeniu, może stąd te n brak zachwytu wynika.
    Iza; Na razie zostaje polowanie na egzemplarze biblioteczne. chce przynajmniej spróbować, na czym rzecz polega.

  7. Buksy, idealizujesz chyba środowisko wydawnicze. Obecnie to tylko biznes, jak sprzedawanie pasztetu z dziadunia, nic więcej. Z kulturą, również tą wysoką, ma to niewiele wspólnego.

    Za to ciekawi mnie odbiór pisarza po otrzymaniu nobla. Mo Yan miał tak słabe noty na portalach czytelniczych, że jego książki przed nagrodą niemal za darmo można było brać (tylko po co, skoro były aż tak słabe?). Po wyróżnieniu oceny nagle poszły w górę – uciążliwa lektura nagle przeistacza się w wymagającą, nudna w kontemplacyjną, a zagmatwana w pomysłową? ;P Nie wypada przecież nie docenić noblisty. Czekam teraz nie tyle na wznowienia Modiano, ale zachwyty, których tak skąpił mu polski czytelnik do tej pory🙂

  8. none: Dzięki😉
    maiooffka: masz, rację ideał sięgnął pulpu😉 dziwi tylko ro ciągłe zadęcie wydawców na kaganek oświaty w ciemny lud niosący. Tymczasem kaganek kopci mdłym zapachem karmelków i lukru.
    Zachwyty nad Modiano już się zaczynają, chociażby w newsach na TVP Kultura. Tak czy siak, bliżej mi do tego autora niż do Mo Yana, więc pewnie choć jeden raz na czytanie się skuszę.

  9. Tłumaczenie „Zagubionej dzielnicy” nie jest doskonałe, ale widać jak na dłoni, że oryginał wybitny też nie jest. Książka niestety nie zachwyciła, właściwie nużyła.;(

  10. Aczkolwiek zgadzam się ze stwierdzeniem, iż nagroda Nobla nie zawsze przyznawana jest pisarzom wybitnym, to jednak uważam, że o wiele większe jest prawdopodobieństwo, że takiego pisarza warto czytać niż całe te stosy poziomkowo – celebryckiej „literatury:. Wchodzę do księgarni i widzę jedynie książki napisane przez panią z serialu, pana z programu rozrywkowego, panią co wygina ciało i pana, który brał udział w kolejnym szoł, a szukanie klasyki kończy się znalezieniem kiepskiego wydania lektur. Co gorsza nawet w bibliotece króluje popkulturowy szlam, wszystkie trzy książki Zoli przeczytałam już dawno. A kiedy proponuję bibliotece podarowanie paru książek to słyszę – przyjmujemy jedynie te, wydane po 2000 roku.😦.

  11. guciamal: Widzę, że chodzimy do tych samych księgarni😉. W mojej bibliotece jest jeszcze lepiej, bo zdaje się że wszystko co zostało wydane przed rokiem 2000 zostanie niedługo wyprzedane na kiermaszach starej książki. czasem aż oczy przecieram kiedy widzę jakie tytuły są wyprowadzane z pólek. I to po złotówce .

  12. Modiano nie będzie wielkim sukcesem sprzedażowym, to oczywiste, bo też nie każdemu przypadnie do gustu francuskość, czyli – jak ja to nazywam – specyficzny, „monotematyczny klimat” i mono-stylistyczność. Słysząc nazwisko Modiano na myśl mi przyszedł Jean Echenoz, którego – według mnie – literacko wiele łączy (ze wskazaniem na styl i objętość powieści) z tegorocznym noblistą. Uważam, że powieści Echenoza są naprawdę dobre, (szczególnie te, które nie są fabularyzowanymi biografiami), niektóre wręcz rewelacyjne, choćby nagrodzone Goncourtem „Odchodzę”, a mimo tego jego powieści mają mało czytelników i są jeszcze gorzej oceniane.

    Kwestia tłumaczenia, kwestia rozpoczęcia przygody z Modiano od „odpowiedniej” powieści, no i nie oszukujmy się – tak jak wcześniej wspomniałem – kwestia gustu czytelniczego. Ciekawy jestem, czy wydawcy wydadzą więcej jak 2-3 powieści Modiano, bo w to, że będą się one dobrze sprzedawać nie wierzę🙂 Miło jakby się pokusili o wydanie kilkunastu powieści w jednym tomie (Gallimard wydało taką edycję), ale to dla naszego rynku wydawniczego jest to nie do pomyślenia, a co dopiero zrealizowania.

  13. Krzysztof: Ponieważ jakoś dałam rady francuskości Prousta to będę chciała sprawdzić, jak mi pójdzie Modiano. Myślę że jednak będzie dosyć mocno wydawany, taki Le Clezio też się powodzeniem u czytelników nie cieszył, a jednak był bardzo mocno widoczny na pólkach księgarń przez parę lat po otrzymaniu nagrody.

  14. Ja też mam taką nadzieję, że będzie mocno i dobrze wydawany, bo Francja to nie tylko Proust, Camus i Houellebecq😉

  15. Trafne podsumowanie, tez sie przed takim nieprzyjemnym zalewem ksiazek bez tresci bronie. Chcialam napisac, ze na szczescie sa ksiegarnie, ktore tego syfu nie serwuja, tymczasem okazuje sie, ze obie w Trojmiescie juz zamkniete :((((
    To, co mnie zdziwilo, to to, jak dlugo zajelo polskie wikipedii zaktualizowanie hasla o tegorocznym zdobywcy nagrody Bookera. Tutaj w Wielkiej Brytanii (naturalnie) poszlo blyskawicznie, tego samego wieczoru. W Polsce pomimo tego ze Flanagan byl tam wydawany, to zajelo pare tygodni…

  16. magamara: U nas ostatnio otwarto księgarnię Bosza gdzie chłamu nie widać, za to są piękne albumy w dobrych cenach.Ciekawe jak długo się utrzyma.
    Nie wiem ilu rodzimych wydawców wie co to Booker, wiec czegóż można oczekiwać od zwykłych twórców Wiki.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s