opuszczony

dama

Możliwe, że i nasze koszmary są dla nas w nocy straszne, ale po przebudzeniu jesteśmy inną osobą, którą niewiele obchodzi, że jej poprzedniczka musiała we śnie uciekać przed bandytami.

Marcel Proust „W poszukiwaniu straconego czasu.T.6 Nie ma Albertyny”, str 181

 

Tym razem podwójna niespodzianka. Po pierwsze zmiana tłumaczy, bo Boy nie zdążył opracować ostatnich dwóch części proustowskiego cyklu. Zmienia się wiec trochę język opowieści. Na współcześniejszy. Ale nie do końca jestem pewna czy lepszy. Bo mimo różnych staroświeckich fidrygałków, zdania były szyte przez Boya wytworniejszym ściegiem. Teraz zaczęłam rozumieć dlaczego przekład Żeleńskiego jest nazywany mistrzowskim.
Druga niespodzianka to znikniecie głównej bohaterki. Przez co w dużej mierze ten tom jest opisem stanu z czasu utraty. Nie tylko treścią opowiada o uczuciu wielkiego żalu, ale i ogarniętym letargiem smutku tempem akcji. A właściwie ciągłym jej przechodzeniem na bieg wsteczny. Dopiero pod sam koniec, kiedy bohater wraca trochę do siebie, kiedy już przeboleje swoją miłość, zaczynają do głosu dochodzić wydarzenia bieżące. I dopiero pokonując zmęczenie wywołane czytaniem o przejawach rozpaczy narratora, czytelnik zaczyna się orientować, że tylko tak, poprzez kompletne znużenie snuciem bezustannych wspomnień, mógł autor dać mu odczuć jak wygląda czas wielkiej tęsknoty po utracie najdroższej osoby.

mowa o:

Marcel

Advertisements

4 uwagi do wpisu “opuszczony

  1. Ah! Ciągle na mojej liście „do przeczytania”! Trzeba się w końcu przemóc i zabrać tą książkę z biblioteki, a nie uganiać się za nowszymi tytułami. W końcu to klasyka.

  2. Ślubna herbata: spokojnie, myślę, że masz jeszcze na to czas. Do Prousta naprawdę długo się dojrzewa, na mnie czekał kilkanaście lat .

  3. A można i w ogóle nie dojrzeć 😉

    Zdjęcia architektury i sztuki to wciąż zapasy z wakacyjnych wojaży? Japońscy turyści przy Tobie pewnie miękną, kiedy trafia się materiał blogowy w zasięgu obiektywu 🙂 Ale podziwiam wciąż oko do detali, świetny pomysł i wykonanie.

  4. maiooffka: Pewnie i tak. Powiem wręcz, że jest to przypadek całkiem częsty nawet wśród zapalonych czytelników. Źródło zdjęcia odgadłaś bezbłędnie, to pamiątka z dawnych włoskich wakacji w pewnym uroczym kalabryjskim miasteczku :). To miejsce którego Japończycy jeszcze nie zdobyli 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s