zmyślając wspomnienia

To bardzo proste, ledwie dopadną cię czarne myśli, musisz powtarzać najszybciej jak potrafisz „trzydzieści trzy żaby w żabotach żwawo szyją szuby z rzeszota”. Tylko uważaj, jak wymawiasz. Nie wolno się pomylić! Zobaczysz, to niezawodne.

Roland Topor Pamiętnik starego pierdoły, Str 150

Jeżeli wiecie, że Modigliani to nie model mercedesa. Jeżeli mrówki kojarzycie z Dalim, a białe gołąbki z Picassem. Jeżeli uwielbiacie Opowieści o artystów nad absyntem rozmowach. To ta książka jest dla was. Będziecie mieć niezłą frajdę doszukując się aluzji do znanych i wysoko na aukcjach wycenianych twórców. Bez trudu rozpoznacie pastisze, podśmiewki i anegdotki. Oto mistrz pure nonsensu postanowił stworzyć jedyną w swoim rodzaju opowieść o życiu artysty wszech czasów.

Jest to wzorowana m.in. na pamiętnikach Dalego historia pełna niesamowitych zmyśleń na temat tego, jak wyglądać mogłoby długie życie twórcy który spotkał Wszystkich Najważniejszych zeszłego stulecia. Czyli nie lada gratka służąca zaspokojeniu apetytów szukających dalszych wrażeń fanów O północy w Paryżu. Na dodatek przewodnikiem jest tu nie zakompleksiony Amerykanin, a świadomy swoich talentów i zdolności Mistrz. Który wzbudził zainteresowanie u Loutreca, zazdrość u Degasa i chętkę na magdalenki u Prousta. Opis jego burzliwych dziejów zawarty w tej niewielkiej książeczce dostarczy sympatycznej zabawy każdemu, kto poszukuje tematów do snów o urokach minionych epok.

mowa o:

Reklamy

11 uwag do wpisu “zmyślając wspomnienia

  1. Ciekawe dlaczego tak przyjemnie zapowiadająca się książka (cóż może być przyjemniejsze niż błąkanie się z artystami po Paryżu) ma taką zniechęcającą okładkę?

  2. a nie macie wrażenia, że okładki w ogóle są coraz słabsze? Przyznaję nie suknia zdobi ale kiedy juz szperam w księgarni, najpierw mój wzrok przyciąga okładka, potem zaglądam do środka … ostatnio czytałam „Życie jest krótkie, a pożądanie nie ma końca” nic wielkiego, choć napisana dobrym językiem, ale okładka? jak reklama supermarketu w najgorszym wydaniu

  3. Monika: To fakt, już od dawna biadolimy sobie na blogach o beznadziejnych okładkach. Moja prywatna krucjata w sprawie okładek polega na tym, ze próbuję sobie wyobrazić jak wyglądałaby książka, gdyby zamiast tego co proponuje wydawca miała na okładce zdjęcie zaczynające notkę 😉

  4. W bardziej bezkompromisowych czasach zdarzało mi się oderwać brzydką okładkę, żeby mnie nie denerwowala podczas czytania..
    Myślę, ze z okładkami jest coraz lepiej. Dziś spodobały mi się te: https://www.facebook.com/PenguinEnglishLibrary/app_203351739677351, od zawsze podobają mi się okładki vintageclassics randomhouse.
    Bardzo lubię kiedy pulp ma max pulpową okładkę (złote wypukłe litery, krzyk i tandeta).Nie lubię kiedy się pulp przebiera za poważne książki.
    A tak w ogóle dzięki za podpowiedź, kilka dni temu oglądałam ‚o północy ..’ I nie mam nic przeciwko kontynuacji.

  5. porzadek alfabetyczny: O, to faktycznie byłaś okładkową ekstremistką 😉 mnie by raczej kusiło zaklejenie czymś innym, ale jak wspomniałam już tutaj, robię to na razie tylko wirtualnie. Okładki pingwinowe z linka to sama klasa, ale nasi wydawcy idą w zupełnie innym kierunku —> patrz okładki książek świeżo upieczonego noblisty, wrzaskliwe do granic wytrzymałości. Wcześniej to samo było z Llosą.
    Oby Topor spełnił Twoje oczekiwania, na pewno jest dojechany kilka kresek w górę w porównaniu z Woodim.

  6. A skoro o okładkach, to ja dodam, że najbardziej przyciąga mnie sam tytuł. „Pamiętnik starego pierdoły”. Nie sposób ani zlekceważyć ani obśmiać. Broni się w każdym (okładkowym) tle. Poza tym: żaby w żabotach…!

  7. Tamaryszek: tytuł kusi oryginalnością, trzeba przyznać. Żaby w żabotach zresztą też 😉

  8. Odnośnie okładek dodam jeszcze, że Penguin wypuścił swojego czasu serię książek z białymi okładkami, pozostawiając wykonanie ich inwencji czytelnika 🙂 myślę Buksy, że tu byś miała pole do popisu!
    a Topor brzmi świetnie!

  9. patrycja: cale szczęście, że to tak daleko stad, inaczej groziłoby mi posiadanie kilku egzemplarzy tego samego tytułu, za to z bardzo różnymi okładkami ;). Roland roluje nieźle, przyznaję.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s