Tortury Pani T.

Najwyższy czas zająć się dawnym wydarzeniem, które anonsowałam tutaj prawie miesiąc temu. Spotkanie z Olgą Tokarczuk odbyło się jeszcze w porze czasu letniego, kiedy zmierzch zapadł nie wcześniej niż o siódmej wieczorem. Dlatego jeszcze za dnia dotarłam do budynku Biblioteki głównej, już na wstępie gubiąc się w domysłach gdzie to spotkanie będzie się odbywać. Plakatu żadnego nie było, tylko na drzwiach wejściowych maleńka ulotka ze zdjęciem, dokładnie taka, jak w rekalmówkach potkania. Okazało się ze salka jest niedaleko, wypełniona coraz bardziej po brzegi. Panie zaczęły dostawiać krzesełka a ja zaczęłam się przesiadać. W końcu wylądowałam w pierwszym rzędzie, zdjęłam kurtkę, wyjęłam aparat, naostrzyłam słuch i wzrok, starając się przy tym stępić węch (zaduch panował spory).

Bohaterka dnia przybyła zadziwiająco punktualnie, spokojnie przyjęła dygi i łodygi, słowa radości, i róg obfitości, w postaci sporej torby z prezentem. Strasznie mnie ciekawiło, co takiego mogła dostać, ale niestety nie zajrzała przy nas i nie pochwaliła się. Może to i nie był zgrzycik, a jeśli nawet, to przygłuszony zupełnie przez następny. Bo przy powitaniach nie tyle zazgrzytało co zachrobotało wręcz faux pas, kiedy to gospodyni wieczoru powitała wszystkich: dyrektorów, władnych i władców, studentów. Wszystkich. Tylko nie mnie, albo nas. Czytelników. Nieproszona, niewitana, oklapnełam głębiej w krzesełku (niewygodnym, składanym) i zaczęłam patrzeć i słuchać.

Na początek obejrzałam sobie Panią Olgę oczywiście, dokładnie, bardzo blisko w końcu byłam. Zobaczyłam, że wygląda jak na 50 jubileusz cholernie młodo. Szal na głowie miała dokładnie taki jak na zdjęciu, bardzo pod oczy niebieskie. No i dredy, znak już firmowy, zresztą odkąd pamiętam, słynęła z nietypowych fryzur. Kiedyś była to chłopczyca, jak wszystkie nosiły się na topielice blond. Teraz poszła w dredy i dobrze, cieszy mnie, że choć jedna osoba powyżej 30 roku życia tak się w tym kraju czesze. Żakiecik tylko był lekko passe, szary, wąski, ciasnawy. Może ma taki mundur na oficjałki, westchnęłam i zaczęłam słuchać, starając się wzrokiem omijać prowadzącego, który uczesany na żadna współczesną modę nie był, na dodatek pocił się wyraziście. Tu mnie w dołku współczucie pierwsze dla Pani Olgi ścisnęło, że ona ma ten widok najbliżej i musi udawać, że to nic, uśmiechać się i płynnie opowiadać.

Na przykład o:

  • Pisaniu: Nie przychodzi jej łatwo, jest to ciężka praca, korygowanie, poprawianie kilku wersji tekstu kosztuje ją tyle wysiłku, że nie wie, w jaki sposób powstało kilkanaście jej książek. Interesuje ją pisanie narracyjne, budowanie napięcia, psychologiczne konstruowanie postaci. Koncentracja na ego pisarza, pisanie ekspresyjne to rzeczy nie dla niej. Literaturę uznaje za wyrafinowany, skomplikowany, wielopoziomowy sposób komunikacji.
  • Studiach psychologicznych: Zgodnie z życzeniem mamy polonistki, miała studiować filologię. Ale gdy była licealistką trafiła na książkę „Poza zasadą przyjemności” Freuda, dzięki której zdecydowała co chce studiować. Freud uświadomił jej, że świat można nieskończenie interpretować, można odsłaniać rzeczywistość na różne sposoby, odkrywając odmienne jej warstwy. Dzięki psychologii nauczyła się jak to robić, nauczyła się też słuchać, i wyciągać z tego słuchania historie jak nici, by potem szydełkować z nich całe opowieści.
  • Tłumaczeniach: Jest jedną z najczęściej tłumaczonych współczesnych pisarek polskich. Jej książki były między innymi przekładane na chiński i japoński. Zaskoczyło ją, że poruszane w nich tematy okazały się na tyle uniwersalne, że zostały zrozumiane w odmiennych kulturach. Jedną z największych niespodzianek było spotkanie Pani T. z japońską doktorantką, która napisała prace naukową na temat powieści Tokarczuk, doszukując się w nich wątków buddyjskich. Podczas rozmowy zadziwiła ją pytaniem czy czytuje sutry, bo treść jej książek wyraźnie to sugeruje.
  • Swoich książkach: Jako swoje opus magnum uznaje Biegunów, których uważa także za  samodzielnie wynaleziony gatunek literacki, którego rozwój chciałaby w przyszłości kontynuować. Wejście w inny gatunek literacki, czyli kryminał, było spowodowane zobowiązaniami wobec wydawcy, który wyczerpanej pisaniem Biegunów autorce przypomniał, że jest mu winna jeszcze jeden tytuł. Postanowiła wiec skorzystać z tej gotowej foremki jaką jest konkretny rodzaj literacki, w tym przypadku kryminał. Jednak wydało jej się, że pisanie książki tylko po to, by opowiedzieć „kto zabił” byłoby nieekonomicznym marnotrawstwem papieru. Wobec tego zamieściła tam i treści mające szersze przesłanie społeczne. Jak się okazało skutecznie, bo osobiście zna co najmniej 5 osób które po przeczytaniu „Pługu” przeszły na wegetarianizm.
  • Literaturze i płci: Uświadomiła nam, że choć to mężczyźni dominują jako twórcy opowieści, pierwszym autorem dzieła literackiego, podpisanego imieniem i nazwiskiem, jest kobieta. Jej samej na pewno żyłoby się łatwiej, gdyby była pisarzem-mężczyzną. Ciągle chętniej opisuje się świat męskich przeżyć, podczas gdy próba analizy tych samych odczuć przez kobietę jest traktowana pobłażliwie lub wręcz bez zrozumienia. Jako przykład podała odbiór swojej powieści „Ostatnie historie”, w której postanowiła przeanalizować w jaki sposób kobiety doświadczają śmierci. Ku jej rozczarowaniu autor pierwszej recenzji książki  dopatrzył się w niej jedynie sagi z życia kilku pokoleń kobiet.

To moim zdaniem najważniejsze wypowiedzi, jakie wyłuskałam z chaosu rozmowy z autorką. Było dużo dywagacji prowadzącego, były trochę dziwne pytania publiczności, jak to o współpracę z Krytyką Polityczną, o której Pani T. wypowiedziała się w samych pozytywach, tłumacząc nam, że sporo świeżego powietrza, jakby nie było, to wydawnictwo wpuszcza. Były utyskiwania i na brak porządnej i częstej publikacji gazet o książkach i czytaniu, na ceny jakie za czytanie trzeba płacić i na nieczytanie przez kolejne młode pokolenia. Ale to wszystko i na blogach już było, wiec tylko zahasłowałam tematy. I tylko jeszcze na deser podam ciekawostkę: następną książką Olgi Tokarczuk najprawdopodobniej będzie horror, który to gatunek ją, wielbicielkę Kubricka, kusi ogromnie.

mowa o:

Reklamy

23 uwagi do wpisu “Tortury Pani T.

  1. Dzięki za wyczerpującą relację. Oby nowa książka pojawiła się jak najszybciej. Jeśli ten horror będzie z lekka odjechany jak Pług, to już się cieszę.;)

  2. czytankianki: Na razie w przygotowaniu URz wydawnictwo „Światy Olgi Tokarczuk” z esejem pisarki na temat jej doświadczeń czytelniczych i tekstami czytelników którzy doświadczyli jej prozy, często w bardzo różny sposób ;). O terminie wydania następnej swojej książki autorka nic nie wspominała.

  3. Wciąż nie przeczytałam „Ostatnich historii” i „Biegunów”, więc nie mogę narzekać na brak książek OT.;) A „Światy…” też mogą być ciekawe.
    Przeglądałaś już „Moment…”? Jak wypada?

  4. czytankanki: Ostatnie historie czytałam, smutne, ale bardzo dobre. Poza tym mam do nadrobienia i Biegunów i Annę In i Pług (który najmniej mnie kusi), czyli też nowości nie powinnam się dopominać. „Moment” bardzo taki sobie, cześć druga lepsza, cześć pierwsza, gdzie są m.in. dosyć naiwne utopie polityczne, średnio mi się podobała. A całości nie doczytałam, jakoś mnie nie wzięło na tyle żeby dotrwać do ostatniej strony. Ogólnie książka daje wrażenie na siłę sklejonej z kawałków, bo gonił kolejny termin wydawniczy.

  5. Buksy, prawdziwą misję spełniłaś. Uważam, że miejsce w pierwszym rzędzie miałaś zasłużone. 🙂
    Ciekawe te nieświadome wpływy (np. buddyjskie). Nie wiadomo, czy się zachwycać odkryciem, czy raczej czekać na konfrontację z opinią autora. Bo jeśli niezamierzone… to albo wmówione albo jakoś kosmicznie ściągnięte.

    A powiedz, która to kobieta była tą pierwszą, która się z nazwiska podpisała?

    Co do samej Pani T. to wzbudza sympatię i mnie przyciąga, ale nie zawsze nasyca. Ostatnio czytałam „Biegunów”, dawno temu już, gdy powieść się ukazała. I najmilej wspominam te wątki, które tworzyły narrację w miarę spójną. Tylko wątki. Dużo było zrywanych nici, przeplatanek z wtrętami eseistycznymi. Może i nowy gatunek… Może dobrze, że autorka szuka formy…, ale z solidną narracją jej nie kojarzę.
    Najwięcej sympatii mam do „Prawieku…” (który to z racji zawodowej – zaproponowałam do czytania – mam zamiar do poniedziałku ponownie przeczytać).
    Poprosiłaś o autograf? 🙂

  6. Mnie się Anna In bardzo podobała. Pług był zwariowany, ale dowcipny, tylko nie każdemu ten rodzaj humoru chyba odpowiada.;) Lekturę Historii przyspieszę, może zgram się z aurą.

  7. tamaryszek: pierwszy rzad to nie honorom ale własnej zapobiegliwości zawdzięczam ;). Autograf wzięłam, oczywiście ze tak :).
    Wydaje mi się, że autorka była raczej mile zaskoczona tym buddyjskim porównaniem i chętnie współpracuje z Japończykami. Jak już wspominałam u Chihiro w lutym wybiera się, w niepierwszą zresztą, podróż, do Tokio, gdzie ma mieć 2 odczyty na jednym z miejscowych uniwersytetów. Tokarczuk wzbudza sympatie, bo mila z niej osoba to fakt. A jeszcze ciekawiej moim zdaniem wypadła na spotkaniu gdzie miała referat o czytaniu. Możliwe ze zamieszczę raport i z niego. Na jeden wpis to byłoby za dużo, ale nie wiem czy dwa na podobny temat nie będą nudne dla Szanownych Zaglądających .
    Bazyl: No właśnie mnie jakoś do Pługu zupełnie nie ciągnie. Ten horror to chciałabym w klimacie E.E.
    czytankanki: Ostatnie historie idealnie wpisują się w listopadowy nastrój, a pierwsza z nich jest wyjątkowo zasmucająca.
    Ania i Bazyl: zaraz posprawdzam co sądziliście o Pługu i może wreszcie podejmę decyzje: pożyczać (od rodziny) czy nie.

  8. Pewnie nie o ten efekt Ci chodziło, ale ja zauważyłam w Twoim tekście zaduch, niewygodne krzesełka i pocącego się prowadzącego;) Może dlatego, że kiedy jakieś 10 lat temu byłam na spotkaniu z panią T., był tam zaduch, niewygodne krzesełka a obok mnie siedziała jakaś nadpobudliwa, gadatliwa dziewczyna o popsutych zębach i koszmarnym oddechu. Od tej pory Tokarczuk czytam a nie widuję. Bardzo Ci dziękuję za relację, chciałam wiedzieć, ale nie dałabym rady tam pójść 🙂

  9. Porzadek alfabetyczny: Dokładnie to chciałam pokazać :). Stąd i tytuł, bo przyjemne to wszystko nie było, choć Pisarce chyba dano trochę lepsze siedzisko. Nie wiem dlaczego wieczory autorskie muszą epatować taka bidą i delikatnie mówiąc, brakiem elegancji.

  10. Nie do końca na temat – bardzo podoba mi się marynarka Tokarczuk 🙂

    Cieszę się, że obie mamy słabość do E.E. Tak dawno nie czytałam nic Tokarczuk, że zamówię pewnie Biegunów na Gwiazdkę. Pług niestety w ogóle mnie interesuje, raz że kryminał, dwa że wygląda jak apoteoza wegetarianizmu przebrana za powieść 😉

  11. katasia_k: Mnie się wydawało, że była trochę niewygodna 😉 Dla mnie EE jest pełna tajemniczego staroświeckiego uroku. Bardzo lubię tez maleńki zbiorek pt Szafa. Pług mnie tez odstrasza mniej więcej z tych samych powodów co Ciebie.

  12. @ katasia i buksy

    Dziewczyny, dajcie szansę p. Duszejko, to niesamowita kobieta. Książka nie promuje nachalnie wegetarianizmu, główna bohaterka po prostu ma inny styl życia niż większość naszego społeczeństwa.;)

  13. czytankianki: przy najbliższej okazji spróbuję się dogadać z panią Duszejko. Zawsze kusiły mnie alternatywne style życia .

  14. Najbardziej niepokojące dla mnie było poczucie, ze to nie tyle alternatywa, co jedyne uczciwe rozwiazanie jest. Udało mi się to zagłuszyć, ale ilekroć widzę tę książkę w bibliotece/księgarni, to uczucie powraca. Książka jest dobra.
    Jeśli chodzi o bidę, to 1.faktycznie może nie być dość kasy na to, żeby takie spotkania wyglądały lepiej 2. Stylizacja czy poza wynika z takiego podejścia o jakim pisałaś w czytaniu na pokaz.

  15. Porządek Alfabetyczny: W takim razie sprawdzę na czym ta alternatywa miałaby polegać. Jeśli o spotkania chodzi to może i masz racje ze po pierwsze ecie-pecie brak po drugie intelektualista wraz z inteligentem pracującym powinien tylko myślą piękną się napawać i wygląd otoczenia mieć daleko. Zresztą teraz moda na zgrzebność panuje jak najbardziej, tyle ze wyrafinowaną, te wszystkie żywe cegły, betonowe podłogi, ściany z malowniczym liszajem. A ta nasza byle jakość żadnego smaku nie ma, niestety, tylko aurę totalnego bezguścia.

  16. inwentaryzacja: Witaj! To w bibliotekach tak się niestety traktuje czytelników, przykro bardzo, fakt.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s