na szare dni

choinka 7

Tęskniłam do przygody, do wielkiej miłości, do romantycznych przeżyć, tymczasem skazana byłam na najbardziej prozaiczną egzystencję. Wypożyczalnia książek w naszej wiosce oferowała mnóstwo rozlatujących się na strzępy, tanich powieści. Ich lektura stanowiła dla mnie namiastkę prawdziwej miłości i prawdziwej przygody. Zasypiając marzyłam o silnych, małomównych Rodezyjczykach, o mężczyznach, którzy „Kładli swoich wrogów jednym ciosem”. W naszej wiosce nie było nikogo, kto chociażby wyglądał na zdolnego położyć swojego wroga , jeśli nie jednym, to nawet kilkoma ciosami.

Agatha Christie „Mężczyzna w brązowym garniturze”, Str 15

choinka 9

Posypały się resztki igeł z choinek, do następnego wolnego ponad sto dni, jednym słowem nastał czas poświątecznej smuty. Przetrwać go trzeba, musi się człowiek jakoś pocieszyć. A to nareszcie swobodnym  zjadaniem zwolnionych z roli świątecznych ozdób słodyczy, a to stosowną herbacianą mieszanką. I koniecznie właściwie dobraną lekturą. U mnie w takim czasie przymulenia najlepiej sprawdzają się kryminały. I nie żadne skandynawskie zbrodnie i fiordy, tylko klasyka gatunku. Czyli zawsze dobra Agatha.

Tym razem zrezygnowałam z zawsze przynoszącego pocieszenia towarzystwa Panny Marple, i zaczęłam czytać coś zupełnie nieznanego. Wyglądało mi to na starszawy kryminał mojej ukochanej autorki. Akcja rozgrywa się po zakończeniu pierwszej wojny światowej, a narratorką jest młoda dziewczyna. Ta świeżo dorosła panienka zostaje osierocona przez ojca, wybitnego i roztargnionego naukowca, który w wyniku swojej lekkomyślności nabawił się śmiertelnego w skutkach przeziębienia. Dziewczyna początkowo zostaje przygarnięta przez rodzinę znajomego prawnika, jednak szybko bierze los we własne ręce. Oto na stacji londyńskiego metra staje się świadkiem tragicznej śmierci dziwnie zachowującego się człowieka. Przypadkiem znajduje skrawek papieru, na którym denat zapisał tajemniczy adres. Nasza bohaterka jest ciekawska i na cztery nogi kuta, więc angażuje się w śledzenie dziwnej sprawy. W rezultacie odkrywa, że napis na znalezionej kartce oznacza nazwę statku, który odpływa w najbliższym czasie do Afryki. Bez namysłu kupuje za cały pozostawiony jej spadek bilet i udaje się w podróż w nieznane. Spotyka ją oczywiście mnóstwo przygód, które opowiada z humorem i swadą. Są tam lwy, miłość i diamenty, czyli to, czego dobrej akcji potrzeba.

Sama narratorka też jest niczego sobie. Ta trochę egzaltowana, ale też inteligentna i sprytna panienka była ani chybi starszą siostrą tak przez czytelników kryminałów uwielbianej Flawii de Luce. Dla równowagi jej ciut naiwne monologi są przerywane fragmentami pamiętników Sir Eustchego Pedlera, zblazowanego arystokraty, który nieustannie żali się na brak świętego spokoju i nadgorliwość swojego sekretarza. Jego opowieść przypominała mi stylem historie opisane przez Bertiego Woostera, pracodawcę wyśmienitego kamerdynera Jeevesa.

Myślę, że po takich porównaniach nie muszę udowadniać, że ta książka to świetny, pełen humoru, ciepła i żwawej akcji, kryminał. Namawiam gorąco, przekonajcie się sami.

Idealna na zimowego bluesa:

Christie

14 uwag do wpisu “na szare dni

  1. Zapowiada się ciekawie…, choć żałuję, że autorka napisała tak mało książek z panną Marple.
    Czekoladki choinkowe wyglądają smakowicie:)

  2. nutta: Jak Cię kiedyś najdzie ochota na kryminały, to koniecznie poszukaj tego w bibliotece. Jest tu zupełnie inna atmosfera niż u Panny Marple, ale za to jest zabawniej.

  3. Niestety mało czytam kryminałów, ale i tak w ostatnich dwu latach przeczytałam dwa Agathy.
    Jeden z panna Marple a druga to raczej była bardziej książka sensacyjna niż kryminał.

  4. natanna: Też nie czytam zbyt wiele książek tego gatunku ale czasem czuję, że muszę😉. Ciekawi mnie ten tytuł Christie który nie był tak do końca kryminałem. Pamiętasz może, co to było?

  5. buksy : to było „Spotkanie w Bagdadzie”. Z Panną Marply natomiast czytałam „Strzały w Stonygates”. Obie książki dobrze się czyta.

  6. natanna: Dzięki serdeczne, rozejrzę się za tymi tytułami przy następnych odwiedzinach w bibliotece.
    czytankianki: Domyślam się, o co Ci chodzi😉. Odpowiem trochę przewrotnie: tytułowy brązowy garnitur nosi ktoś, kto nie chce być widoczny, ale jednak zostaje spostrzeżony. Swoją drogą ciekawi mnie czy Agatha znała teorię „znikającego brązu”, kiedy wybierała tytuł swojej książki. Fabuła świadczyłaby na tak.
    Tommynocker: To jak rozgrzewający rosołek w zimie: nie spodziewasz po nim czegoś specjalnie nowego, ale musisz od czasu do czasu się nim poratować. Pozdrawiam również😉

  7. Liczyłam na to, że brąz garnituru jest głęboko symboliczny i odegra kluczową rolę w powieści.🙂 Która rzeczywiście zapowiada się wyśmienicie!

  8. Lirael: Symbolizmowi brązu nie zaprzeczam, ale chyba nie dochrapał się w książce kluczowej roli😉 A w razie chętki na kryminały Brązowy Garnitur polecam.

  9. czytankanki: otóż to, przy odpowiednim podejściu niejedno da się nie tylko zauważyć, ale i podkreślić😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s