Szaro, buro, jak przyjemnie

autumn

Coraz bardziej wypada tylko siedzieć w domu i się grzać. Tak mi się wydaje, tak mówią i inne książkowe blogerki. A nawet jeśli nie całkiem jeszcze pora zawijania w koce, zaparzania herbat nadeszła, czas się do niej przygotować. Wycieczki do herbaciarni i księgarni mają teraz pełne uzasadnienie. Muszę uzupełnić zapas herbaty waniliowej, wyjątkowo dobrej do picia podczas jesiennych chłodów. Marzy mi się też smak pomarańczowy, może i malinowy, a także wytrawna czarna mieszanka. Do tego biszkopt ze śliwkami i coś do czytania. Żadna siła mnie w takich okolicznościach z domu nie wygna, nawet bilet lotniczy na Karaiby nie miałby szans wywabienia mnie z mojej rozkosznej norki, zawalonej gazetami, książkami i ciepłymi swetrami.

Choć niedługo naprawdę będę miała tutaj za ciasno. Z powodu tych przygotowań do zimniejszej pory roku znowu częściej zaglądam do księgarń. Nie wiem dlaczego, ale wydaje mi się, że tam, jak w odzieżówkach, powinien czas sprzedaży dzielić się na sezon letni i zimowy. Na sezon pierwszy byłyby lektury szybkie, przygodowe, kolorowe. A na zimowy coś refleksyjnego, jakieś historie pisane długo i zawile, do mozolnego czytania w coraz wcześniej zaczynające się wieczory. W upały przecież nawet nie patrzyłam w stronę Prousta, a jak tylko termometr pokazał poniżej 20 stopni, zaraz sięgnęłam po kolejny tom serii i pewnie niedługo go skończę. Co potem? A pewnie coś z poniższego jesiennego stosu:

wrześniowy 1

W którym znalazły się:

  1. Najbardziej zimowo przysposobiona Dodie Smith, po której spodziewam się lekko gotyckiej opowieści, idealnej do czytania przy płonącym kominku. Którego to zresztą gadżetu w mieszkaniu nie posiadam. Za to deszcz i śnieg za oknem będę miała pewnie jak wszyscy, a takie tło też świetnie powinno do tej książki pasować.
  2. Wyszperany na wyprzedaży Malarz Świata ułudy Ishiguro, który kiedyś zanudził mnie ślimaczym tempem narracji. Sam tytuł tej książki brzmi pięknie, a pobieżny przegląd zawartości dał nadzieję na to, że jednak cos będzie się w niej działo, wiec zaryzykowałam
  3. Opasła biografia Hłaski, która powinna starczyć na wiele godzin czytania.
  4. Towarzyszka Panienka, którą zamierzam brać sobie do wanny, choć trochę boje się co będzie po paru chlapnięciach z tym klejonym, miękkim wydaniem
  5. dwie Nancy Mitford, Podarowana przez Patrycję (dziękuję :)), budząca zachwyty wielu czytelników Pursuit of love i od dawna przeze mnie zachwalana Zelda. Której wznowione wydanie straszy upiornym różem na bokach okładki. Na szczęście zawartość wynagradza cierpienia związane  z patrzeniem na kwintesencje kiczu jaka niewątpliwie stanowi oprawa graficzna książki.
  6. Cwaniary Chutnik, które i gabarytem i zawartością powinny być dobre na dotorebkowe, podróżnicze czytanie.
  7. felietony Chatwina, które zachowam na szare, przedwieczorne godziny.
  8. Gawalda, z którą pewnie zaczekam na lato.  

mowa o:

jesien

Advertisements

30 uwag do wpisu “Szaro, buro, jak przyjemnie

  1. Zeldę czytałam i mam.Może do niej nawet wrócę. O Hłasce bym chętnie poczytała bo to barwna postać i znająca wielu z tamtego okresu, niechlubnie przyczynił się do śmierci Komedy, o którym wzmianka też pewno w książce jest. I jeszcze Ishiguro by mnie interesował.
    Czytania trochę będzie.

  2. natanna: Zeldę tez kiedyś czytałam, ale nie była moja. Teraz z przyjemnością ją sobie przypomnę. Hłasko powinien być interesujący, choć ta historia z Komedą to tragedia wielka. Ale co sobie chłopaki poszaleli to ich.
    tommyknocker: widzę, że mamy podobne oczekiwania, miejmy nadzieję, że książka je spełni.

  3. oj, jak miło, że nie ja jedna uważam szarugę jesienną za przyjemny okres!
    „Zdobywam zamek” kiedyś czytałam, bardzo przyjemna lektura, pozytywnie mnie zaskoczyła, bo w księgarni, w której wtedy pracowałam, mieliśmy ją w dziale książek dla młodzieży 😉
    czytając listy Nancy Mitford do Heywooda Hilla natknęłam się na historię właśnie odnośnie „Zeldy” – Nancy w tym samym czasie wydała biografię Fryderyka Wielkiego, a wiele osób myliło dwie panie przysyłając zapytania do księgarni Hilla „o dwie najnowsze książki Nancy Mitford”. Nancy Mitford twierdziła, że ówczesny księgarz złośliwie (nie lubili się chyba) wysyłał tylko jedną, biografię Zeldy Fitzgerald, i tym tłumaczyła słabą sprzedaż swojej książki 😉

  4. Co tam zamek, Dodie Smith zdobywa polską blogosferę 🙂

    Zazdroszczę i świeżej Zeldy, i tłuściocha Hłaski. Ale przede wszystkim Prousta – sama trafiłam znacznie gorzej w wyborze lektury „do zaczytania się”. Niestety. A jesień zdecydowanie sprzyja książkom dobrym, masz rację.

  5. patrycja: no pewnie że przyjemny, można cały dzień w betach spędzić pod pretekstem niedogrzania :). Cieszę się, że masz dobrą opinie o Zdobywam zamek, bo trochę sie obawiałam, że za duża na te książkę jestem 😉 Właśnie mi uwiadomiłaś, że Zeldę napisała Nancy Milford, nie Mitford, hehe, niedowidzenie z nieuwagą mogą dać naprawdę zadziwiający efekt 😉
    maiooffka:Po przeczytaniu opinii u Padmy i zachęcie obejrzałam Jodie w księgarni i wzięłam szybko do kasy. Zobaczymy jakie będą efekty. A jaka to Twoja lektura nietrafiona? Chyba nie Tuwim, o którym piszesz?

  6. buksy, Tuwim to tylko wspomnienie z okazji urodzin. I natchniony dziennikarz WL bardzo mnie ubawił 🙂

    A zabrałam się za pisarkę, której już nobla wróżono i przepowiadano, więc oczekiwałam małej uczty czytelniczej w orientalnej przyprawie. Elif Safak (vel Shafak) okazuje się jednak duchową siostrą Paula Coelho. Konsternacja :/

  7. maiooffka: O serio, taka kiepska? Bo u mnie już od paru lat czeka jedna jej książka i jakoś nie mogę się do niej zabrać. teraz zdemotywowałaś mnie zupełnie.

  8. Bardzo kiepsko, nawet jak na czytadło obyczajowe czuję się niemile oszukana. Ale dotyczy to „Czterdziestu zasad miłości”, może inne książki wyszły jej fantastycznie ;P

  9. maiooffka: Skusiłam się na pierwszą, pchli pałac to się nazywało, o ile dobrze pamiętam. Kilkanaście historii mieszkańców jednej kamienicy miało to dziełko zawierać. Jak jest naprawdę, jeszcze nie sprawdziłam.

  10. A ja skusiłam się w ostatnim czasie aż na cztery jej książki ufając pewnej opinii. I już wątpię, czy do wszystkich zajrzę. Chociaż ogólny zachwyt nad jej prozą pozostawia jeszcze kwestię, czy to ze mną wszystko jest w porządku 🙂

  11. maiooffka: Pozostaje Ci urządzić konkurs z fantami dla wielbicieli autorki ;). Których zdaje się w koło nie brak ;).

  12. buksy: wiesz, ja chyba też mam taką samą wadę wzroku, bo że to są dwie różne panie uświadomiła mi to dopiero powyżej opisana historia 😉 (dlatego też ją zapamiętałam!)

    maiooffka: odnośnie Elif Safak to już gdzieś też słyszałam, że jest nieciekawa! szkoda tylko, że masz aż tyle jej książek, ale pocieszę Cię, że i mnie zdarza się obkupienie się w autora, którego później nie czytam… nie pozostaje nic innego, tylko skorzystać z rady buksy! 🙂

  13. patrycja, dzięki za pocieszenie – zawsze to w kupie raźniej 😉 Nawet jeśli chodzi o grupowe błądzenie i niedocenianie perły literackiej. Szkoda jednak Safak, bo tematyka jej książek brzmi naprawdę ciekawie i przeciętny pisarz powinien z tego wykuć złoto.

  14. A propos dwóch Nancy – jest jedna Milford i jedna Mitford 🙂 „Zdobywam zamek” – ech, od dawna chcę przeczytać i jak to się dzieje, że czytam co innego? A Safak – mnie się „Pchli pałac” podobał, chociaż dopiero od połowy, ale ogólnie wspominam go nieźle (a fanką Coelho zdecydowanie nie jestem).

  15. maiooffka: Przynajmniej cztery nowe tomy Ci się uda znowu wcisnąć ;). A jeśli o noblistów chodzi, to tegoroczny jakoś zupełnie mnie nie skusił. A Ciebie?
    patrycja: I pomyśleć ze wszem i wobec głosiłam od dawna że Mitford to czytałam hoho ile lat temu, i ze się na jej talencie poznałam 😉 Ale w sieci tez gdzieś znalazłam informacje ze to Mitford właśnie o Zeldzie pisała, wiec nie tylko nam wzrok figle płata.
    maiooffka, patrycja: Jeśli chodzi o robienie zapasów z autorów, których się potem nie tyka, to u mnie tak jest z Pamukiem i Barnesem. Choć podobno to wielkie talenty, jakoś się za nich zabrać nie mogę.

  16. buksy, Mo Yan przed ogłoszeniem nagrody miał paskudnie niskie oceny książek na wszelkich portalach. A i ludzie chcieli go prawie za darmo oddawać. Oczywiście z Noblem w kieszeni noty poszybowały w górę, a ceny oszalały. Trochę trudno mi jednak uwierzyć, że jego proza nagle nabrała tak cennych walorów, więc póki co odpuszczam 😉

    Za to wysokie oceny Shafak plus dopiero prognozowane nagrody dawały nadzieję, że coś jest na rzeczy. Zwłaszcza, że zawsze obok gdzieś pobrzmiewa nazwisko Pamuka. Tylko że on jeśli nawet nie porywa chwytliwym tematem, to serwuje solidną literaturę, a Shafak to coś z półki Gabaldon z wkładką z uduchawiających złotych myśli. Nie moja bajka.

    U mnie pewnie połowa zbiorów to kolekcje poczynione w dowód zaufania społecznego ;P

  17. maiooffka: Kiedyś tez tak miałam, że jak przeczytałam dobra opinie to brałam książkę w ciemno. Oczywiście zawiodłam się parę razy i teraz staram się przynajmniej przejrzeć zachwalany tytuł w księgarni. Choć znowu nie zawsze jest na półkach to, co mnie interesuje. Także dalej robię pomyłki, zwiedziona czyimś zachwytem. Najlepiej byłoby mieć obficie wyposażoną w nowości bibliotekę publiczna pod bokiem, niestety w mojej zakup nowości jest na chybił trafił ( bardziej chybił, jeśli o moje potrzeby chodzi;)), a kolejki do nich zawsze ogromne.

  18. buksy: te dwie panie są chyba dosyć często mylone, więc nie ma się czym przejmować 😉 spotkałam się kilka razy w internecie z przypisywaniem książek Mitford pani Milford.
    buksy, maioofka: tak samo mam z Pamukiem i Bernesem, stoją sobie na półce i czekają aż się nad nimi zmiłuję… Mo Yan mnie w ogóle nie interesował, więc przynajmniej to mam z głowy, mam podobne podejście jak maioofka. chciałabym tylko umieć częściej korzystać z bibliotek, to by rozwiązało mi wiele problemów!

  19. patrycja: to ciekawe z tym Pamukiem i Barnesem, że ich tak na półce, z dala od siebie, trzymamy. Pamuka czytałam tylko Stambuł, nie było to złe, ale się nie zachwyciłam i jakoś mnie nie pozostałe tytuły nie kuszą na tyle żeby je czytać, tylko żeby kupić ;). Ale może zimą, zgodnie z moją teorią lektur powolniejszych na chłodniejszy sezon, wreszcie się za zapasy z Pamuka zabiorę.

  20. patrycja: U mnie ten tytuł zalega na półce od lat. Może Twoje pochwały wreszcie skłonią mnie do poczytania, pamiętam, że książka budziła wszędzie zachwyty.

  21. lilybeth: Coś się porobiło i Twój komentarz wylądował w spamie, na szczęście udało się to odkręcić :). Zdobywam zamek jakoś wcześniej nie rzuciło mi się w oczy, choć mam niejasne wrzenie ze kiedyś mignął mi ten tytuł na którymś z blogów angielskojęzycznych. Angielskie powieści zawsze mi pasowały do zimowego ocieplania wiec się skusiłam.

  22. patrycja: Jakbyś się nie zachwyciła to tez powiedz, to nie będę sobie tym tytułem głowy zawracać ;). Choć mam nadzieję, że jednak będziesz zadowolona.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s