zaległości

Murakami

Haruki Murakami Bezbarwny Tsukuru Tazaki i jego lata pielgrzymstwa

Wszyscy zabrali się już za coroczne pod sumowania, a mnie jeszcze została do opisania co najmniej jedna zeszłoroczna lektura. Był to tradycyjnie na chybcika przeczytany prezent gwiazdkowy. Różnica polegała w tym przypadku na braku potrzeby szukania prezentu zastępczego. O ile w poprzednich latach książkowe zakupy pod choinkę wymagały uzupełnień, bo nagle okazywało się, że nabyłam coś, z czym nie chcę się rozstać, to w tym roku bez żalu zapakowałam czytelniczy prezent. A nawet z pewnym wyrzutem sumienia, że darowuję rzecz niezbyt dobrą. Wiedziałam jednak ze samo nazwisko autora, Murakami, wzbudzi zachwyt u obdarowanej.

Tymczasem po raz kolejny zaczęło mnie intrygować, jak ten popularny Japończyk zabiera się do pisania swoich książek. Lektura Tsukuru nasunęła mi pewne podejrzenia, że jest to skrupulatnie dobrany zestaw snów, ulotek reklamowych (tym razem pewnej firmy samochodowej i oferty szkoleniowej z HR) i sensacyjnych artykułów z gazet. Autor skleja to wszystko od linijki, nie specjalnie dbając o sens i jednolitość stylu. W rezultacie powstaje historia, w której zachowanie bohaterów dalekie jest od wszelkich zasad logiki lub zdrowego rozsądku. Ale niechby sobie i byli ci bohaterowie dziwni, to mogłoby nawet dodać im uroku. Cóż, kiedy to wszystko jest przybrane lepkim od ckliwości sentymentalizmem, przeestetyzowanymi opisami głównych postaci, i okraszone dialogami, których nie powstydziłby się sam Koehlo.

Serca bohaterów krwawią, drżą i zamierają na przemian, ulotne wichry przemian zmieniają ich życie, a czytelnik niemalże jęczy z udręki przewracając kolejną kartkę nowej powieści tego japońskiego wcielenia niegdysiejszej Mniszkówny.

mowa o:

Murakami 1

Advertisements

9 uwag do wpisu “zaległości

  1. Rzecz rozbija się tylko o gusta. Jednych Murakami nie rusza, drudzy są zachwyceni. Choć muszę przyznać, że stary Murakami cieszy się większym poważaniem wśród swoich czytelników, niż ten nowszy.
    Lepsza chyba „kliszowatość” Japończyka, niż ero-modna literatura, która zalała w ostatnich latach półki księgarskie.

  2. Krzysztof: 50 i innych Twarzy Grey’a nie czytuję,więc tutaj porównania nie mam. Ale jeśli odniosę pisanie Murakamiego do innych przeczytanych książek, to niestety, jego twórczość wypada kiepsko nie tylko ze wględu na moje osobiste upodobania. To jest po prostu źle, a miejscami nawet bardzo źle napisane, sztywnym, często groteskowo pompatycznym językiem. Nie wiem, na ile wina w tym samego autora, a na ile tłumacza. Faktem jest, że jedna ze starszych książek Murakamiego, Kafka nad morzem, wydawała mi się nieco lepsza. Pytanie czy zmienił się styl pisarza, czy też wziął się teraz za niego inny tłumacz pozostaje dla mnie bez odpowiedzi.

  3. pierwsze spotkania z prozą Murakamiego mnie zachwyciły, dalej niestety jest tylko gorzej. aż tak, że 1Q84 po prostu zwróciłam, i po autora przestałam sięgać. jak dla mnie zaczął pisać pod czytelnika, i to na dodatek takiego mało wymagającego, taka popowa papka, z odrobiną japońskiej etniczności, ale tylko odrobiną, żeby zachodni czytelnik przypadkiem nie przestał czuć się komfortowo. a 1Q84 sprawił wrażenie taki amerykańskiego snu gościa przechodzącego kryzys wieku średniego. koszmarek taki dla mnie.

  4. patrycja: Mnie już wcześniej Murakami zawiódł beznadziejnym po zmierzchu, dlatego 1Q84 ominęłam, ale po te nowość sięgnęłam bo wydawała się idealnym prezentem dla jego miłośniczki. Oczywiście ciekawość skusiła mnie do przeczytania książki przed podarowaniem no i skutek był jak opisany w notce. Zgadzam się z Tobą w pełni że autor sięga teraz po dobrze sprzedające się rekwizyty, typu nieodwzajemniona miłość, tajemnicza zbrodnia, wyobcowanie i eleganckie kobiety. Póki co sposób się się sprawdza,wiec pewnie dalej nie będzie się wysilał.

  5. Trzeba mu jednak przyznać, że miał świetny pomysł na promocję – książka z automatu – tego jeszcze u nas nie było. Były tłumy chętnych. Sam widziałem.

  6. Mecenas: Niestety promocji nie widziałam, ale zarówno styl jak i treść książki dowodzi ze facet ma talent do reklamy i sprzedaży 😉

  7. Jeszcze nie czytałam Murakamiego, ale mam dwie w tym tę, o której piszesz i już czuję, że będzie ciężko przez nia przebrnąć.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s