radykał

Czy pan i socjologia to jedno ?-Tak-odpowiada Howard- dla naszych potrzeb możemy założyć, że tak właśnie jest.

 Malcolm Bradubry „Homo Historicus”, Str 185

 Ta książka byłaby jeszcze lepsza, gdyby nie była taka stara. Tymczasem cała akcja jest osadzona na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, kiedy to nie ufało się nikomu po trzydziestce i wypadało zajrzeć do San Francisco po uprzednim wpleceniu kwiatów we włosy. Gdzieś tam na Broadway’u załoga Hair świeciła gołymi tyłkami, Yoko Ono ukrywała swój pod kołderką z Lenonem, a Tymothy Lear pichcił najbardziej odlotowe ciasteczka świata.

W tych to czasach przyszło żyć, a właściwie działać Haroldowi, profesorowi socjologii na nowoczesnym brytyjskim uniwersytecie. Choć geograficznie daleki od serca wydarzeń, mentalnie Harold stara się być jak najbardziej ich centrum, a właściwie epicentrum. Harold chce bowiem czynnie brać udział w kształtowaniu się nowych porządków społecznych. Udaje mu się to wyśmienicie, organizuje zawsze wszystko z nonszalancką precyzją. Począwszy od przyjęcia we własnym domu, na studenckim buncie skończywszy. I świadczy to na pewno o wielkich talentach Harolda jako socjologa, reżysera raptownie zmieniającej się rzeczywistości. Tyle, że jak się temu wszystkiemu przyjrzeć, nasz bohater okazuje się postacią lekko dwuznaczną. By osiągnąć swój cel, ucieka się do podstępu i intryg. Zapalony socjalista i niedoszły rewolucjonista żyje sobie wygodnie w ładnie urządzonym domu, ma kilka kochanek, i zawsze jakąś zagubioną studentkę jako nieodpłatną pomoc domową. Krzewiciel buntu przeciw wyzyskowi chętnie korzysta z wszelakich usług tych naiwnych dziewcząt, głosiciel wolności słowa szybko wyklucza ze swoich zajęć studenta, którego poglądy nie zgadzają się z jego własnymi. Jednym słowem Harold to nie tyle kreator burzliwych przemian, co cwany kombinator, mąciciel, który potrafi nieźle narozrabiać i spaść zawsze na cztery łapy, składanie ofiar pozostawiając innym. Jest to wiec historia gorzka, ale i przy okazji niezwykle zabawna.

Całość opowieści o poczynaniach Harolda i jego bliskich staje się doskonałą satyra na człowieka tamtych czasów. Na to kim wówczas wypadało być, co robić, jak się wyrażać, ubierać i zachowywać. Satyrą tak świetnie napisaną, że nie mogłam podczas czytania przestać rozmyślać nad tym, kim autor uczyniłby Harolda, gdyby akcję powieści chciał osadzić w czasach nam współczesnych. Czy Harold byłby aktywnym członkiem greenpeace’u, czy veganem zbierającym fundusze na podroż w odludzia Tybetu? A może głównym propagatorem zgromadzeń w londyńskim city, organizatorem akcji no logo, i anty acta. Nie nosiłby już skórzanej kurtki, poszedłby w coś bardziej eko, etno i wintydz. Mieszkałby w loft’cie, i nawet nie wiem, czy nie miałby męża. Ech, cóż to by mogła być za historia!

Ale i ta, choć wymaga otrzepania z kurzu przeszłości pewnych wydarzeń i mód, jest niczego sobie. I może stać się nie tylko świetną lekturą, ale i doskonałym przyczynkiem do dyskusji na każdy niemal temat. Dlatego polecałabym ją nie tylko do indywidualnego czytania ale i do wspólnego rozczytywania i omawiania w takim, czy innym klubie lub zrzeszeniu czytelników. Tak czy siak, moim zdaniem, satysfakcja gwarantowana ;).

mowa o:

Reklamy

18 uwag do wpisu “radykał

  1. o, i to jest propozycja (wszak nosi się w torbie na ramię profesorski tytuł i czapkę guru studentek)!
    żebyż jeszcze nie w papierze, a w MOBI…

  2. Cieszę się, że się podobało.;) Czy to w tej książce towarzystwo bawiło się w grę w stylu: gdybym był warzywem, byłbym…., gdybym był meblem, byłbym…?

  3. foma: Racja, współczesny Harold na pewno „w papierze” nie czyta. Ale warto zrobić wyjątek dla tej książki.
    czytankianki: książka świetna, stuprocentowo trafia w moje poczucie humoru i wyczucie cynizmu. Dzięki za rekomendację:). A zabawa nie tam była, mam nadzieję, że uda mi się jeszcze dotrzeć do kolejnego Bradburego to może odnajdę Twój cytat. Ten pan pisarz z mety dostał się u mnie na listę pt znajomość do kontynuacji.
    Bazyl: Poszukaj koniecznie bo warto. Nawet jeśli nie całkiem o Tobie 😉

  4. Recenzja bardzo intrygująca, ale w trakcie jej czytania postać Harolda skojarzyła mi się z Rogerem Micheldenem, co mnie lekko zmroziło. Nie wiem, czy to znak, by trochę poczekać, aż zapomnę o Amisie, czy też raczej w ogóle dać sobie spokój i nie ryzykować…

  5. @ buksy
    No to może u Lodge’a ta gra była.;)

    @ Eireann
    Nie poddawaj się, Amis pisał różne książki i warto dać mu szansę. Że o książkach syna nie wspomnę.;)

  6. Aniu, pewnie nie wytrzymam i za jakiś czas przeczytam „Jima szczęściarza”. Co do syna, obawiam się, że dobiłby mnie lepiej niż McEwan :-/

  7. Eireann: Ania ma rację, trzeba z czytaniem na przód iść i nie skreślać Amisa. Zresztą podobieństwo oby Panów jest raczej przypadkowe, Harold na pewno obraziłby się za takie porównanie 😉
    czytankianki: U Lodge’a tez sobie nie przypominam takiej zabawy, Ale czytałam go już bardzo dawno temu, wiec może po prostu mam luki w pamięci.

  8. @ Eireann
    Amis jr nie jest przygnębiający, niektóre jego książki można traktować jak kryminały. „Forsę” i „Informację” zapamiętałam jako dobre, po 1995 r. pisał już gorzej.
    @ buksy
    Ja na pewno mam już luki w pamięci.;(

  9. Buksy, Aniu, w takim razie zaufam Waszej opinii, na razie nie skreślam żadnego z Amisów. Ani Harolda ;-). Aniu, dziękuję za tytuły, zwrócę na nie uwagę.

  10. Nie ma za co.;) Planuję powtórkę, więc będzie może z kim podzielić wrażenia. Tymczasem Czytelnik zapowiada wydanie „Ciężarnej wdowy” Martina Amisa, rzecz o latach 70-tych bodajże.

  11. widzę, że skusiłaś się na Bradbury’ego! ja go znam tylko z tekstów krytycznych o Murdoch (myślę, że to ten sam?) może powinnam dać mu szansę, chociaż postać Harolda też kojarzy mi się z panem Micheldenem – może jedynie podano go nieco bardziej strawnie 🙂

  12. czytankianki i Eireann: Nawet nie wiedziałam, że jest Amis Junior, teraz będę musiała sprawdzić jak daleko padło jabłko od jabłoni 😉
    patrycja: owszem ,skusiłam się i nie żałuję. Ciebie tez namawiam, podobieństwo do innych znanych nam postaci fikcyjnych jest raczej złudne. Harold to osobnik jedyny w swoim rodzaju 😉

  13. Jakiś czas temu zabrałem się za Homo historicus zachęcony recenzją z innego bloga, ale jakoś utknąłem na tej imprezie u Harolda. No ale widzę, że będę musiał w końcu do Bradbury’ego wrócić 🙂

  14. czytankianki: Kiedyś sprawdzę na pewno 🙂
    Readeatslip: impreza u Harolda faktycznie trwa trochę przydługo, ale tzw całokształt na pewno przemawia za przeczytaniem książki do końca.
    katasia_k: Z tą książką jest tak, ze w szczegółach, np opisach strojów na pewno trąci myszka, ale tzw morał jest aktualny i dziś.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s