Dzień: 12 października 2013

trzy na trzysta (konkurs i inne niespodzianki)

Towarzyszka

Trzechsetny zapis zastaje mnie w stanie zaskoczenia. I nie chodzi tylko o to, że czas tak szybko kolejną setną notkę przyniósł. Tylko, że wraz z nią nadeszło sporo niespodzianek. Największa to literacki Nobel dla Munro. Serio, wiedziałam, że jest typowana, ale nie sądziłam, że ma szanse. Czytałam jeden tom jej opowiadań i mam wrażenie, że mocno jakością ta proza odstaje od tej autorstwa innych noblistek, jak Muller czy Lessing. Lessing może nie zawsze kształtuje w swoich opowieściach zgodne z moimi opinie, ale krystaliczność i precyzyjność tworzonych przez nią zdań wprawia mnie w stan nieustannego podziwu. Przy Munro nic się takiego nie dzieje, to pisane przeciętnie zasobnym w styl piórem feministyczne przypowieści. O ile idea często się z moimi przekonaniami zgadza, to forma raczej nie trafia w moje estetyczne upodobania. Ale co tam, może po prostu nie ten co trzeba zbiorek do czytania wzięłam.

Przechodząc na własne podwórko, muszę wspomnieć o najprzyjemniejszej z niespodzianek. Czyli pojawieniu się, po chyba trzech latach zapowiedzi, Dzienników Osieckiej. Na razie jest pierwszy tom, młodzieńcze zapiski, czyli będzie o prywatkach i chodzeniu do szkoły. Może nie jest to ten etap życia poetki, o którym chciałabym najwięcej wiedzieć, ale i tak pierwszy tom kupiłam.

Z radością też odnotowuję wznowienie dzieł Prousta, które właśnie się w księgarniach pojawiło. Zaskoczyło mnie co prawda mocno żałobne w formie wydanie. Czarno biała okładka z żółtym pasem w poprzek, kojarzy mi się bardziej z raportem z kronik policyjnych, niż z prowadzeniem dawnych opowieści. Będę trzymała kciuki i za wydawnictwo i za czytelników, by nie doszło do straszliwej pomyłki i książki nie brano za francuski, bliżej nieznany kryminał. Uważajcie, jedyne co jest tu zabijane to czas, sprawców jest zdecydowanie zbyt wielu, ofiara często okazuje się głównym podejrzanym, i na dodatek nie wiadomo, czy zbrodnia zostaje popełniona skutecznie.

Zupełnie prywatną niespodziankę miałam kiedyś klikając na mój stary blog książkowy. Okazuje się, że po ponad roku nieobecności moje stare zapiski znowu jakimiś tajnymi kanałami wyłoniły się z czarnej dziury internetowego niebytu. Cieszy mnie to bardzo, skłania do wspomnień i podsuwa pewien pomysł. Na konkurs okolicznościowy. Do wygrania byłyby trzy tytuły, od dawna przeze mnie przeczytane, wygrzebane specjalnie dla Was na jednej z bibliotecznych wyprzedaży.

 nagrody

Delicje Ciotki Dee to ciągle aktualne obrazki obyczajowe z pobytu polskiej socjolog na amerykańskim Midweście. Godzina Pąsowej Róży to ulubiona książka mojej młodości, która zapoczątkowała moje upodobanie do podróży w czasie. Homo Historicus to zabawna i gorzkawa opowieść ze światka akademickiego. A co trzeba zrobić żeby otrzymać wygraną? No cóż, proszę Was, zaskoczcie mnie. Do tych wymienionych przez mnie, dodajcie jakąś niespodziankę z życia książkowego. Wpiszcie ją wprost w komentarzach lub u siebie na blogu, podając w komentarzach linka. Na koniec niespodzianki wymieńcie, która z książek chcielibyście otrzymać. Autorzy trzech wpisów, które wywołają moje największe zaskoczenie zostaną nagrodzonymi laureatami konkursu.

mowa o:

notkowanie