przy świetle księżyca

marzyciele

Kiedy toczy się boje, wygrywa je i przegrywa, kiedy piraci znajdują swoje skarby, smoki zjadają swoich wrogów na śniadanie i popijają ich filiżanką lapsang souchong, ktoś musi opowiedzieć kawałki ich spłatanych opowieści. W tym jest magia. Jest ona w słuchaczu i dla każdego ucha będzie inna, i będzie miała na niego wpływ którego nie da się przewidzieć.

 Erin Morgenstern „Cyrk Nocy”, Str 423

srebrna

Przydarzyło mi się to kolejny raz. Książkę przeznaczoną pod choinkę podczytałam parę dni przez zawinięciem w papier. I stwierdziłam, że trudno, ale nie dam. Niedoczytanej, niedokończonej, z rąk nie wypuszczę. Muszę ją po prostu mieć na dni od dawien dawna uznane za najbardziej magiczne w roku. Bo ona idealnie do nich pasuje. I tytułem, i tematyką i nawet dotykiem. Aksamitna okładka daje palcom wrażenie przesuwania się po wyjątkowo szlachetnej materii, pluszowej draperii przysłaniającej okno wychodzące na zupełnie inny świat. Świat zaczarowanego cyrku, z namiotami w czarno białe pasy, i wszystkim utrzymanym konsekwentnie w tych dwóch odcieniach kolorów. Za to wrażenia skrzą się od barw.

bańki

Jeśli to wszystko brzmi infantylnie i egzaltowanie, to bardzo dobrze. Bo to jest w końcu czas kiedy trochę się dziecinnieje, kręcąc bańki błyszczące na choince i rozrywając papier na prezentach. Wtedy najlepiej sięgnąć po baśń. W której co strona będą inne cuda i czary. W tej właśnie tak jest. Dokładnie tak jak lubię, każdy niemal drobiazg wykonuje inne triki pod wpływem magii. Na rzecz tych mnożących się w każdym rozdziale dziwów jestem skłonna nawet odpuścić krzywienie się na przesłodzony wątek romansowy. Jak bajka to bajka, muszą w niej oprócz czarów być zakochane damy i rycerze. Niech sobie i będą dla mnie liczył się przede wszystkim cyrk i znajdujące się w jego namiotach zjawiska. Tak bardzo, że wzorem fanów le Cirque de Reves jestem skłonna zawinąć się w czerwony szalik i wypatrywać nadejścia nocy. A jeśli Wam szykuje się kilka pozbawionych gwiazd wieczorów, to sięgnijcie po te książkę. Na pewno doda im blasku. Bo feeria wyobraźni to przecież znacznie więcej niż zwykłe fajerwerki.

mowa o:

cyrk 1

Advertisements

8 uwag do wpisu “przy świetle księżyca

  1. Pocieszyłaś mnie. Książkę sprezentowałam rodzicielce z pewnymi wątpliwościami, ale teraz widzę, że może jej się podobać.

  2. czytankianki: Jeśli lubi baśnie, to na pewno. A jak Ty lubisz opowieści o cyrku, jak kiedyś wspominałaś, to też Ci się spodoba. Pod warunkiem, że nie będziesz miała zbyt wygórowanych oczekiwań. Mnie książka przypominała trochę Harrego Pottera, choć mniej w niej okropności.

  3. Jest szansa, że przeczytam – właśnie ze względu na cyrk.;) Dzięki za rekomendację.

  4. Poczytajka; razem z bombką kłaniamy się w pas i dziękujemy za komplementy 🙂
    czytankianki: proszę bardzo :). Ciekawa jestem jak ci się będzie czytało i z jakimi wrażeniami ją zamkniesz.
    patrycja: Hah, poczułam się mocarna jak wąż na rajskiej jabłoni ;). Tylko jest jedno ale, książka nie ma drugiego dna, to po prostu kolejna zabawa w wymyślanie czarów.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s