triki i uniki

Staroświecka ze mnie babina, czego dowodem jest między innymi trzymanie ciągle w domu telefonu stacjonarnego. Którego numer kiedyś wylądował w książce telefonicznej, ergo stał się dostępny dla wszelkiego rodzaju reklamodawców, sprzedawców i ankieterów. Rezultat jest taki, że gdy właśnie wymaluje w połowie paznokcie, albo ubiorę już jednego buta, czy zmyję dokładnie całą podłogę, rozlega się dzwonek. Gonię wiec po słuchawkę, niszcząc lakier na paznokciach, skacząc na jednej nodze lub zadeptując świeżo wypolerowany parkiet. Po to tylko, by dostać zaproszenie na pokaz gotowania na parze lub ścielenia łóżek kołdrami z wełny lamy nepalskiej. W takim momencie mam ochotę się mścić. Na tym który zawraca mi głowę, na nieszanującym mojego czasu i prywatności dzwonniku. I ostatnio nawet wiem jak. Dla tych, którzy też chcieliby wiedzieć jak wygrać walkę z telemarketingowym gladiatorem, poniżej zamieszczam niezwykle pouczającą rozmowę instruktażową.

tele 1tele 2źródło: Pablo Tusset „Najlepsze co może się przydarzyć rogalikowi” str 13-14

Advertisements

8 uwag do wpisu “triki i uniki

  1. Dobre! Na domowy numer nie dzwonią do mnie ankieterzy, za to do pracy – zatrzęsienie. A to średnio 10-15 minut z życia wyjęte. Z jednej strony mi ich szkoda, bo mają niewdzięczną robotę, z drugiej gonię bezczelnych sprzedawców, co to po dwóch zdaniach już się spoufalają. „Kochaniutka” to dla mnie szczyt szczytów.;(

  2. „Kochaniutka” w rozmowie handlowej??? chyba ktoś nie przyłożył się przy tworzeniu scenariusza i odsłuchu jakościowego…

    a z innej beczki, zdarzyło mi się zagrać ostatnio w 20 pytań, a właściwie uczyć grać, i pomyślałem sobie, że oprócz znanych kategorii: osoba, miejsce, rzecz można dodać kategorię książka</i?.
    i tu otwiera się ogromne pole do konkursów wypełniających czas pomiędzy jedną recenzją a drugą, aktywizują się czytelnicy, uwaga się wyostrza, a możliwe pytania kłębią się po blogosferze. wystarczy, tylko że ktoś powie
    hmmmmm, już mam, kategoria „książka” ;]

  3. @ foma

    „Kochaniutka” chyba zapomniała, że jest w pracy, wtrącała to słowo co chwilę. Po mojej uwadze, że nie życzę sobie, aby tak się do mnie zwracała, po prostu rozłączyła się z trzaskiem.

    Zabawa w 20 pytań z kat. „książka” to przedni pomysł. Tylko czy dalibyśmy radę rozszyfrować tytuł w 20 podejściach?:)

  4. @ czytankianki
    jak się nie sprawdzi, to się nie dowie, czy się da. skoro daje się w innych kategoriach, to dlaczego tutaj miałoby się nie dać? szczególnie że, z konieczności, rzecz działaby się w Sieci, ze wszystkimi jej udogodnieniami i podpowiedziami. jedynie przy doborze tutułów należałoby się umówić, że wyniera się ksiązk które mają swoją polską wersję (czyli polskie lub przetłumaczone), nie wybiera się książek wydawanych własnym sumtem w śladowych ilościach itd.
    gdyby nie brak czasu, nawet pokusiłbym się o symulację dla konkretnego dzieła (np. „Mistrza i Małgorzaty”), ale że czasu brak, podzielę się kilkoma kluczowymi pytaniami:
    – czy książka została napisana w oryginale po polsku / angielsku / niemiecku / hiszpańsku
    – czy książka została napisana przez Europejczyka
    – czy autor książki jeszcze żyje
    – czy książka wydawana jest w kilku tomach
    – czy książka to dramat / poezja / zbiór esejów / powieść / biografia

  5. czytankianki: „kochaniutka”, o rety, a mnie przejmuje zgroza jak pan lub pani zaczynają mi mówić po imieniu.
    foma; gry zupełnie nie znam, ale ze mnie ogólnie jest ciemna masa, jeśli chodzi o szarady i zabawy towarzyskie.

  6. świetny pomysł, chyba sama pomyślę nad jakimś scenariuszem 😉 do mnie kiedyś ktoś wyskoczył per „niunia”. zaniemówiłam.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s