od dwusetki słucham poetki

Siedem tomów – litości.

Nie dałoby się tego streścić, skrócić,

albo najlepiej pokazać w obrazkach.

Wisława Szymborska „Nieczytanie”

Ha, wygląda, że blog doczekał dwusetnej notki. A wraz z nią kilku przyjemności. Pierwsza to pojawienie się zbiorku wyklejanek Wisławy Szymborskiej. Książeczka tkwiła niepozornie wśród księgarnianych stosów w okresie największej posuchy na tytuły Pani Wislawy. Okazało się bowiem, że gdy noblistka opuściła ziemię, wszędzie było o niej głośno, tylko nie w księgarniach. Tu na pólkach panowała cisza i dopiero ten zbiorek ja przerwał, stał się rozedrganym chichocikiem szeptem zza chmurki. Mnie się udało ten szepcik złapać i teraz prawie czuję się jakbym dostała osobistą korespondencję od poetki. Przeglądam, oglądam i się zastanawiam, czy ktokolwiek wpadnie na pomysł zamienienia tych świetnych kolaży w prawdziwe kartki pocztowe i papeterie. Oby tak.

 

Następnym doczekaniem jest pokazanie się Mironowych tajnych dzienników. Na dokładkę towarzyszy im wydanie wspomnień o poecie, bogato uzupełnionych zdjęciami. Można zobaczyć jak wyglądał tajemniczy Le i czy Stańczakowa słusznie została zagrana przez Krystynę Jandę (moim zdaniem nie). Jakby jeszcze ktoś wznowił dziennik podwójny właśnie Jadwigi Stańczakowej, to miałabym wreszcie wszystko co chcę o Mironie.

  

Zetkniecie się pary takich poetów w miejscu pozaziemskim oraz w stosie na moim czytelniczym stoliku, musiało wywołać jakieś prądy mesmeryczne. Najpierw przyciąganie zostało wygenerowane słowami Szymborskiej. Do dzieła Prousta, nie dodają w księgarni pilota, nie można się przełączyć zajadziła mi prosto w czytelnicze sumienie poetka. Potem Miron opowiadał szczegółowo obrazki z przeszłości, zamalowywał okna i uciszał sąsiadów. Zupełnie jak Marcel. Proust miał przecież zawsze zamknięte okiennice, a żeby odciąć się od hałaśliwych sąsiadów kazał cały swój pokój wyłożyć korkiem. Dopiero wtedy mógł żyć i przede wszystkim pisać.

Wiem to wszystko, bo tych dwoje, o których wcześniej pisałam, wreszcie nakłoniło mnie do poszukania Marcela na półce. Wystartowałam od opowieści o twórcy, a potem, gdy zaczęło się omawianie poszczególnych tomów, sięgnęłam po pierwszą cześć. Nie wiem, czy przeczytam wszystkie, bo kuszą mnie nowości, biblioteka przymusza napominaniami do czytania wypożyczeń, zapowiadana dyskusja u Ani nęci do Lodowego Pałacu. Ale książka została otwarta, początkowe akapity zatoczyły krąg, zamąciły rzeczywistość. Magia włączyła pierwszy bieg.

mowa o:

Reklamy

23 uwagi do wpisu “od dwusetki słucham poetki

  1. Same delicje u Ciebie.
    A propos niebytu Szymborskiej na półkach – nękana o kolejny tomik odpowiedziała kiedyś, że woli robić dłuższe przerwy, aby czytelnicy za nią zatęsknili i aby wydawca nie musiał przeznaczać zakurzonych zbiorków poezji do skupu taniej książki. A jak jest z czytaniem poezji w Polsce, to raczej wiadomo.;(
    Ciekawa jestem, czy szał na Mirona będzie miał odbicie w czytaniu jego utworów. W szkole polegliśmy sromotnie na jego poezji, dzisiaj myślę, że to poeta za trudny dla młodzieży. Wymaga większej ilości czasu na zapoznanie się, tak myślę.
    Mnie też Janda średnio pasowała do roli Stańczakowej, wolałabym aktorkę mało opatrzoną albo w ogóle nieznaną. Niestety nikt nie przychodzi mi do głowy.;( Za to Hudziak bardzo mi się podobał, m.in. dlatego, że nie jest popularny.
    I cieszę się, że Pałac Cię nęci.;)

  2. A wiecie że ja ZACZĘŁAM Pałac? i wygląda że do jutra skończę. No dumna jestem z siebie
    Proust to tak osobny świat, chce się w nim być i za nim tęsknić jednocześnie. Niesamowite

  3. Proust jest wspaniały, raz zaczniesz, nie będziesz chciała kończyć, do nowości będziesz się wręcz zmuszała, bo nie będziesz chciała go zbyt szybko przeczytać, a na sam koniec stwierdzisz, że siedem tomów to za mało 🙂
    tzn. tego Ci życzę!

  4. Książki Szymborskiej na allegro cieszą się powodzeniem, za jej życia nie osiągały takich cen.Prousta przyznam się, że nic nie czytałam, aż wstyd. Nawet nie mam. O Dzienniku Białoszewskiego już słyszałam wiele dobrego w radiu, mam nadzieję, że uda się mi nabyć w niedługim czasie. Pozdrawiam serdecznie

  5. Ja oprócz wierszy uwielbiam felietony Szymborskiej, zawarte w Lekturach nadobowiązkowych ,ogromnie lubię też jej wyklejanki i kolaże i cieszę się ,że ukazała się książka o której wspominasz :)Tajny dziennik mam w planach na czas najbliższy,a z Proustem chcę się zapoznać już od dawna ,ale jakoś ciągle się nie zapoznaję…

  6. czytanki anki: Nie miałam na myśli kolejnych tomików, tylko te które juz były. Widocznie bardzo skutecznie zadbano żeby nie było nadprodukcji i w rezultacie nie można było sięgnąć do zapasów kiedy zaistniała potrzeba. Mirona meczenie w szkole też pamiętam, zupełnie nic z tego nie wiedzieliśmy;). Ale nie sadze żeby wydanie dzienników przyczyniło się do wzrostu popularności jego poezji. Nie u nas niestety. No chyba ze Hollywood weźmie się za nakręcenie biografii Białoszewskiego ;). A Hudziak w roli Mirona idealny, nie mogłam przestać się zachwycać.
    deainhortus: U mnie pałac czeka na polce, łudzę się ze w ciągu weekendu się z nim uporam. Czy słusznie? Świat Prousta cudny, to fakt.
    Patrycja: myślę że możesz mieć racje, ale na razie bardzo długie czytanie przede mną. Co mnie chyba bardziej cieszy niż przeraża na szczęście ;).
    montgomerry: Szymborska powoli zaczyna się pojawiać w księgarniach, dopiero teraz. Przynajmniej te ostatnio wydane tomiki. A dziennik widziałam już przeceniony o 20% w Matrasie, wiec na wstępie książka zamienia się okazje 😉
    ika: tez uwielbiam lektury nadobowiązkowe Szymborskiej, choć muszę przyznać ze ciężko mi znaleźć punkty styczne z jej czytelniczymi upodobaniami. Ale ona pisze interesująco nawet o książkach traktujących o kolekcjach guzików. A jeśli lubisz jej kolaże to ta najnowsza książeczka będzie dla Ciebie wielką frajda. U mnie tez tak było z Proustem, od parunastu lat miałam zamiar zacząć. W końcu się zabrałam do rzeczy.
    foma: ups, przerwany sen zimowy? Tym bardziej dziękuję za gratulacje 🙂

  7. Ja też miałam na myśli dawne tomiki poezji.;) U nas chyba w ogóle trudno znaleźć np. dwie wcześniejsze książki danego autora na półkach księgarń, za dużo cennej powierzchni zajmują. W magazynach bywa inaczej.

    Tajny dziennik jest po obniżonej cenie (o 20%) w matrasie na półce? Jeśli tak, to lecę.;) Online rabat wynosi tylko 15%.;)

  8. Gratuluję dwusetnej notki :-).
    Poszukam owego zbiorku kolaży, bo kiedy kilka lat temu przeczytałam „Pamiątkowe rupiecie, przyjaciele i sny Wisławy Szymborskiej”, tak mnie zachwyciły pocztówki poetki, że pozazdrościłam i zaczęłam próbować robić własne. Wprawdzie nie udało mi się zrobić ani jednego tak błyskotliwego kolażu… ale zamiłowanie pozostało, kartki robię do dziś, tylko zupełnie inne.
    Pamiętam, jak czytałam pierwszy tom Prousta kilkanaście lat temu… zajęło mi to dwa miesiące, nic dziś nie pamiętam, a na drugi jakoś dotąd nie mam ochoty ;-).

  9. Przypomniało mi się, co Janda opowiadała o Prouście: często jadąc na występy pociągiem kupowała coś do czytania i jeśli na dworcu był Proust, to właśnie jego. Skutkiem tego ma kilka tomów pierwszych, a do lektury kolejnych już nie doszło.;)

  10. eireann: Dzieki ;). świetne te pocztowki i fakt ze czlowiekowi przychodzi ochota zeby samemu poeksperymentowc.m Ale do tego trzebaby zgromadzic odpowiednie zapasy starych gazet i zdjec. i znalezc czas na kombinowanie. Ale kiedy wezmie sie pod uwage to co jest na rynku to wydaje sie ze kazda indywidualnie sporządzona kartka bedzie ciekawsza. A Ty z czego sporzadzasz swoje? Mnie jeszcze czasem sie zachciewa sporządzania wlasnych zakładek do ksiązek. Ale na razie do czynow nie przeszłam i chyba predko to nie nastąpi. Zmartwilas mnie tym Proustem, dwa miesiace, to już wyglada na mękę, a nie przyjemnosc czytelniczą.
    czytanki anki: I udał sie zakup? Teraz to by z Proustem nie przeszło, w żadnej ksiegarni nie uświadczysz.

  11. Zakup się udał, choć w innym miejscu. Czeka na odbiór, pewnie jeszcze coś domówię.:)
    Masz rację, Prousta nie ma, ale pamiętam, że faktycznie u „bukinistów” zalegał swego czasu.

  12. czytanki anki: To były jeszcze lepsze oferty? Ciekawa jestem co uznasz za towarzystwo godne Mirona do paczki ;).

  13. Mam Mironowe bliźniaki! Ten „pomocniczy” też świetny, właśnie od niego zaczęłam (Sobolewskiego mam na myśli). I biorę się tak od razu po zakupie, żeby nie było jak z Franaszkiem, który wciąż głównie zdobi półkę.

    Moja refleksja na temat cyklicznych tomów (vide: Proust) jest taka, że wywołują popłoch. Taki odruch barbarzyńcy, któremu się zdaje, że jak zacznie, to życie przepadło – ostatnią stronę będę przebiegać wzrokiem, którzy już gaśnie (wieczyście).
    Podobną reakcję budzą we mnie zachwyty biblioteką jako przestrzenią przyjazną. Owszem, owszem – a czym innym jest mój dom? Ale może dlatego, że mam kilka półek, nie tęsknię do miejsc, w których jest ich 1000 razy więcej, gdzie trzeba się wspinać po drabinie etc. Przytłacza.
    Wyczytałam, że Miron to książek własnych nie uznawał szczególnie. Choć czytał bez przerwy.

    Wisława jeszcze przemówi. Tomik „Wystarczy” ma szansę konkurować z topami topów. 🙂

  14. Buksy, jedno z dwojga – albo mi nie po drodze z Proustem, albo nie był to czas na tę lekturę. Faktycznie się z nią męczyłam, ale uparłam, że dotrę do ostatniej strony. Później z czystym sumieniem mogłam jej już nie czytać na studiach jako odfajkowanej ;-). Może kiedyś jeszcze spróbuję zweryfikować własną opinię o tym dziele (podobno „W cieniu zakwitających dziewcząt” jest najlepszym tomem cyklu).
    Kartki robię z materiałów do scrapbookingu, starając się nie przesadzać z dodatkami typu kwiatki/koronki/ćwieki i trzymać ulubionego stylu czyli klasycznej prostoty. Brakuje mi czasu na rozwijanie tego hobby (czytanie i kino wygrywają), ale znajomym i przyjaciołom się podoba (lub są niezwykle uprzejmi ;-)), więc czuję się usatysfakcjonowana.

  15. tamaryszek: u mnie Franaszek, a właściwie Milosz tez leży i czek prawie pól roku. Ponieważ zaczęłam Prousta Mirona odłożyłam, ale jeśli zacznę to od Sobolewskiego właśnie. Pamiętniki nie wiem czy dam rade za jednym zamachem. Z cyklami bywa rożnie, przerażają ale i czasem cieszą gdy coś wyjątkowo przypadnie do gustu. milo jest wtedy pomyśleć ze tyle dobrego przed nami. Za winszowanie dziękuję ślicznie 🙂
    Eireann: Może faktycznie trafiłaś na niewłaściwy moment, a dotarcie do ostatniej strony z poczucia obowiązku jeszcze pogorszyło sprawę. Jeśli znajomym się Twoje wyroby podobają, to najważniejsze, w końcu dla nich je komponujesz. Myślę, że otrzymanie takiej indywidualnie zrobionej unikatowej kartki jest zawsze wielką przyjemnością.

  16. Przeczytałam Prousta dawno, jeszcze zanim zaczęłam czytać o Prouście i zastanawiam się teraz, czy to właściwa kolejność, bo choć byłam zachwycona, nie mogę teraz uwolnić się od myśli, że coś musiała przegapić, czegoś nie zrozumiałam. Na ponowne przeczytanie siedmioksiągu raczej się nie zdobędę :s
    Za to moja znajomość z Mironem ogranicza się niestety do kilku wierszy omawianych w szkole i filmu (który bardzo mi się akurat podobał, również Janda) i to, choć moja mama jest wielką fanką Pamiętnika z powstania warszawskiego i od zawsze poleca mi tę książkę.
    Od jakiegoś czasu gnębi mnie pytanie, czy poeta, który pojawia się w „Rewersie” to może być właśnie Miron?

  17. katasia_k: a mnie sie wydaje ze lepiej najpierw czytac Prousta a potem o nim, bo przy odwrotnej kolejnosci sporo czytelniczych niespodzianek moze byc zapsutych. Doszłam do takiego wniosku w trakcie lektury w stronę Prousta i szybko zdecydowalam ze czas ja przerwac w polowie siegnac po ksiazke właściwą. Teraz w 1/3 Swanna (to sie jednak wolno czyta) widze ze slusznie postapiłam.
    Na Twoje pytanie o poete nie potrafie odpowiedziec, za dawno temu ogladalam Rewers.

  18. Życzę powodzenia z Proustem! Choć nie jest to łatwa lektura (chociażby przez objętość), to daje jednak mnóstwo radości i przyjemności – nie jest to czas stracony. Magia działa – jak napisałaś. Warto wytrwać do przepysznego końca. Czytałem już jakiś czas temu, ale Prost i jego bohaterowie wciąż we mnie siedzą i co rusz któryś wychynie z odmętów pamięci.

  19. Snoopy: pamiętam właśnie, że czytałeś cały cykl w zeszłym roku, nawet chyba miałeś to samo wydanie. Nie ukrywam ze Twój przykład utwierdził mnie w przekonaniu że „da sie ” 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s