gdzie łyżwy, bałwanki i sanki

grudniowe pelargonie 2

Patrzę za okno i wierzyć mi się nie chce, że to grudzień. Na balkonie zamiast świeżutkiego śniegu bieleją mi, nieco zmęczone życiem, pelargonie. Mimo zimowej pory roku, są jednak ciągle zielone i w rozkwicie. Kłam ich letnim zapędom zadają wysuszone i czerwone liście klonów i data na kalendarzu. W przyszłym tygodniu powinien wskoczyć w sanie i zacząć swój objazd Święty Mikołaj, a tu proszę! Nie wiem jak sobie Rudolf i reszta poradzi z suchą i pozbawioną śnieżnej nawierzchni drogą, pozostaje nadzieja, że widniejąca wszędzie trawka wynagrodzi im większe niż zwykle trudy podróży.

jesienny klon

Tymczasem, tak na wszelki wypadek, gdyby jednak mikołajowy zaprzęg nie dotarł, przygotowałam dla samej siebie kilka czytelniczych przyjemności. Po pierwsze przytaskałam z biblioteki to i owo, w tym dwa, przeznaczone na pierwsze mrozy, kryminały oraz, podobno świetną, biografię Nowosielskiego.

biblioteczne

Po drugie, w czasie krótkiej podróży po kraju zdobyłam książki, o których kupnie w polskiej księgarni nawet mi się nie śniło. Faktycznie, w księgarni ich nie znalazłam, ale za to były w bardzo przystępnej cenie. Są tak piękne i oryginalne, że przeznaczę im osobną notkę. Oddzielny wpis będzie też na temat mojej super zimowej opowieści, którą napoczęłam spodziewając się pierwszych śniegów. Które pojawiły się bardzo niewyraźnie i przelotnie. Natomiast w mojej lekturze panuje porządny mróz. Na razie nie powiem co to jest, nadmienię tylko, że wzięłam się za kolejny klasyk i jestem nim bardzo pozytywnie zaskoczona. Czy ktoś już odgadł o jakim tytule mówię?

mowa o:

zagadka

Advertisements

9 uwag do wpisu “gdzie łyżwy, bałwanki i sanki

  1. Sporym plusem tej dziwnej zimojesieni są Twoje zdjęcia, jak zwykle zachwycające! A już zwłaszcza to drugie.
    „Miasteczko” to świetna lektura na przedświąteczne wieczory – prosta, ciepła opowieść.
    Ostatnio była dyskusja u Ani na temat brązowych garniturów i stwierdziłam, że muszę przeczytać tę powieść Christie. 🙂
    Zagadka fotograficzna bardzo trudna. Jeśli tomiszcze jest po polsku, pachnie mi „Portretem damy” Jamesa. Widziałam podobne wydanie. Ewentualnie Tolkien? Jeśli po angielsku, to już w ogóle nie do zgadnięcia. 🙂 Może Dickens? Niecierpliwie będę wypatrywać tytułu. 🙂

  2. No i masz, Lirael mnie ubiegła :-). Też miałam napisać, że nie ma lepszej lektury na tę porę roku niż „Miasteczko”, i że mam w planach „Mężczyznę w brązowym garniturze” – pod wpływem sławetnej dyskusji, a jakże 😉

  3. Ależ mnie zaciekawiłaś tym tajemniczym tytułem! Może to „Krystyna, córka Lawransa”? Chociaż, sądząc po gabarytach, musiałyby to być 3 tomy w jednym. Może więc Tołstoj? Albo Pasternak? Zima i klasyka – nieodłącznie kojarzą mi się z Rosją, ewentualnie ze Skandynawią.
    A „Miasteczko” właśnie zamówiłam:)
    Pozdrawiam

  4. Lireal: Dzieki za komplement 😉 Miasteczko pożyczyłam po przeczytaniu Twojej notki o tej książce:)Kryminałów jeszcze nie tknęłam, bo tomiszcze zimowe wielkie i trochę w nim posiedzę. Nie jest to nic anglosaskiego, u nich za słabe mrozy są 😉
    Eireann: W takim razie Miasteczko będzie zaraz po tomiszczu. Dyskusji o garniturze zupełnie nie kojarzę, muszę ja koniecznie wyszperać.
    Aneta: Jesteś bardzo blisko prawdy w swoich domysłach :). Widzę że Miasteczko bije rekordy popularności, coraz bardziej jestem ciekawa, czy słusznie.

  5. Cieszę się na Twoją lekturę Christie, bo może dowiemy się, czy kolor garnituru miał jakieś znaczenie dla fabuły.;)
    Również obstawiam „Annę Kareninę”, ale „Doktor Żywago” też się kwalifikuje. I „Wojna i pokój”.;) W kwestii mrozu i śniegu Rosjanie są niezawodni.;)

  6. Lirael: dzięki za namiar, zaraz sobie przejrzę tę rozmowę. Zgadłyście z Anią bezkonkurencyjnie 🙂
    czytankianki: Oczywiście, że Karenina :). Prędko za ten kryminał się nie wezmę, bo historia Anny jest opasła, a właśnie zrobiłam sobie w jej czytaniu przerwę, żeby mi się tamtejsza malownicza zima nie skończyła przed początkiem naszej 😉

  7. Jeszcze w kwestii mrozu: przez chwilę zastanawiałam się nad „Idiotą”, bo pamiętałam grube szynele i śnieg, no i proszę: akcja zaczyna się pod koniec listopada.;) Pewnie o zimę też zahacza, ja już nie pamiętam.;(
    Będę wyglądać informacji o garniturze;)

  8. czytankianki: Do idioty na razie się nie przymierzam, wole coś dalszego od rzeczywistości 😉 Garnitur zostawię na koniec grudnia,wcześniej się nie dam rady za niego zabrać.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s