Dzień: 9 Maj 2013

Mówię B

majowy kolaz

B jak bestseller, który udało mi się wyszarpać z wyprzedażowych stosów na tegorocznym majowym kiermaszu. Dumna jestem z tego powodu niesłychanie, bo tłum kłębił się ciasno i duszno, a to maleństwo naprawdę słabo się wyróżniało w rzędzie ksiąg za złocisza sprzedawanych. Ale mam i się napawam, i dziwie tez trochę, że się z biblioteki pozbyli. Stan więcej niż dobry, Pereca naokoło wznawiają (ale nie to akurat, co najlepsze) a panie buch z półki i prawie na rozpałkę ludziom dają. Fakt nikt się na niego nie patrzył nawet, ludzie brali sensacyjki, bajki dla dzieci i lektury. W każdym bądź razie duch czytelniczy w narodzie na pewno nie ginie, bo więcej się przy tym stoisku chętnych nagromadziło niż przy cukrowej wacie i balonikach razem wziętych.

zdjecie

B jest też jak boys, boys, boys, którzy rządzą w najnowszym wydaniu Książek. Czytali/łyscie? Przegladali/ły? Jak mi nie wierzycie, to zerknijcie zaraz na drugą stronę, gdzie jest rubryka piszą dla nas: znajdziecie tam tylko jedną kobietę na dziesięciu mężczyzn. Średnia wychodzi prawie jak w polskim Sejmie. Najwidoczniej dla pan redaktorek przeznaczono glajmurowe getto pt Wysokie Obcasy. Drugie B w magazynie to bylejakość przy opisywaniu reprodukcji i fotografii. Najlepszy przykład: wielkie zdjęcie przy artykule na temat Stanisławy Przybyszewskiej. Kim jest ten chłopiec w sepii diabeł nie odgadnie. Czy przebrana Stanisława? Czy jej ociec za młodu? A może dziadek autora? Zero informacji, za to zdjęcie Toma Cruisa umieszczone parę stron dalej, jest dokładnie podpisane, bo a nuż ktoś nie wie jak Tomcio wygląda. Umieszczone w tekstach portreciki Toma Cromwella czy Robespierra (?w domyśle, bo też nie podpisane) nie maja autorów ani miejsca obecnego pobytu. W końcu może i słusznie, przecież zmarły malarz o prawa autorskie się nie upomni, a żaden kustosz Nashional Gallery czy Luwru polskich gazet nie czyta.

 Cromwell

B jest tez wspomnieniem Book day. Wpadłam z okazji tego święta w mały amok bestbajowy i zamówiłam nie jeden, a kilka zestawów książek, na dodatek z bardzo różnych powodów.

 zając

Zająca o Bursztynowych oczach wzięłam, bo była to jedyna rzecz reklamowana w Harpers Bazaar, na jaką mnie było stać.

 stos 2

Moje Nagrody Bernharda, Paryski express i Gierki kupiłam, bo miały okładkowe fotografie w wyrafinowanych odcieniach szarości. Będzie się to świetnie komponować rozłożone na mojej grafitowej kanapie.

stos 4

Perec wpisuje w się nurt minimalistyczny. Ta czerń i biel, czysta klasyka, stanowi dobre połączenie z prostotą ikeowskich mebli.

007

Żeby nie przesadzić z monochromatycznością zaczęłam wprowadzać do moich zestawów odrobinę odcienia ciepłego. Stad najnowszy Cortazar, Kawakami, trzecia cześć Czekolady Harris i tak apetycznie brzmiący tytuł: Malina. To wszystko ma imitować pierwsze przebłyski słonecznego lata.

 stos 3

Powodów zakupu Severiny, Samozwaniec, Kuncewiczowej  nie muszę chyba nikomu tłumaczyć. Wystarczy pomyśleć: plaża, morze, ręcznik kąpielowy, błękitny albo  tęczowy. Wyobraźcie sobie jak będzie to wszystko razem pięknie wyglądać.

A teraz idę szukać kolejnych inspiracji.

mowa o:

Elle Deco

Reklamy