trzy na trzysta (konkurs i inne niespodzianki)

Towarzyszka

Trzechsetny zapis zastaje mnie w stanie zaskoczenia. I nie chodzi tylko o to, że czas tak szybko kolejną setną notkę przyniósł. Tylko, że wraz z nią nadeszło sporo niespodzianek. Największa to literacki Nobel dla Munro. Serio, wiedziałam, że jest typowana, ale nie sądziłam, że ma szanse. Czytałam jeden tom jej opowiadań i mam wrażenie, że mocno jakością ta proza odstaje od tej autorstwa innych noblistek, jak Muller czy Lessing. Lessing może nie zawsze kształtuje w swoich opowieściach zgodne z moimi opinie, ale krystaliczność i precyzyjność tworzonych przez nią zdań wprawia mnie w stan nieustannego podziwu. Przy Munro nic się takiego nie dzieje, to pisane przeciętnie zasobnym w styl piórem feministyczne przypowieści. O ile idea często się z moimi przekonaniami zgadza, to forma raczej nie trafia w moje estetyczne upodobania. Ale co tam, może po prostu nie ten co trzeba zbiorek do czytania wzięłam.

Przechodząc na własne podwórko, muszę wspomnieć o najprzyjemniejszej z niespodzianek. Czyli pojawieniu się, po chyba trzech latach zapowiedzi, Dzienników Osieckiej. Na razie jest pierwszy tom, młodzieńcze zapiski, czyli będzie o prywatkach i chodzeniu do szkoły. Może nie jest to ten etap życia poetki, o którym chciałabym najwięcej wiedzieć, ale i tak pierwszy tom kupiłam.

Z radością też odnotowuję wznowienie dzieł Prousta, które właśnie się w księgarniach pojawiło. Zaskoczyło mnie co prawda mocno żałobne w formie wydanie. Czarno biała okładka z żółtym pasem w poprzek, kojarzy mi się bardziej z raportem z kronik policyjnych, niż z prowadzeniem dawnych opowieści. Będę trzymała kciuki i za wydawnictwo i za czytelników, by nie doszło do straszliwej pomyłki i książki nie brano za francuski, bliżej nieznany kryminał. Uważajcie, jedyne co jest tu zabijane to czas, sprawców jest zdecydowanie zbyt wielu, ofiara często okazuje się głównym podejrzanym, i na dodatek nie wiadomo, czy zbrodnia zostaje popełniona skutecznie.

Zupełnie prywatną niespodziankę miałam kiedyś klikając na mój stary blog książkowy. Okazuje się, że po ponad roku nieobecności moje stare zapiski znowu jakimiś tajnymi kanałami wyłoniły się z czarnej dziury internetowego niebytu. Cieszy mnie to bardzo, skłania do wspomnień i podsuwa pewien pomysł. Na konkurs okolicznościowy. Do wygrania byłyby trzy tytuły, od dawna przeze mnie przeczytane, wygrzebane specjalnie dla Was na jednej z bibliotecznych wyprzedaży.

 nagrody

Delicje Ciotki Dee to ciągle aktualne obrazki obyczajowe z pobytu polskiej socjolog na amerykańskim Midweście. Godzina Pąsowej Róży to ulubiona książka mojej młodości, która zapoczątkowała moje upodobanie do podróży w czasie. Homo Historicus to zabawna i gorzkawa opowieść ze światka akademickiego. A co trzeba zrobić żeby otrzymać wygraną? No cóż, proszę Was, zaskoczcie mnie. Do tych wymienionych przez mnie, dodajcie jakąś niespodziankę z życia książkowego. Wpiszcie ją wprost w komentarzach lub u siebie na blogu, podając w komentarzach linka. Na koniec niespodzianki wymieńcie, która z książek chcielibyście otrzymać. Autorzy trzech wpisów, które wywołają moje największe zaskoczenie zostaną nagrodzonymi laureatami konkursu.

mowa o:

notkowanie

Advertisements

20 uwag do wpisu “trzy na trzysta (konkurs i inne niespodzianki)

  1. Dla mnie największym zaskoczeniem nr 1 było wydanie „Kronosa” Gombrowicza. Zakupiłam już w dniu premiery, zacierając rączki z radości…a tu dupa blada. Zaskoczenie 2 – że te notatki nazywane są dziennikiem, świadectwem geniuszu autora, książką roku… Zaskoczenie nr 3- że jestem taka głupia, żeby dać się złapać na medialny szum i kupiłam ten chłam.

  2. Karolina Malwina: Mnie na szczęście wpadł wcześniej w ręce artykuł o tym wydaniu, gdzie były podane fragmenty tej książki. Wyglądało to na wyciskanie soku z dawno wyschniętej już cytryny. Dzięki temu udało mi się uniknąć kupna tego, jak mówisz, nieudanego wyrobu.

  3. Muszę Ci powiedzieć, że prawie natychmiast po wysłuchaniu nazwiska tegorocznej laureatki pomyślałam o Tobie! 🙂 Pamiętałam o tym, że nie podobały Ci się opowiadania Munro i zastanawiałam się, czy będziesz zaskoczona werdyktem.
    Niespodzianka, o której nie napisałam w kolejnym odcinku Plaży, to planowana kontynuacja przygód Bridget Jones (mam do niej sentyment mimo wszystko) pod tytułem „Mad About the Boy” i wyczytana w Guardianie wzmianka o tym, że dwa poprzednie tomy cyklu były wzorowane na książkach Jane Austen, „Dumie i uprzedzeniu” oraz „Perswazjach”. Nawiązania do „Pride and Prejudice” były dla mnie widoczne od samego początku, ale zastrzelili mnie tymi „Perswazjami”. 🙂 Część trzecia Bridget ma być mroczna i melancholijna, co mnie niepokoi, bo trudno mi sobie to wyobrazić. 🙂

  4. Lirael: O kolejnych przygodach Bridget już gdzieś słyszałam, ale to że mają być mroczne jest faktycznie dużą niespodzianką. Ciekawa jestem co takiego będzie się tam działo. W każdym razie zaliczam na Twoje konto pierwsze zaskoczenie :). Zastanów się proszę którą nagrodę byś chciała.
    tommyknocker: Moja edycja też jest opatrzona obrazami. Jakoś impresjoniści bardziej mi tutaj pasują od nowoczesnych fotografii. Do czytania Prousta niestrudzenie zachęcam 🙂

  5. Ten smutek mnie też wydaje się mało prawdopodobny, zobaczymy, czy to nie jest tylko chwyt reklamowy.
    Bardzo Ci dziękuję. 🙂 Marzyłby mi się „Homo Historicus”.

  6. Lirael: W takim razie proszę o przesłanie na maila peek-a-boo@gazeta.pl adresu an który ma być przesłana książka :). jutro jeszcze na pewno nie wyśle, bo będę czekała na pokazanie się kolejnych dwóch zwycięzców, co, mam nadzieję, nastąpi przed końcem tygodnia.

  7. foma : jeszcze nie, tylko pierwsza nagroda zgarnięta;). Bo pierwsze zaskoczenie zawsze najmocniejsze ;). Ale zmartwychwstanie szanownego Komisarza Fomy powinno być odpowiednio uczczone, dlatego proponuję wolne miejsce drugie. Do wyboru jest ekhem, Godzina pąsowej róży lub Delicje Ciotki Dee. Jakbyś wybrał tytuł pierwszy, zafundowałbyś mi niezłe kolejne zaskoczenie;)

  8. U mnie zaskoczeń brak, ale przyłączę się do głosu Lirael odnośnie wyboru Munro – również pomyślałam o Tobie, Buksy.;)
    I teraz zastanawiam się nad tym, co napisałaś wyżej: czy Munro rzeczywiście pisze feministyczne przypowieści? Owszem, pisze o kobietach, ale mam wrażenie, że podobnie pisałaby o mężczyznach.;) O dziwo, ponoć wielu panów ceni sobie jej pisarstwo.

  9. czytankanki: Widzę, że stałam się głównym wybrzydzaczem na prozę Noblistki 😉 Faceci ja lubią, bo to tak prosto i bezuczuciowo opowiedziane historie 😉

  10. Bezuczuciowo, powiadasz. Ja bym powiedziała: bez egzaltacji.;) Niedawno czytałam ponownie „Ucieknierkę” i wciąż mi się podoba, ale rozumiem, że można ją uznać za „zwykłe” pisanie.

  11. czytankianki: egzaltacji też nie lubię, ale trochę ikry i iskry owszem. Tego mi właśnie w tej prozie brak. Za to podoba mi sie wygląd pisarki, mogłabym tak, gdy dotrę do jej wieku, się prezentować 😉

  12. czytankianki: Nie wiem jak było 20 lat temu, teraz jest całkiem dobrze, no może tylko odpuściłabym tę dziwaczną opaseczkę widoczną na niektórych zdjęciach 😉

  13. czara: Prousta najlepiej chyba w oryginale czytać, której to możliwości szczerze Ci zazdroszczę :). Dzięki za gratulacje, czuję ciężar tej ilości notek na moich, wykrzywionych od ślęczenia przy kompie, barkach 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s