Dzień: 8 września 2013

Dziadzia F.

czytanie 1Dla mnie w dzieciństwie Fredro był tym, czym pewnie teraz jest Roni McDonalds dla maluchów. Uosobieniem dobrodusznego staruszka, który dostarcza zabawy. Zwariowana małpa w czepku do kąpieli zastępowała skutecznie plastikowe gadżety spod znaku żółtego M. A to co wyrabiali Paweł i Gaweł? Czy może być przyjemniejsze zajęcie niż łowienie rybek we własnym pokoju zamienionym w wielkie akwarium? Tragiczne losy osiołka, któremu za dużo w żłobie dano, to najsmutniejsza bajka jaką można przeczytać czterolatkowi. Na szczęście na otarcie łez i zwiększenie apetytu można było zaszlochanemu niejadkowi  wyrecytować wierszyk o pichceniu zupy na gwoździu.

małpa

Potem w szkole udało nam się z F. pozostać w przyjaźni. Pewnie dlatego, że pośród ponurych lub nudnych opowieści serwowanych nieszczęśnikom uwięzionym w szkolnej lawie, historie Fredry tchnęły staroświeckim, ale jednak, poczuciem humoru. Niezapomniana scena dyktowania listu Wacławowi śmieszyła tym bardziej, że czasem przypominała scenę dyktowania nam notatek przez panią od polskiego. Westchnienie Klary krokodyla daj mi luby wzbudzało w nas chęć podwyższenia wymagań w stosunku do naszych gapowatych równolatków. Nigdy nie bawiliśmy się na lekcjach tak dobrze, jak przy odczytywaniu fragmentów tekstów z lektur Pana Aleskandra.

czytanie 8

Pomna i wdzięczna wspólnej przeszłości, pilnie stawiłam się na wczorajszą akcję. Przeczytałam na głos parę linijek wiersza, jak wszyscy. Układałam zgadywanki. Jak wszyscy. Wzdychałam jak nieliczni przybyli, że nie ma prawdziwego tłumu chętnych oddania pokłonu dramaturgowi. Który mu się przecież jak najbardziej należy.

mowa o:

czytanie 3

Reklamy