Wyśmienita

narzeczona 1Margaret Atwood „Zbójecka narzeczona”, str 442.

Nie wiem czy wy też, ale ja zawsze lubiłam bajki o czarownicach. Powiem więcej, z wiekiem upodobanie do wiedźm we mnie rośnie. Stąd pewnie między innymi mój zachwyt nad tą książką. Jej bohaterkami są trzy kobiety, które nie tylko czytelnik, ale i autorka, kojarzą z trzema makbetowskimi czarownicami. Ich sabaty, pardon, spotkania w kafejkach, to gusła odprawiane w jednym celu: powzięcia odpowiedniej strategii wobec wspólnego wroga, pięknej, nieobliczalnej Zeni. Która potrafiła sprytnie wkraść się w życie każdej z kobiet, a następnie skutecznie je zniszczyć. Trudno oprzeć się wrażeniu, że to właśnie Zenia jest tą, która potrafi rzucać czary.

lalka
Według opisu na okładce, Zenia ma być upostaciowieniem od wieków obecnej w literaturze femme fatale. Tyle, że autorka zamiast opowiadać zawiły romans, zdecydowała się opisać wielką uwodzicielkę z innego punktu widzenia. Podobnie jak córki jednej z jej bohaterek, które bawiły się nadając wszystkim postaciom w bajkach żeńską płeć, zaproponowała by w rolach miłosnego dramatu obsadzić kobiety. To one są tutaj uwodzone przez demoniczną Zenię, która potrafi je zauroczyć ze znacznie większą finezją niż męscy partnerzy.

trzy
Przekonać się o tym można dzięki poznaniu szczegółowej historii życia każdej z ofiar Zeni. Są to historie zawiłe i dramatyczne, jakby wyciągnięte prosto z kartoteki psychoanalityka. Symptomatyczny w nich jest brak rodzicielskiej miłości, poczucia bezpieczeństwa i wyjątkowo ułomne postacie męskie. Nie muszę mówić, że o takich pokręconych losach czyta się wyjątkowo dobrze, zwłaszcza, że Atwood nie oszczędza swoich bohaterek, a na dodatek traktuje je ze sporą dozą poczucia humoru i ironii.

Pod koniec tej fascynującej opowieści zaczęłam się zastanawiać co tak naprawdę spowodowało niepowodzenia życiowe bohaterek. Los, wychowanie, społeczne uwarunkowania, czy ich własna naiwność? I czy ich życie naprawdę jest klęską, czy uznały je za nieudane tylko one?

głowa
Pytania pozostają otwarte do końca powieści, w której można się dopatrzeć nie tylko świetnie zbudowanej akcji i błyskotliwie poprowadzonej narracji, ale i sporo wartościowych spostrzeżeń na temat funkcjonowania współczesnych związków i roli jaką pełnią w nich kobiety. A jak komuś nie zechce się tropić w tekście filozoficznych i socjologicznych wątków, to i tak będzie miał czym się nacieszyć podczas czytania. W dosłownym tego wyrazu znaczeniu, bo prychnąć śmiechem przy czytaniu tej książki zdarzyło mi się niejednokrotnie.

warto:

narzeczona

Advertisements

10 uwag do wpisu “Wyśmienita

  1. To jakaś telepatia! W weekend zastanawiałam się, czy nie powtórzyć sobie „Ślepego zabójcy” albo właśnie „Zbójeckiej narzeczonej”.;) Obie są takie „solidne” i bogate w treści, że kończy się je z autentycznym odczuciem sytości. Taką Atwood lubię, tę lekko futurystyczną znacznie mniej.

  2. Ja sie ucieszylam z tej recenzji,bo wlasnie zastanawialam sie nad jakas dobra powiescia do czytania.A Atwood juz od pewnego czasu czekala na swoja kolej i troche o niej zapomnialam:-)

  3. czytankianki: Ślepy zabójca jest znacznie bardziej ponury, Narzeczona, mimo tez niewesołych losów bohaterek jednak ma świetną dawkę humoru. Dlatego z tych dwóch zdecydowanie wolę Narzeczoną. Ostatnio u siebie na blogu bardzo trafiasz w „moje” książki, może faktycznie nam się jakieś łącze telepatyczne oczyściło wraz ze spadkiem temperatury 🙂
    ika: Tę Atwood gorąco polecam, jedyny z nią problem jest taki, że ciężko się od niej oderwać.

  4. „Narzeczona” jest zdecydowanie przyjemniejsza w odbiorze, ale pamiętam, że „Ślepy zabójca” też mnie porwał w pewnym momencie. Szkoda, że Atwood poszła ostatnio w kierunku niby-futurystycznym,wolę, kiedy skupia się na kobietach współczesnych.;)

  5. Tego z Atwood jeszcze nie czytałam, ale z pewnością sięgnę. Mam za sobą lekturę między innymi „Oryks i Derkacz” oraz „Rok potopu”, które wprawiły mnie w nieopisany zachwyt. Mimo że obie są stricte futurystyczne, a ja raczej za taką literaturą nie przepadam, uważam, że są genialne, bo jesteśmy na prostej drodze do realizacji scenariusza nakreślonego przez autorkę.

  6. od wielu osób właśnie słyszałam, że „Zbójecka narzeczona” jest najlepszą książką Atwood, a po Twojej recenzji widzę, że jest to Atwood właśnie taka jaką lubię, czyli nie-futurystyczna. podchodziłam kiedyś do „Oryksa i Derkacza” i niestety odpadłam bardzo szybko 😉

  7. czytankianki: Mnie zabójca zdołował. Futurystycznej Atwood jeszcze nie znam i po tym co piszesz wcale mi się do zmiany tego stanu rzeczy nie spieszy.
    Ślubna Herbata: Tutaj Atwood nie bawi się w przepowiednie, raczej diagnozuje sytuację współczesnej kobiety. Moim zdaniem powinnaś spróbować.
    patrycja: Ta Atwood przypomina trochę Panią Wyrocznię, jeśli czytałaś i Ci przypadła do gustu, to Narzeczona tez powinna.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s