z Włochem na walizkach

Lizbona 8

Aby zrozumieć czym jest saudade, nic lepszego zatem, jak doświadczyć jej bezpośrednio.

Lizbona 19

Najwłaściwsza chwila jest oczywiście zachód słońca, kanoniczna pora saudade, ale nadają się także niektóre wieczory pełne atlantyckiej mgły, kiedy nad miastem rozpościera się zasłona i zapalają się latarnie.

Lizbona 17

Stojąc tam samotnie i patrząc na panoramę rozciągającą się przed wami, odczujecie może pewien rodzaj wzruszenia.

Lizbona 16

Wasza wyobraźnia, zakłócając bieg czasu, nasunie wam myśl, że kiedy wrócicie już do domu i do swoich przyzwyczajeń, ogarnie was tęsknota za uprzywilejowana chwilą w waszym życiu, kiedy staliście na przepięknej , pustej lizbońskiej uliczce i spoglądaliście na wzruszającą panoramę.

Lizbona 27

I o to chodzi: ogrania was tęsknota za chwila, która staje się właśnie waszym udziałem.

Lizbona 26

To jest nostalgia za przyszłością. Doświadczyliście osobiście saudade.

Antonio Tabucchi, „Podróże i inne podróże”, str 140

Ględoła, męczybuła i chwalipieta. Bufon narcystyczny, euforyczny koneser, snob i maruda. Wszyscy tkwią w owym autorze, którego zdolność wyprowadzania z równowagi i zanudzania czytelnika osiąga nadzwyczajne stadium symbiozy.

Wkurzał mnie, ten goguś paniczykowaty, co to w wieku dziecięcym  przedeptał Florencję wzdłuż i wszerz, zapoznając wszelkie jej arcydzieła i wyroby sztuki znakomitszej. Ten wyrafinowany obieżyświat, co nie, nie, nie postawi nóżki ni leżaczka wśród anglosaskich zadów roztytych i żwawych niemieckich odyńców. Ach, pfe, on się zwykłych hoteli brzydzi, jeśli u obcych ma mieszkać, to niech to będzie pałacyk wśród samotnych wzgórz. Lub choćby stara willa przekształcona w pensjonat przez neoklasyczne damy.

Naprawdę, czytając to wszystko przy blasku hotelowej lampki, nie jeden raz miałam ochotę walnąć książkę o ścianę i tam, w rogu upadłą, pozostawić. Jednak czytanie kontynuowałam. I nawet autorowi niejedno wybaczyłam. A to dzięki temu, co o Lizbonie i Portugalii napisał, kraju, który musiał być mu niezwykle bliski. Tabucchi wybrał go sobie przecież na drugą ojczyznę. Powodem było na pewno wielkie w nim rozmiłowanie. Cóż wiec, niech się elokwencją popisuje, wali eposem, pompatycznym tekstem zagęszcza ostatnie strony. Za to jak mi Antonio Portugalię wytłumaczył, jestem skłonna na resztę przymknąć oko.

mowa o:

Antonio

Advertisements

15 uwag do wpisu “z Włochem na walizkach

  1. nutta: Niestety nie. U mnie w bibliotece nie ma, w księgarniach tez ciągle nie. A zdaje się że to jedna z jego najlepszych książek. W Podróżach Tabucchi nawiązuje do niej przy okazji portugalskich opowieści i jest to jeden z najciekawszych fragmentów książki.

  2. Próbowałam czytać opowiadania Tabucchiego z tomu „Czas szybko się starzeje”, bo mi się tytuł podobał (hehe!), ale jakieś trudne były, bo próbowałam czytać po włosku… Planuję jednak kolejne podejścia, może do czegoś innego, „Plac włoski” na przykład – czytałaś?

  3. patrycja: Kiedyś usiłowałam czytać Zaginioną głowę Damascena Monteira, niestety szybko książkę porzuciłam. Była to jakaś bardzo historyczna opowieść, która zupełnie mnie nie zainteresowała. Dlatego chciałam spróbować Requiem, które jest chyba bardziej oniryczne niż historyczne 😉

  4. Jeśli Antoni potrafi wytłumaczyć Portugalię, to może i ja dam się ponieść. Okładka taka zachęcająca, szczególnie latem.;) Wypiłoby się porto w Porto.;)

  5. czytankianki: Weź pod uwagę że o Portugalii jest tylko jakieś 20 stron. Reszta jest, no cóż, mocno przegadana. A do Porto niestety nie dotarłam, za to w wersji płynnej na szczęście przytrafiło mi się niejedno z nim spotkanie ;).

  6. Jeśli tylko 20 stron, to Włoch musi być wielkim gadułą.;(
    I Porto, i porto warte grzechu, wydaje mi się zresztą, że Portugalia może budzić tylko pozytywne wrażenia. Jak uważasz?

  7. czytankianki: Owszem, straszna z niego pepla ;). Portugalia budzi pozytywne wrażenia, ale z bezgranicznym zachwytem bywa już różnie 😉

  8. Bezgraniczny zachwyt może nie, ale grzebię w pamięci i nie znajduję obciążających dowodów.;)

  9. czytankianki: faktycznie obciążających raczej brak. Czyli orzeczenie na korzyść podsądnego 😉

  10. Ja probowalam jedno opowiadanie papli po wlosku i niestety poleglam… 🙂 moze w tlumaczeniu sprobuje, ale raczej nie te notki z podrozy 🙂

  11. magamara:Tłumaczenie Podróży marne raczej, wydaje mi się, że w oryginale może być to lepsze. Albo się tylko łudzę 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s