pod zasmarkanym aniołem

domostwo

Cały wyblakł, calusieńki, od lakierków po pukle. W świetle dnia to go już teraz w ogóle nie widać, alleluja. A nocą to tak tylko ociupinkę. Biedaczek, tyle czasu czekał, że prawie całkiem się uduchowił…Raz to się nawet zgubił we mgle, ledwo go znaleźliśmy

-czekaj, czekaj, bo nie nadążam. To czym…kim jest ten panicz?

-No jak to kim, alleluja? Widmem.

Marta Kisiel „Dożywocie”, Str 33

Końcówkę roku sprawiłam sobie wyjątkowo lekką czytelniczo. Najpierw całe święta zajmowałam się czytaniem wielkiej baśni. Potem, na czas biurowego między wolnym trwania postarałam się znaleźć coś, co by nie obciążyło moich przyprószonych niedospaniem i obżarstwem myśli. Na szczęście tuz przed Świętami udało mi się zaopatrzyć w idealnie odpowiadającą tej potrzebie (podpowiedzianą przez Bazyla) lekturę. Już sama okładka zapowiadała, że nie należy jej brać zbyt poważnie. Rzeczywiście. Historia miastowego kawalera dziedziczącego stara willę z aniołem, gadatliwym duchem i kucharzącą ośmiornicą, skomplikowana raczej nie jest. Można by nawet pokusić się o stwierdzenie, że jest sympatyczna, jak różowe bamboszki na stopach rzeczonego aniołka. Gdyby nie to, że na podobieństwo tychże bamboszków, przybranych jeszcze dwoma pstrokatymi kwiatkami, przyozdobiono ją zbyt obficie.

Autorka najwyraźniej bardzo chciała pokazać, że ma strasznie duże poczucie humoru. No i przedobrzyła. Napchała w tekst mnóstwo pseudozabawnych powiedzonek, przenośni, tasiemcowych akrobacji słownych. Myślom bohatera karze galopować jak stadom mustangów po prerii, a nastraszony tego rodzaju odnośnikami czytelnik zaczyna w końcu gnać przez kolejne strony, by uniknąć stratowania przez tabuny innych pisarskich uniesień. Całe szczęście zawsze może odsapnąć przy boku pyzatego anioła lub doznać wsparcia ze strony jednej z macek spiżarnianego monstrum, serwującego wszystkim frykasy własnego wyrobu. I tylko chciałoby się na koniec podszepnąć autorce, żeby od depilującego skrzydła aniołka pożyczyła pęsetki i wzorem swojego bohatera wyskubała z tekstu to, co może wzbudzić alergię u co bardziej wrażliwego czytelnika.

mowa o:

dozywocie 3

Reklamy

12 uwag do wpisu “pod zasmarkanym aniołem

  1. „od lakierków po pukle”! Nie wiem jak w zagęszczeniu, ale pojedyncze stokrotki są niesamowite.;)
    I kocia rodzinka na zdjęciu również! na koty jestem ostatnio wrażliwa, bo czytam Joannę Bator, a tam są przeróżne Kocińskie, Babcyjki, Dzikie Baśki , Apolonie Kitti Kitti (=kociary), tudzież kotpuszki itp.
    No, niestety, są też kotojady. Umiaru pewnie więcej niż u Marty Kisiel. Ale licentia poetica, dziś bym dała rozgrzeszenie za wszystkie nadmiarowe grzyby w barszczu.;)
    Pozdrawiam, przedszampańsko!

  2. Tamaryszek: są tam rodzynki, choć czasem robi się z tekstu angielski Christmas pudding, w którym od nadmiaru bakalii może zemdlić. Koteczki pasowały mi do puchato milusińskiej atmosfery książki, wiec je wrzuciłam koło amorka ;). Po Bator nie sięgam, jakoś mi nie leży. a z kotojadami już zupełnie mi nie po drodze. Również pozdrawiam przed Sylwestrowo.
    Bazyl: No mnie to drażni, ale od czego umiejętność przebiegania szybko wzrokiem po tekście ;). Bazyla poprawione, choć korci mnie, żeby zapytać, czy prośba o zmianę była podyktowana zasadami gramatyki czy przez nieznane mi sentymenta ;).

  3. Buksy, do Ciebie zawsze warto wpaść choćby po to, żeby obejrzeć nowe zdjęcie.;) Wszystkiego dobrego w Nowym Roku.;)

  4. czytankianki: Jak nie smakuje danie główne, to przynajmniej deserek jakiś jest ;). Dla Ciebie, Aniu, też, wszystkiego naj naj w Nowym Roku.

  5. Zaraz „nie smakuje”!;) Czasem po prostu człowiek nie ma co powiedzieć na temat danej książki, więc pozostaje milczeć. I kontemplować obrazki.;)
    Dziękuję za życzenia.

  6. Bazyl, nie Bazyli, więc Bazyla, nie – Bazylego 😀 A odpowiedź na pytanie o sentymenta i genezę znajdziesz oglądając „Hotel Zacisze” („Fawlty Tower”) 😛

  7. czytankianki: Bo o tej książce zasadniczo nie da się zbyt wiele powiedzieć ;). Oby życzenia się spełniły.
    Bazyl: Powinnam częściej oglądać profesora Miodka. A wzór faktycznie cudny. I chyba niedościgniony.

  8. Agnes: A we mnie obudziły jędzę. Która zresztą nigdy tak naprawdę nie śpi, co najwyżej drzemie.

  9. Odczucia wobec Dożywocia mam dokładnie takie same – za dużo, dużo za dużo.
    Wzystkiego dobrego w Nowym Roku!

  10. Anna: przydałby się jakiś życzliwy wykreślacz nadmiaru ;). Tobie tez Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s