gangsta grandma

gimnastyczka

Tak, moja staruszko, wędrujesz po swoich dawnych śladach. Może zresztą to największa zaleta starzenia się: człowiek dostaje darmowy przelot po własnym życiu i może sobie tu i ówdzie skoczyć spadochronem, wylądować obok siebie na jakiejś ulicy i lekko poklepać się po ramieniu.

 Hallgrimur Halgason „Kobieta w 1000 C”, str 149

Biada temu kto, jak autorka tego posta, złapie tę książkę w przekonaniu, że będzie czytał wspomnienia wywijającej twista staruszki. A zaczyna się, jak słusznie zauważono na okładce, dobrze. Wnuczka pierwszego prezydenta Islandii dogorywa samotnie w garażu, uwodząc na facebooku młodych ćwoków, przekonanych, że mailują z byłą miss. Babcia rozrabia jak może, zamawia przez internet nowych kochanków, a przez telefon własną kremację. W międzyczasie usiłuje wyswatać swoją opiekunkę i zdemaskować jedną z synowych. I wspomina.

W tym właśnie momencie, włączenia wstecznego biegu w akcji, przestaje dziać się dobrze. Robi się, przy każdej okazji, strasznie. Obojętnie w którym roku życia protagonistki wylądujemy, możemy być przekonani, że czyha tam na nią kolejne nieszczęście. Zresztą większość z opisywanych lat mieści się w okresie 1939-1945, więc łatwo sobie dośpiewać, co się tam dziać będzie. Jakby ktoś jednak nie łapał o co chodzi, to dopowiem: czternastolatka snuje się sama po ogarniętej wojną Europie, zagubiona, bez pieniędzy i rodziny. Koszmar, który przetrwać można tylko cudem. Opisany bardzo obrazowym i żwawym językiem. Nie pozbawionym pewnej egzaltacji.

W sumie, jak pomyślę co tak naprawdę czytałam i jak to teraz opisałam, to zaczynam mocno dziwić się, jak dobrnęłam w ogóle do ostatniej strony. Wydaje mi się, że działały tu głównie dwa motywatory. Po pierwsze, jest to jednak historia utrzymana w konwencji pageturnera. Po drugie, sporo tu opowieści o samej Islandii, o której historii i kulturze wiem naprawdę niewiele. Jest więc okazja do bliższego poznania kraju, który ze spokojem przyjął rolę bankruta. Zastanowienia się, czy należy doszukiwać się analogii pomiędzy konającą w odosobnieniu bohaterką, a opuszczoną przez możnych tego świata Islandią.

Ostrzegam, że trudno będzie dojść do budzących optymizm refleksji.

mowa o: 

islandzka

Advertisements

5 uwag do wpisu “gangsta grandma

  1. Ostatnio odczuwam intensywne ciągoty islandzkie i staram się wyławiać literaturę tego kraju, a “Kobieta w 1000 C” jakoś zupełnie umknęła mojej uwadze. W moim przypadku to nie jest raczej lektura na listopadowe wieczory, ale będę o niej pamiętać!

  2. Wczoraj wysłuchałam fragmentu, jak starsza pani zamawia sobie kremacje na grudzień po południu. Czarny humor. Sama nie wiem, czy chcę przeczytać.

  3. Lirael: hmm, nie wiem czy ten tytuł można uznać za typowy przykład literatury islandzkiej. Innych z tego kraju nie znam, wiec porównania brak.
    nutta: O, to był całkiem wesolutki fragment książki, potem dopiero robi się ponuro.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s