Dzień: 12 listopada 2013

Seigner w szaliku

Wenus

Wspaniale, myślałam, oglądając ten film, idealny instruktaż dla tych, co boją się nudy domowego zamknięcia zimą. Proszę bardzo, mówi tutaj reżyser, wystarczy tekst książki, albo zrobionej z niej sztuki, a dwoje ludzi, przy pomocy jej treści i kilku zaledwie rekwizytów, może zafundować sobie naprawdę intrygujący wieczór. Trzeba mieć tylko dobrze wyćwiczoną wyobraźnię i umiejętnośc eksperymentowania z literaturą.

Do samego obejrzenia filmu przyda się też trochę cierpliwości i upodobanie do kameralnych opowieści. Kto przyjdzie z nadzieją na obejrzenie kolejnych twarzy Greya, zawiedzie się bardzo. Kto jednak przyjdzie z chęcią do zagłębienia się w kolejne warstwy męsko damskiej intrygi, będzie zachwycony. Ta opowieść o zadufanym reżyserze i nie tak głupiej, jakby się na pierwszy rzut oka wydawało aktorce, to doskonały pretekst nie tylko do dobrej zabawy, ale i dyskusji na temat pojmowania kobiet przez mężczyzn. Moim zdaniem finale grande stworzone przez Polańskiego unaocznia nam fakt, że większość ze sztandarowych kobiecych wzorców, ciągle aktywnych w naszej kulturze, to jedynie zlepek męskich fantazji i kompleksów, nie mających nic wspólnego z rzeczywistością. Pocieszeniem jest tutaj to, że za brak chęci dostrzeżenia jaka naprawdę jest kobieta, spotyka bohatera zasłużona i wyrafinowana kara.

warto:

Reklamy